poniedziałek, 30 maja 2011

Lawendowe sny od Dr.Hauschka

Dr.Hauschka Lavender Dreams Limited Edition 2011

Tak jak wiele znanych i cenionych marek kosmetycznych także Dr.Hauschka wypuścił na rynek wiosenno - letnią kolekcję kosmetyków do makijażu. A, że ja uwielbiam róże i fiolety nade wszystko na oku to nie mogłam tego tak zostawić bez komentarza.

Jak zwykle i tutaj nie zabrakło, przynajmniej tak zapewnia producent specjalnie dobranych składników - leczniczych wyciągów pochodzenia naturalnego. Produkty te mają zawierać w swoim składzie m.in. wyciągi z olei jojoba, arganowego, migdałowego, wosk pszczeli i inne. 
 Kosmetyki mają nadać zdrowy blask i podkreślać indywidualną i jedyną w swoim rodzaju urodę każdej kobiety.

Najbardziej mi się podoba ta śliczna paletka z cieniami... Kto wie może się na nią skuszę ;-)


Paletka jest w kolorze: białej lilii, brązowej oberżyny, lawendy i śliwki. Ciekawe jak wyglądają "na żywo". Mam nadzieję, że są mniej połyskliwe niż te ze Sleek'a ;-P

W śliwkowym kolorze jest też konturówka (śliwkowy/biały).


Błyszczyk do ust 05 antyczna róża


Puder tonujący (z puszkiem i lusterkiem) w trzech dopasowanych kolorach, który ma wyrównywać tonację i koloryt.


Szkoda, że puder ma w składzie talk, ale poza tym skład wydaje się być rewelacyjny (tu).

Wkrótce jak już wcześniej  obiecałam napisze coś więcej o pudrze jedwabnym, mam też próbkę kremu z melisą i maseczkę nawilżającą. Także "natura mnie dopadła" ;-)

Rozświetlam się czyli platyna i złoto od Estee Lauder

Estee Lauder, Brilliant Schimmer, All-Over Powder 

Estee Lauder to jedna z tych marek której kosmetyki uwielbiam za trwałość i cudne kolory. Pewnie gdyby mój portfel był grubszy wyrzuciłabym cały mój kufer do góry nogami i kupowała tylko EL ;-))
Ten limitowany rozświetlacz nie należy do żadnych nowości, ma już kilka lat (wyszedł w wiosennej kolekcji 2007). Mimo wszystko bardzo go lubię i zaraz napiszę dlaczego...

niedziela, 29 maja 2011

Inglot Matrix czyli... green eyes

To jedne z moich ulubionych kolorów wiosennych :-)
Cienie Inglot Matrix w kolorach 837 (zielony) i 825 (żółty) kupiłam w ubiegłe wakacje a teraz czas odkurzyć starą paletkę. Taki oto dzisiaj make-up sobie sprawiłam.


Tusz Max Factor MasterpieceMax, black
Eyeliner Bobbi Brown, Long-Wear Gel Eyeliner, Black Ink
Korektor do brwi Delia Onyx, czarny

piątek, 27 maja 2011

Missha Perfect Cover czy perfect ?

Missha M Perfect Cover B.B. Cream

Tego BB kremiku nie trzeba nikomu przedstawiać, chyba większość fascynatek BB kremów używa go lub używała. Ja swoje poszukiwania idealnego BB zaczęłam od Skin79 a ten krem dostałam tylko w formie próbek. Miałam kolor 21.
Mimo to wystarczyła mi ta ilość by kilka słów o nim powiedzieć :-)

Opakowanie z pompką ;-)


czwartek, 26 maja 2011

Zapowiedzi: puder Dr.Hauschka i filtr SkinFood

W najbliższym czasie rozpoczynam mega testowanie, trochę się tego wszystkiego nazbierało. Ale tak najbardziej nie mogę się doczekać i bardzo jestem ciekawa pudru jedwabnego Dr. Hauschki. Kupiłam go ze względu na cudny skład i właściwości matujące. Szczególnie, że muszę używać wysokich filtrów. Mam nadzieję, że się sprawdzi :-) 





Kolejna rzecz to  GoldKiwi Sun Cream SPF36 PA++  od Skinfood. Zobaczymy co to będzie... Na razie jestem wierna LRP krem 50+ No ale mam nadzieję, że ten kremik też się sprawdzi :-)


Poza tym jestem jeszcze winna recenzje po poprzednich zapowiedziach ale to już niebawem obiecuję :-))

Dzień Mamy

Dzisiaj jest jeden taki szczególny dzień w roku, gdzie wszystkie mamy obchodzą swoje święto. I właśnie z tej okazji chciałabym życzyć wszystkim mamom a także sobie dużo zdrowia, ogromniej cierpliwości, siły a przede wszystkim jak najwięcej radosnych i szczęśliwych chwil spędzonych ze swoją pociechą ;-)


środa, 25 maja 2011

Zielono mi... czyli Virtual Sweet Kiwi

Virtual Fruit Cocktail Vinylmania 

No nie ... Przepadłam! Skusiłam się na ten soczysty kolorek i właśnie się nad nim rozpływam :-) Z chęcią kupiłabym wszystkie 10 lakierów z tej kolekcji ale jeszcze nie zwariowałam na tyle ;-P
Lakier chyba stworzony dla mnie bo faktycznie jak obiecuje producent jedna warstwa kryje i szybko wysycha. Jeśli chodzi o mnie to więcej nie potrzeba mi do szczęścia w tym temacie.

A oto efekty:



Black Head Ex czyli pogromca "czarnych głów"

The Face Shop, Black Head Ex, Nose Clay Mask, Peel-off Type

Skuszona pochlebnymi opiniami na wszelkich forach, blogach i YouTubie też musiałam nabyć to cudo, by przekonać się na własnej skórze. A jakże! Tym bardziej, że jestem szczęśliwą posiadaczką mega koloni "czarnych głów" w różnych częściach twarzy :(


poniedziałek, 23 maja 2011

Dbam o włosy cz. I - Eliksir do włosów od Kerastase

Kerastase, Nutritive, Oleo - Relax, Elixir Controle Ultime

Hmmm... zacznę może od tego jakie mam włosy... Od kiedy mi urosły gdzieś do pasa czyli w wieku 5-6 lat taką długość utrzymuję do dzisiaj. Włosy są grube i jest ich dużo, ciężko je jakkolwiek ułożyć mimo, że mają skłonność do puszenia się. Szybko przetłuszczają się przy głowie a końcówki są przesuszone. Suszarkę używam od święta w tym roku może 2 razy?! Pamiętam, że loki miałam na głowie raz w życiu jak szłam do I komunii i to 2 dni wcześniej miałam zawinięte papiloty na gazetach hahah ;-) Fryzjerka która mnie czesała rozcięła sobie strasznie palec moim włosem, a jak przeklinała....  ;-P
No a loki ledwo przetrwały dojazd do kościoła.
Przez te ponad trzy dziesięciolecia mojej czupryny miałam wiele kolorów na głowie i różne dziwne farbiska na nie kładłam, no ale widać przetrwały próbę czasu bo nadal mam je na głowie ;-))
Obecnie farbuję je na blond na całej długości, bez żadnych pasemek. Kondycja nieciekawa ale czego tu chcieć 3,5 miesiąca po drugim porodzie. Teraz zaczęły mi wypadać, potrwa to z miesiąc a potem będą odrastać i sterczeć jak ściernisko!
Dobra to tyle słowem wstępu.

niedziela, 22 maja 2011

Bo taka moda... czyli orange eyes

W ramach dzisiejszej zabawy z nową paletką Sleek'a I-Divine Sunset postanowiłam zrobić coś "szalonego" i zobaczyć jak ja będę wyglądać w czymś tak wściekłym. 
Paletkę zapowiadałam Tutaj
Oto efekty ;-P


sobota, 21 maja 2011

Mój nowy puder Skin79 Crystal Finish Pact

Skin79 Crystal Finish Pact

Zakupiłam go właściwie prawie nieświadomie... Zalicytowałam kiedyś na aukcji rubyrubyshop i... Po jakimś czasie sprawdzam pocztę a tu masz! Wygrałaś aukcję gratulujemy!  :-))
Tak więc to już mój drugi puder w miesiącu :-P 
Obietnice producenta (<-  tutaj)
Puder wykończeniowy, który ma dawać kryształowe wykończenie makijażu, trójwymiarowy mat. Skóra ma się czuć lekko i świeżo. A właściwości odbicia światła mają dawać intrygujący wygląd skóry, która świeci jak kryształy.
Idealny do każdego typu skóry, w tym wrażliwej i tłustej bo ma kontrolować wydzielanie sebum. Zawiera witaminę E i alantoinę, wyciąg z aloesu, kwiatu lotosu, ekstrakt zielonej herbaty i kawioru, koenzym Q10, olej jojoba i inne. 
Puder używam już jakiś czas więc "coś" mogę już o nim napisać.

      Cudo to dostałam zapakowane w ładny kartonik. Bardzo lubię kosmetyki w eleganckich pudełeczkach, taka mała namiastka luksusu ;-P


piątek, 20 maja 2011

Moje nawilżacze... emulsja nawilżająca Dr.Hauschka

Gesichts milch Dr.Hauschka  

Ponieważ moja skóra jest więcej niż problematyczna ciągle poszukuję czegoś co by ją zadowoliło. O kosmetykach Dr. Hauschka słyszałam już bardzo dawno i trochę trwało zanim się do nich przekonałam. Dzięki temu, że prawie wszystkie produkty można kupić w wersji mini możemy wypróbować co służy a co nie naszej skórze. 
Pierwszy raz emulsję tą właśnie kupiłam w małej tubce 5 ml na wypróbowanie i tak mnie urzekła, że po jakimś czasie zdecydowałam się i zakupiłam jedno z pełnowymiarowych opakowań -  30 ml (jest jeszcze 100ml).


wtorek, 17 maja 2011

Skin79 BB Miniature Set

No i mam! Dzisiaj przyszły. Pierwszy raz dostałam paczkę z Korei Południowej ;-P
A w paczce do zestawu dwie próbki BB kremów Misshy. Super będzie co testować ;)
A tak wygląda set:


Pudełeczko zabezpieczone z dwóch stron plombą.
Jeśli chodzi o informacje o produkcie to wszystkie są na opakowaniu w języku koreańskim, tylko nazwy własne i pojemność są po angielsku. Szkoda!


Każda próbka ma 5 g więc są dość duże i wydaje mi się, że to wystarczy by zapoznać się z produktem a już na pewno by wyrobić sobie jakieś zdanie.


Kremy bardzo ładnie pachną, jak eleganckie perfumy, konsystencję mają różną. Ja bym ją określiła tak:
  • Super BB (złote opakowanie) bardzo ciężka - gęsty krem;
  • Diamont The Prestige BB (jasno różowe opakowanie) średnia;
  • Diamont Pearl (srebrne opakowanie) lekka - kremożel;
  • Super BB Triple Functions (różowe opakowanie) - średnia.
Podobnie jest z kryciem, testowałam dopiero każdy z nich raz ale już wiem, że najlepiej kryje Super BB a najsłabiej Diamond Pearl. Ten ostatni ma drobinki rozświetlające i wydaje mi się, że idealnie nadaje się jako rozświetlacz w kremie, raczej na całą twarz bym go nie nałożyła.



Moje pierwsze wrażenia:
  • poręczne opakowania,
  • cena (pełnowymiarowe opakowania max. 40-60zł)
  • śliczny zapach perfum,
  • konsystencja kremu, nic się nie wylewa nakładamy tyle ile potrzeba,
  • magiczne wtapianie się w skórę.
Jeśli chodzi o wtapianie się w skórę to jest to wręcz niesamowite, nie mogłam się nadziwić jak to działa. Rewelacja, nawet jak nałożymy dość grubo to efekt i tak jest naturalny. Na dzień dzisiejszy jestem zachwycona tym zestawem zobaczymy jak będzie dalej bo mam też pewne obawy...

Moje obawy:
  • zapychanie,
  • potrzeba matowienia,
  • kiepska trwałość,
  • podkreślanie suchych skórek, krostek,
  • uczulenie.
Jeśli nic z powyższego się nie wydarzy to będzie to REWELACJA w mojej kosmetyce ;-))

I tylko testować kolejne BB kremy!
Więcej informacji po dłuższym zapoznaniu z produktem.

poniedziałek, 16 maja 2011

Rozjaśniająca baza Calvin Klein

Calvin Klein Pure White Whitening Treatment Makeup Base SPF 20
Pearly Base (29.6ml/1oz)

Kilka miesięcy temu szukałam bazy pod podkład, sama nie mogłam się zdecydować na coś konkretnego, a że w tym czasie była jakaś promocja na Truskawce to skusiłam się na bazę rozświetlającą (nie miałam wtedy żadnego rozświetlacza). Tak więc kupiłam...

Obietnice producenta:
  • Lekka konsystencja żelu bardzo łatwo rozprowadza się na skórze
  • Minimalizuje pory i wygładza skórę
  • Przedłuża trwałość podkładu
  • Pochłania nadmierne sebum, zapewniając matowe wykończenie
  • Chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem UV
  • Zapobiega powstawaniu drobnych linii i przebarwień


Opakowanie bardzo ładne, eleganckie i poręczne. Pudełeczka niestety już się pozbyłam.
Baza ma delikatną konsystencję, lekkiego kremu, fajnie się nakłada i rozprowadza. Praktycznie jest bez zapachowa. Wchłania się błyskawicznie, zupełnie nie czuć jej na twarzy. Nie ma uczucia, że skóra dusi się pod silikonem. Jest w kolorze beżowym, bardzo ładnie rozjaśnia, mam nadzieję, że to widać na dłoni (bo mam kiepski aparat). Delikatnie rozświetla, nie działa tak mocno jak typowy rozświetlacz więc spokojnie można nawet nałożyć na całą twarz. Trzyma się dzielnie i dobrze współdziała z innymi podkładami.




 Zdjęcia w świetle dziennym

Opakowanie zawiera całkiem sporą ilość produktu jak na moje potrzeby więc już podzieliłam się nim z mamą, tym bardziej, że po otwarciu (zdjęciu plomby z dzióbka) należy ją zużyć w ciągu 3 miesięcy.  Ja używam jej wtedy kiedy moja twarz jest totalnie zmęczona, bo nie lubię kłaść tylu kosmetyków jednocześnie. Bynajmniej, żadnego zapychania nie zauważyłam.
Wydaje mi się, że produkt wart wypróbowania. Ponadto oprócz tej perłowej producent oferuje nam jeszcze bazę nawilżającą i matującą.

niedziela, 15 maja 2011

Pazurki w kolorze żółtka

NYX Ink Nail Art w kolorze Yellow NA03
Każda kobieta a już na pewno taka kura domowa jak ja, gdzie 24h na dobę jest na pełnych obrotach musi od czasu do czasu "zaszaleć" bo inaczej zwarjuje!
Już nie pamiętam kiedy ostatnio malowałam paznokcie... może z 2 - 3 razy w ciągu ostatnich dwóch lat. Co nie znaczy, że nie lubię mieć zadbanych paznokci, zwyczajnie nie mam na to czasu.
Wczorajsze malowanie to prawdziwy wyczyn biorąc pod uwagę to, że nałożyłam 3 warstwy lakieru a wiadomo to już nie schnie tak szybko, choć ten lakier o dziwo mnie zaskoczył bo naprawdę dawał z tym radę :-)
Oczywiście nie obyło się bez uszkodzeń - dlatego przykleiłam  naklejki ;-P Ale co się dziwić jak między pomalowaniem jednej i drugiej ręki zrobiłam chyba z dziesięć czynności wokół moich córek.

Ale co rzeczy. Jest to lakier typowo do wzorków z długim cieńkim pędzelkiem (paznokcie malowałam używając innego pędzelka). Dlatego na temat pędzelka się nie wypowiem. Kolor bardzo mi się podoba prawdziwe żółtko ;-)
Konsystencja super, gładko się nakłada. Mam małe doświadczenie z lakierami ale ten bardzo mi się podoba. Bardzo miłym zaskoczeniem jest to, że na opakowaniu mamy skład lakieru  i inne informacje np. to, że jest hypoalergiczny. Mam już go 2 dzień na paznokciach i jestem w szoku bo spisuje się dzielnie.
Zrobię "Edycję" posta jak będzie ze zmywaniem i jak długo wytrzyma tortury na moich paznokciach :-P

Trzy warstwy.
Naklejki super się sprawdzają, gdy nie ma się czasu na poprawki :-P
Zdjęcia można powiększać ;-)
Edit:
Lakier zmyłam po 3 dniach, niestety nie przetrwał po tym jak na wieczornym seansie moje zęby dorwały w stresie paznokcie!
Zmywał się przyzwoicie, nic się nie mazało.

sobota, 14 maja 2011

Maseczka z zielonej glinki ARGILETZ i oleju arganowego

Maseczka ta mi bardzo służy i bardzooo ją lubię. Jeszcze przed narodzinami mojej drugiej córki robiłam ją dwa razy w tygodniu. Teraz niestety z powodu masakrycznego braku czasu robię najczęściej co tydzień... Niestety :(
Przede wszystkim skóra po niej jest ukojona, krostki szybciej się goją, zaczerwienienia blekną a to dla mnie najważniejsze. Zwłaszcza, że na mojej skórze ewidentnie zagościł najprawdopodobniej trądzik różowaty :-((
Używam glinki sypkiej Argiletz. 


Wydaje mi się, że ta glinka jest lepsza niż ta w paście a tylko z takiego powodu, że do ukręcenia maseczki mogę dodać dowolny hydrolat lub tonik który też ma określone właściwości.

 Sucha zielona glinka Argiletz
 Glinka z hydrolatem oczarowym
 Dodany olej arganowy
Gotowa maseczka na twarzy 

Używam hydrolatu oczarowego z którego robię też tonik, ale o tym innym razem. Ma cudowne właściwości kojące i zapach który bardzo mi odpowiada. Więcej o tym hydrolacie TUTAJ


Olej który używam do maseczki kupuję w sklepie Biochemii Urody, to mój ulubiony obok konopnego ;-)



Podsumowując do wykonania maseczki potrzebuję:

  1. Szklaną miseczkę;
  2. Miarkę i szpatułkę;
  3. Hydrolat oczarowy z Biochemii Urody (wlewam "na oko" do porządanej konsystencji)
  4. Glinka zielona Argiletz - sypka ok 10g 
  5. Olej arganowy ECO z Biochemii Urody (wlewam ok. 1 ml)
Po nałożeniu maseczki twarz spryskuję wodą mineralną zmieszaną 1:1 z hydrolatem oczarowym. 



Najważniejsze by nie dopuścić do wyschnięcia maseczki, bo to może podrażnić skórę, więc ja zazwyczaj siedzę z lusterkiem w ręku i wodą - atomizerem co 2-3 minuty spryskuję twarz. Zmywam wszystko letnią wodą po 20-30 min.
To na tyle takie domowe SPA ;-))
Polecam!

UPDATE 12.01.2015 r.
Aktualnie nie uzywam już maseczek z glinką zieloną. Moja cera w przeciągu tych trzech lat niestety jeszcze szybciej się podrażnia a rumień jest większy. Odeszłam od glinki na rzecz alg ;)

piątek, 13 maja 2011

Kolejne zapowiedzi...

Na początku dodam, że jestem dzisiaj zła... wrrrrrr!
Napisałam wczoraj mega długiego posta na temat setu  BB kremów Skin79 które do mnie przyszły i coooo?
Skasowali go bo jakaś konserwacja bloggera była! Ech.....

Na pocieszajkę kupiłam sobie dzisiaj na ebayu:

  • Skin79 korektor z serii Oriental :-)

  • The Face Shop maseczkę Blackhead EX

    O korektorze czytałam wiele pozytywnych opinii, więc mam nadzieję, że warto było. Natomiast maseczki jestem bardzo ciekawa bo kupiłam ją zupełnie w ciemno ;-)

    środa, 11 maja 2011

    Olejek myjący z Biochemii Urody

    Nareszcie po megaaaaaaa długim oczekiwaniu na przesyłkę - ponad pół miesiąca jest! 
    Zwoleniczki naturalnej pielęgnacji pewnie znają już go bardzo dobrze. Bynajmniej przedstawiam tu olejek bo ciągle ktoś o niego pyta. Mam nadzieję, że to info. się komuś przyda :-)
    Tym razem zamówiłam dwa o zapachu egzotycznym (pierwszy raz) i pomarańczowym (kolejne, nie pamiętam które).
    Olejek myjący z BU zaliczam do rzeczy bez których już nie potrafię się obejść i w łazience być musi!!!
    Zanim odkryłam to cudo natury używałam kilka lat LRP Effaclar żel, fajny był no ale olejek jest zdecydowanie lepszy. Przede wszystkim bardzo dokładnie usuwa wszystkie zanieczyszczenia z twarzy i co dla mnie najważniejsze to nie mam uczucia ściągnięcia skóry ;-)
    Zaletą olejku jest też to, że jest naturalny i nie zawiera SLS i innych okropnych dla skóry składników a to chyba najważniejsze.
    Biochemia Urody ma to do siebie, że zestawy do wykonania danego kosmetyku są super przygotowane. Nic nie ma prawa się wylać. Każda rzecz jest zapakowana w oddzielną torebkę strunową a na stronie www mamy dokładny opis wykonania i właściwości kosmetyku. Tutaj -> Olejek egzotyczny
    A tak ja wykonałam swój:

    Jako pierwszy z ciekawości wykonałam egzotyczny. Bardzo fajny zapach pierwsze skojarzenie to chyba krem do mycia Dr.Hauschka.


     Zestaw do wykonania olejku zawiera: olej słonecznikowy z dodatkiem wit. E i olejku eterycznego, fiolkę z emulgatorem i naklejkę na gotowy produkt.


    Wystarczy przelać emulgator do butelki z olejkiem i mocno wstrząsnąć. Potem przed każdym użyciem też należy potrząsnąć butelką.


     I gotowe! Olejek ma postać żółtego oleju słonecznikowego tylko o innym zapachu ;-)
    Takie proste a jaka przyjemność stosowania.


    Olejek można nakładać na zwilżoną ciepłą wodą twarz albo na suchą. Ważne natomiast by dłoń na którą wylewamy olejek była zwilżona, bo właśnie w połączeniu z wodą tworzy się biała emulsja która rewelacyjnie czyści twarz.
    Bardzo polecam!

    poniedziałek, 9 maja 2011

    COWSHED Balsam do ust

    Lippy Cow Natural Lip Balm



    Ten balsamik na usta dostałam kiedyś jako gratis przy większych zakupach, użyłam raz i wrzuciłam na dno kuferka bo jakoś mnie nie zachwycił testując w tym czasie wychwalany pod niebiosa Tisane.
    Kilka dni temu moje usta potrzebowały mocnej regeneracji po tym jak wiosenne słońce dało im popalić. W akcie desperacji wyszperałam to małe cudo i jestem pełna zachwytu!
    Świetna regeneracja, nałożony cieniutką warstwą wchłania się prawie idealnie zostawiając lekki film. Nie ma już tego lepkiego, ciężkiego mazidła na ustach jak przy Tisane. To dla mnie ważne bo nie lubię z natury czuć czegokolwiek na ustach a wszelkie mazidełka mają działać szybko.
    Pachnie ziołowo ale nie nachalnie. Jest dosyć rzadki więc muszę uważać by tubki zbyt mocno nie nacisnąć bo wyleci zbyt dużo i za to minus. Kolor bezbarwny lekko żółtawy "olejek". Rewelacyjny skład - sama natura. Więcej o tym produkcie na stronie producenta TUTAJ
    No i cena też adekwatna do jakości.
    Co tu dużo mówić firma prawie w ogóle nie znana na naszym rynku a szkoda bo widać oferta ciekawa. Tutaj --> Cowshed



    Samo opakowanie na też małą plombę dzięki temu mamy pewność, że nikt tego wcześniej nie aplikował na swoje usta ;)

    niedziela, 8 maja 2011

    Dzisiejszy makijaż Clinique

    Dzisiejszy makijaż wykonałam z pomocą małego zestawu cieni Clinique Colour Surge Eye Shadow Trio. Nie udało mi się tego uchwycić na zdjęciach ale cienie są satynowe i wpadają we fiolet - wrzos.





    Paletka jest z zestawu (Not For Individual Sale), może kiedyś zrobię osobny post na jej temat ;-)
    Przy moich bardzo opadających powiekach trudno oko tak pomalować by cienie w ogóle były widoczne na ruchomej powiece. No ale myślę, że mimo bardzo delikatnych odcieni coś tam widać.
    Dodatkowo użyłam rozświetlacza Estee Lauder, tusz Max Factor i eyeliner Bobbi Brown.
    Może ktoś ma jakieś pomysły jak malować tak opadające powieki?

    LinkWithin

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...