niedziela, 26 czerwca 2011

Letni makijaż: złoto, zieleń, brąz...

Dzisiaj tak na szybko... Wyjęłam wszystkie paletki z cieniami jakie wpadły mi w ręce i zaczęłam się malować. Także makijaż zupełnie spontaniczny. Główne kolory złoto (Sleek Sunset), zieleń (kiwi zest ze Sleek Monaco), brąz i beż (35 cinnamon i 60 tea biscuit Estee Lauder). Do tego, żeby było śmiesznie  i bardziej kolorowo eyeliner, który bardzo ale to bardzo ostatnio mnie zachwycił Essence w kolorze fioletowym 03 Berlin Rocks.
Zdjęcia niestety nie oddają rzeczywistych kolorów, więc tylko poglądowo i bardzo ogólnie ;-)
Foto w świetle dziennym






Oczy mam trochę zapuchnięte jak zwykle... No ale mam nadzieje, że coś z tego wyszło.
Jak się Wam podoba ?

niedziela, 19 czerwca 2011

Dzisiejsze szybkie zakupy w Naturze ;)

Weszłam na szybko do drogerii Natura po szampon, farbę do włosów i co... Wiadomo, że coś więcej wpadło do koszyczka ;)
Bardzo jestem ciekawa tych produktów, szczególnie eyelinera i błyszczyka. Co do paletki to już taką miałam tylko nr 105, bardzo mi się podobała więc wzięłam drugą, by tamtej smutno nie było ;-)
Każda wymówka jest dobra!



A Wy, czy używacie któregoś z tych produktów?

Makijaż z użyciem paletki Sleek Monaco

Mój dzisiejszy look ;-)
Oczywiście cienie tylko i wyłącznie z nowej paletki Monaco (swatche tutaj) plus żółty dla rozświetlenia kącika z paletki Sunset (tutaj).
Niestety moim aparatem choćbym nie wiem jak się starała nie uchwycę na oku intensywności koloru ;-(
 Korzystałam z cieni w kolorze: bamboo, lotus flower, humming bird i moors treasure. 


Jak Wam się podoba?








bez lampy

z lampą błyskową

sobota, 18 czerwca 2011

Swatche palety Monaco Sleek i-Divine



Sleek Make Up Mediterrianean collection Monaco
Limited Edition


Troszkę trwało zanim zrobiłam zdjęcia (mam nadzieję) w miarę rzeczywistych kolorów tej paletki. Moim aparatem kompaktowym to był naprawdę nie lada wyczyn ;-)

Paletkę zapowiadałam wczoraj (tutaj).

No ale do rzeczy... w górnym pasku palety mamy kolory które zwą się: bamboo, aquamarine, midnight garden, sunset, washed ashore i magenta madness (na zdjęciu poniżej od lewej do prawej). Z tym ostatnim miałam naprawdę wielki problem, bo we wszystkich widzianych przeze mnie swatchach na różnych stronkach ten kolor wygląda na fiolet a w rzeczywistości to niesamowity "wściekły" róż.

zdjęcia robione w świetle dziennym
Oraz pojedynczo:






Teraz dolny pasek palety. Od lewej do prawej mamy cienie które zwą się: summer breeze, sand walker, kiwi zest, lotus flower, humming bird, moors treasure. Prawda, że fajne te nazwy wymyślili  ;-p


Pojedyncze cienie:





To by było na tyle ;)
Mi osobiście najbardziej podoba się bamboo i lotus flower.
A jak Wam się podoba ta paletka ?

Zapowiedź paletki Sleek Monaco i-Divine

Sleek Make Up Mediterrianean collection Monaco
Limited Edition

No i przepadałam kiedy zobaczyłam w nowościach na stronie Sleeka nowa paletkę i swatche na jednym z amerykańskich blogów zakochałam się w tych kolorach  ;-)
To chyba jedyna paletka Sleeka którą musiałam mieć i to zaraz. Rzadko kupuję nowe cienie. Mam swoje ulubione kolory i często z nich korzystam, do nowych długooooooo się przekonuję ale te po prostu mnie urzekły.




 To chyba druga paletka która ma nazwę kolekcji na opakowaniu i nazwy kolorów cieni na folii.


W paletce dominują turkusy, które mają podkreślać letnią opaleniznę a przecież o to chodzi latem ;-)
Podoba mi się, że są też ładne pastele i jednocześnie ciepłe żywe kolory. Jest aż 7 cieni matowych i pięć błyszczących ale bez brokatów.
Tak krótko dzisiaj swatche zgodnie z zapowiedzią wkrótce ;-)

piątek, 17 czerwca 2011

Korektor do brwi Delia

Delia Onyx, Korektor do brwi

Odkąd pamiętam do podkreślenia brwi używałam zazwyczaj czarnej kredki Pupa albo Vibo i szczoteczki po zużytym tuszu do rzęs. To bym mój niezbędnik od lat. Śmieszne ale prawdziwe oczywiście nie licząc pęsetki. 
No ale jak to mówią czas na zmiany... Skuszona wieloma pozytywnymi recenzjami postanowiłam wypróbować ;) Zwłaszcza, że produkt kosztuje naprawdę niewiele (ok. 12zł), więc czemu nie miałabym zaryzykować. Tym bardziej spodobało mi się to, że w tym produkcie miałabym szczoteczkę i kredkę w jednym!

Pojemność 4,5 ml

Kupiłam owe cudo i w oczekiwaniu na przesyłkę cały czas zastanawiałam się czemu to nazwali "korektorem". Cóż zwał jak zwał najważniejsze, żebym była zadowolona z efektu jaki dzięki nim uzyskam  ;)
Zapewnienia producenta (tutaj).
Produkt ma pielęgnować (bardzo ogólne pojęcie jak dla mnie), przyciemniać, odżywiać, nabłyszczać. A specjalna trójkątna szczoteczka ma sprawiać, iż korektor nakłada się szybko, precyzyjnie i przyjemnie ;-) Oferowany jest w dwóch odcieniach: czarnym i brązowym. Ja wybrałam czarny bo takiego koloru mam włoski - grube i czarne, które po latach epilacji niestety rosną jak chcą i gdzie chcą tylko nie tam gdzie ja bym chciała. Ech...





kolor czarny

Ja podeszłam do tego wszystkiego trochę jak pies do jeża... Opakowanie całkiem całkiem, przyjemnie, szczoteczka też. Bardzo poręczna. Zapach nie nachalny, szybko się ulatnia.
Sam produkt wygląda trochę jak czarna akwarela zmieszana z bardzo rzadką galaretką, taka brudna gęsta woda. Porównanie straszne ale z niczym innym mi się to nie kojarzy ;-P


brew bez korektora

z użyciem korektora

Podsumowując produkt bardzo fajny i lubię go używać, choć wg mnie nadaję się on dla osób które mają idealne brwi wymagające tylko podkreślenia kolorem i ewentualnie ujarzmienia włosków. W prawej brwi mam bliznę na której włoski mi nie rosną i tutaj niestety lepiej sobie radzi zwykła kredka. Nie wiem... Może i ma w tym też swój udział moja nieumiejętność posługiwania się ta szczoteczką, ale nie umiem ładnie "wypełnić" tego pustego miejsca i zawsze ta brew wygląda nieestetycznie (taka umazana). Podoba mi się, że tak jak obiecuje producent nabłyszcza i sprawia, że gdy zaschnie włoski są ułożone tak jak chcemy (uczesane) i ładnie się tak trzymają cały dzień, nic się nie czochra ;)

Co do pielęgnacji i odżywania, na razie po miesiącu używania nic nie zaobserwowałam. Nawet nie wiem czego mam się doszukiwać pod tymi pojęciami jeśli chodzi o brwi. Ale to mi zupełnie nie przeszkadza, najważniejsze, że nie pogarsza.
Cena adekwatna do jakości, pewnie jeszcze kupię jak to opakowanie mi się skończy.

A wy jakich używacie produktów do podkreślania brwi ?

niedziela, 12 czerwca 2011

Compact Aquaradiance Biotherm czyli make up - no make up ;)

Biotherm, Aquaradiance Compact 

To jedyny kompakt jaki kiedykolwiek w życiu kupiłam i jedyny którego używam. Dlatego postanowiłam się podzielić moimi doświadczeniami z tym cudeńkiem.
Pierwsze moje wrażenie po nałożeniu było straszne, pomyślałam... Co to w ogóle jest?! Masakra! Maże się, zostawia smugi...  Ale dałam mu szansę i po 2-3 aplikacjach moje wrażenia były zupełnie odmienne.
Na wielu forach i stronach "urodowych" kompakt ten nazywany jest potoczenie "masełkiem" a to dlatego, że chwilkę po nałożeniu na twarz jakby rozpływa się pod wypływem ciepła i dopasowuje się tworząc efekt drugiej skóry. Wystarczy dać mu chwilę a mamy naturalny efekt.
Po wielu latach używania DW szukałam czegoś nawilżającego i udało się. Podkład faktycznie mocno nawilża i to cały dzień, zero uczucia ściągnięcia i suchości na twarzy. Kolor nie blednie, na mojej mieszanej skórze trzyma się max 6h co i tak jest nie lada wyczynem ;-)) Producent obiecuje 12h ... Z pewnością możliwe ale na suchej skórze. Nie ściera się szybko i nie zostawia śladów na telefonie czy ubraniu.
Trochę podkreśla suche skórki ale chyba jeszcze nie wyprodukowano takiego cuda co bym u mnie nie powodowało tego efektu :-( 



Skład dość długi, ale nie zauważyłam zapychania, choć niektóre składniki mogą powodować taki efekt.


 Jeśli chodzi o krycie to żadem BB cream którego używałam ani nawet podkład Double Wear nie daje mi takiego krycia jak ten kompakt. Mogłabym powiedzieć, że kryje na 95% na pewno a ja mam bardzo wiele do ukrycia ;P



Odcienie są świetne, nie żadne róże ale czyste beże a nawet żółcie, co mi bardzo odpowiada.

Odcień 216

Opakowanie jakoś swoim wyglądem nie powala, zwykłe białe pudełeczko z osobnym miejscem na gąbeczkę, która jak najbardziej spełnia swoje zadanie. Ja akurat korzystam z wersji Refill, która nie ma miejsca na gąbkę ale za to świetnie się zakręca i oryginalne opakowanie nie jest potrzebne do przechowywania. Także ogromny plus dla Biotherm, bo wiele droższych marek niestety tak opakowuje wkłady, że niestety trzeba mieć kasetkę na kompakt.
Niestety dość szybko się kończy... ale to chyba taka cecha tych produktów.
Produkt raczej niedostępny w Polsce, w żadnej drogerii go nie widziałam. Za to zawsze do kupienia (tutaj) na Truskawce.


A jakie są Wasze ulubione kompakty ?

czwartek, 9 czerwca 2011

Maseczka nawilżająca w kremie Dr.Hauschka

Dr.Hauschka, Maseczka nawilżająca w kremie, Intensywna pielęgnacja nawilżająca

Dzisiaj o maseczce którą dostałam w formie próbki (na 1 zabieg) przy zakupie pudru jedwabnego. Także moje doświadczenie z tym produktem jest króciutkie, no ale jakieś wrażenia są ;-)
Oto co obiecuje producent, mam nadzieję, że widać na foto poniżej...

Co do samego opakowania to bardzo podoba mi się u Dr.Hauschka, że każdą próbkę dostaje się z dokładnym opisem i załączoną ulotką (lub książeczką). Ktoś powie, że szkoda papieru ale ja lubię mieć "czarno na białym" napisane co do czego służy i szczerze powiem, że drażni mnie jak np. w markowej drogerii dostaję próbki bardzo drogich kosmetyków ale tak naprawdę strach tego użyć, bo nic mądrego z opisu na opakowaniu nie wynika poza samą nazwą. Sama muszę doszukiwać się w necie do czego w ogóle "to" jest... Ale to temat na osobny post ;-P


Zdjęcie można powiększyć ;)

Moja skóra nie jest jakoś specjalnie przesuszona, ale wczoraj po całym dniu przebywania na wietrze i słońcu postanowiłam zaryzykować. Tym bardziej, że bardzo spodobał mi się opis, że nie muszę  bawić się w zmywanie maseczki ;-) Pachnie ona ładnie, delikatnie ziołowo, konsystencja lejąca, rozpływa się pod wpływem ciepła. To chyba zasługa dużej ilości olejów w składzie, które u mnie akurat wchłaniały się dość wolno.



Normalnie w codziennej pielęgnacji używam tych olejów (np. jojoba. awokado, migdałowego) ale nigdy nie używałam na twarz migdałowego ze względu na dużą zawartość kwasu oleinowego. Skład jest świetny i "czuć" to na twarzy ;-P

Maseczka zaraz po nałożeniu


Z nałożonej maseczki w ilości 2,5ml na twarz po ok. 20 min. wchłonęła się u mnie jakaś 1/3. Cała próbka wystarczyłaby na pewno na 3-4 zastosowania tylko w postaci kremu na noc. Poza tym prawdopodobnie najlepsze efekt były faktycznie na skórze suchej. 
Ostatecznie:
buzia po starciu nadmiaru maseczki była bardzo miła w dotyku, faktycznie nawilżona, skóra mięciutka ale mnie drażniło to uczucie tłustości i lepkości - pozostał taki lekki film. Dlatego maseczka idealnie nadaje się na noc dla skóry bardzo suchej, wrażliwej, wymagającej dogłębnego nawilżenia. Posiadaczki takich cer suchych i po kwasach będą zachwycone.
Opakowania pełnowymiarowego raczej nie kupię z racji ceny (+/- 100 zł) ale kolejną próbką pewnie bym nie pogardziła ;-P



poniedziałek, 6 czerwca 2011

Peeling enzymatyczny z bromelainą

Biochemia Urody, Peeling enzymatyczny z bromelainą

Własnie jestem po małym zabiegu domowym zwanym peelingiem i tak sobie pomyślałam, że może podzielę się moimi doświadczeniami z tym produktem zwłaszcza, że w opakowaniu widać już dno ;-)
Do tej pory używałam tylko i wyłącznie peelingów gabinetowych, rzadko kiedy kupowałam w drogerii. Moja problematyczna skóra potrzebuje czegoś co działa bardzo efektownie bez mechanicznego tarcia, więc wszelkiego typu "szurańce" odpadają.
Peeling z bromelainą kupiłam z czystej ciekawości, bo po pierwsze w miarę tani a po drugie co za radość gdy można samemu ukręcić sobie takie cudo ;-P

Cały opis dotyczący peelingu można znaleźć na stronie producenta (tutaj), także nie będę się powtarzać. Napisze tylko krótko, że peeling jest na bazie mikronizowanej, koloidalnej mąki owsianej z dodatkiem mleka w proszku i enzymem ananasa (bromelainą). 
Wykonanie peelingu jest bardzo proste, nie mam tutaj zdjęć bo zrobiłam go już jakiś czas temu ale, cała operacja nie trwa dłużej niż 5 minut i polega na zmieszaniu wszystkich "proszków" w jednym pudełku.

Ja do wykonania peelingu używam hydrolatu oczarowego.


Do zestawu Biochemia Urody dodaje fajną łyżeczkę z podziałką miarową, więc nie mamy problemu ile produktu użyć do wykonania jednego zabiegu.....

niedziela, 5 czerwca 2011

Trzy kolory Inglot ;-)

Ostatnio mam mało czasu a tyle materiału w komputerze czeka, że szok... Tylko jakoś moja doba jest za krótka na to wszystko co robię :-P

Dzisiaj trzy kolorki z Inglota, choć jak zwykle mój aparat w ogóle nie oddaje intensywności koloru a szkoda! Może kiedyś uda mi się zmienić go na coś lepszego.

Na linii wodnej kredka NYX Jumbo Eye Pencil nr 604 Milk
Tusz Max Factor Masterpiece Max Black
Kredka Avon SuperShock black



A tu cienie z których korzystałam. Wg mnie w opakowaniu wyglądają slicznie, użyte na mokro na powiece też, na sucho... Tak sobie. Trwałość też średnia, ale mają za to fajne kolory i to na pewno je wyróżnia ;-))
Można fajnie się z nimi bawić makijażem!


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...