sobota, 30 lipca 2011

Makijaż w kolorach fioletu i zieleni

Jeszcze trochę i stanie się to tradycją, że w weekend pokazuję makijaż. Ostatnio bardzo lubię łączyć kilka kontrastujących ze sobą kolorów.
Poza tym cały czas testuję dwie paletki Sleeka Monaco i Sunset. I już mogę powiedzieć, że kolory są fajnie napigmentowane, jednak konsystencja cienia (bardzo różna w zależności od koloru) do pięt nie dorasta Estee Lauder Signature. Jednak Estee to chyba najlepsze cienie jakie do tej pory używałam, po prostu je uwielbiam. 
Sam makijaż pozostawia wiele do życzenia, bo jako rasowa MAMA robiłam go między karmieniem jednego szkraba a przebieraniem drugiego, więc proszę wybaczyć niedociągnięcia.
A oto dzisiejsza kombinacja kolorystyczna :)

[Wszystkie zdjęcia można powiększać klikając na foto]



z lampą

bez lampy

z lampą błyskową

bez lampy błyskowej

Do makijażu użyłam:
Oczy
  • Korektor do brwi Delia Onyx w kolorze czarnym (recenzja)
  • Baza pod cienie ArtDeco,
  • korektor pod oczy Skin 79 Oriental Gold Plus
  • tusz MAx Factor Masterpiece Max czarny,
  • Eyeliner Essence w kolorze 03 Berlin Rocks
  • cienie Sleek Make Up i-Divine Monaco oraz Sunset (swatche palety Monaco)
  • cienie Estee Lauder Signature nr: 45 Mink i 60 Tea Biscuit
Twarz
  • Jako baza krem Thalgo Ultra-Matte Moisturing Fluid
  • BB Cream Skin79 Oriental Gold Plus
  • Puder Clinique Almost Powder Makeup 03 light (recenzja)
  • Puder jedwabny Dr.Hauschka
  • Rozświetlacz Estee Lauder Platinum/Gold (recenzja)
  • Bronzer Estee Lauder Bronze Soft Matte
Usta
  • Błyszczyk Essence Stay with me nr 02 My Favorite Milkshake

Może chcielibyście zobaczyć moje oczy w innych kolorach ;-)
Jakieś propozycje...?

czwartek, 28 lipca 2011

HiPP Krem ochronny na wiatr i niepogodę

Dzisiaj coś z naszej rodzinnej wakacyjnej kosmetyczki o której pisałam tutaj. Poza tym zbliża się jesień a już co niektórzy na lipiec mówią lipcopad więc krem z Hippa będzie odpowiedni ;-)

Kupiłam go w styczniu kiedy na świat przyszła moja druga córka. Zimowa pora raczej nie sprzyja skórze maleńkiego dziecka a co dopiero noworodka, więc szukałam czegoś co by ją ochroniło. Ten krem wpadł mi w ręce podczas większych zakupów w markecie z czego bardzo się cieszę.

Krem można używać od pierwszego dnia życia, nie uczula i nie podrażnia skóry. Sama go stosowałam kiedy moja skóra była w trakcie kuracji kwasami a warunki atmosferyczne na dworze były niekorzystne. Spisywał się rewelacyjnie. Można spokojnie po kilku minutach nałożyć podkład, a buzia cały dzień będzie nawilżona.



Kilka słów ze strony producenta (<-tu) :
Krem ochronny na wiatr i niepogodę HiPP Babysanft z ekologicznym olejkiem migdałowym BIO kutecznie zabezpiecza skórę przed wysychaniem, spowodowanym działaniem wiatru i zimna. Jest polecany szczególnie do pielęgnacji suchej skóry niemowląt.


Zawiera ekologiczny olejek migdałowy BIO. Dzięki bogatej, specjalnie opracowanej recepturze krem chroni wrażliwą skórę twarzy i rączek dziecka przed wysuszeniem oraz szybko się wchłania. Polecany do pielęgnacji skóry suchej lub do ochrony przed wysuszającym działaniem wiatru i zimna. Idealny także dla suchej skóry osób dorosłych.
Bez oleju mineralnego. Stworzony, aby zminimalizować ryzyko alergii:
- bez substancji zapachowych uważanych za alergizujące (zgodnie z Dyrektywą 2003/15/WE)
- bez olejków eterycznych, ponieważ niektóre z nich mogą powodować alergię
- bez substancji konserwujących
- bez emuglatorów PEG
- bez parabenów
- bez surowców pochodzenia zwierzęcego
Dobrze tolerowany przez skórę - potwierdzone dermatologicznie. 



Wszystkie obietnice producenta wg mnie zostały spełnione więc praktycznie nie ma się nad czym rozpisywać.


Uwaga: Krem jest dostępny sezonowo - w chłodniejszych porach roku.





 Krem jest dość gęsty ale łatwo się go rozsmarowuje, nie naciąga się niepotrzebnie skóry. Pachnie intensywnie jak na produkt dla dzieci ale przyjemnie i subtelnie. 



Skład: Aqua, Cetearyl Isononanoate, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Diethylhexyl Carbonate, Sodium Carboxymethyl Betaglucan, Panthenol, Hydrogenated Sweet Almond Oil, Magnesium Sulfate, Hydrogenated Castor Oil, Zinc Sulfate, Caprylyl Glycol, Lactic Acid, Parfum 

Ktoś zna ten krem?

środa, 20 lipca 2011

Palette Deluxe nowa i stara wersja

Biorąc pod uwagę długość i gęstość moich włosów wizyta u fryzjera, której celem było farbowanie dobijała mnie tragicznie, gdy przychodziło do płacenia... Zazwyczaj fryzjerka mówiła, że zużytą ilością farby na moje włosy pomalowałaby na pewno 2-4 osób :-P
To skłoniło mnie do poszukiwań tańszego odpowiednika, choć taki tani to on nie jest.
Padło na Palette Deluxe, a to dlatego, że szukałam złotego słomianego blondu a Palette taki ma. 
Jakiś czas temu zmuszona kolejnym farbowaniem brakowało mi opakowania farby (na całe włosy potrzebuję min. 3-4 op.) pobiegłam do drogerii i ku mojemu zdziwieniu po dłuższym gapieniu się w półkę z farbami odkryłam, to nowe cudo w nowej szacie i cenie, która to najmniej przypadła mi do gustu.
Zaintrygowana nowością kupiłam 1 opakowanie co by poeskperymentować z nowością na włosach...
Co mnie ucieszyło to to, że nie zmieniła się numeracja farb, nadal wybrany przeze mnie odcień jest w numerze 204.
Opakowanie

Po lewej NOWA po prawej STARA formuła.

Zawartość
Emulsja rozwijająca pozostała bez zmian, bo tu tak naprawdę nie miało się co zmieniać.
Krem koloryzujący zmienił się znacząco. Przede wszystkim skład. A jeśli chodzi o używanie to na plus zdecydowanie zapach, mniej intensywny. W starej wersji był bardziej gryzący, drażnił. Jeśli chodzi o nakładanie to nic się nie zmieniło nadal trzeba się namachać pędzlem i tutaj niestety ja sobie sama farby nie nałożę.




Maseczka
Zawartość opakowania pozostała także bez zmian. Z tym, że nie ma już maseczki kaszmir i perły tylko całkiem nowa maseczka z 7 olejkami. Na początku nowa maseczka mnie bardzo zainteresowała, pomyślałam, że może będzie jeszcze lepsza niż poprzednia... Niestety pomyliłam się pierwotna wersja na moich włosach spisywała się znacznie lepiej. Włosy były gładkie, idealnie. Nie musiałam wspomagać się żadnymi sprayami aby je rozczesać w minutę. Nowa niestety choć w składzie wydaje się atrakcyjna tego efektu już mi dała, a szkoda bo zapowiadała się fajnie. Ogromna szkoda, że odżywki ze starej wersji nie można już kupić, bo to najlepsza jaką kiedykolwiek dane było używać.





Skład 



Efekt
Podsumowując jestem zauroczona nową wersją farby, włosy wyszły tak jak tego oczekiwałam. Kondycja ich nie została naruszona. Farba ładniej pachnie, dobrze się zmywa. Włosy ładnie się świecą i mają złocistą poświatę. Co prawda po jednorazowym farbowaniu odrostów ich kolor jest nie do końca taki jakbym chciała bo startuję z najciemniejszego odcienia naturalnych włosów (szatynka/ciemny blond) ale to w niczym mi nie przeszkadza. Przy kolejnym farbowaniu będzie idealnie.
Jedyne co mnie rozczarowało to cena, za poprzednią wersję płaciłam od 12-16zł a za nową niestety w Naturze wydałam 19zł. Tak czy siak na dzień dzisiejszy to jest moja ulubiona farba i jeszcze na jakiś czas z nią zostanę. Nowa formuła bardzo mi odpowiada ;-)) Strasznie tylko ubolewam nad odżywką. Ech "miałam gołębia a dostałam wróbla"...

A jakie są Wasze ulubione farby do włosów?

poniedziałek, 18 lipca 2011

Pierwsza nowa odsłona...


Znudzona starym standardowym szablonem bloga postanowiłam tchnąć trochę życia w te moje wypociny ;-)
Mam nadzieję, że ta wersja się przyjmie, jeśli nie to będę poszukiwać dalej ...

No taki mały zoooooonk  i coś mi się wydaje, że i tak się wkrótce zmieni ;-P

Jak się Wam podoba ?

niedziela, 17 lipca 2011

Mineralny podkład prasowany Clinique Almost Powder Makeup SPF 15

Do opisu tego pudru zabierałam się już od dłuższego czasu a jeszcze dłużej przekonywałam się do jego zakupu. 
Ale do rzeczy :)
Obietnice producenta:
Jest to produkt wielofunkcyjny, który znakomicie spełni rolę podkładu lub pudru. Dzięki zawartości antyoksydantów i filtrów przeciwsłonecznych (SPF 15) kosmetyk nie tylko upiększa, ale i chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem. Puder ma niezwykle lekką konsystencję i doskonale wtapia się w skórę, dając bardzo naturalny efekt.
Moje wrażenia:
Opakowanie bardzo poręczne, fajna skrytka na pędzelek, który też jest bardzo dobry. Nie ma potrzeby używać innego, ten jest wystarczający. Małe lustereczko ale przydatne.
Trochę drażni mnie tandetna zieleń Clinique ale niech im będzie... Opakowanie solidne z mocnego plastiku.


środa, 13 lipca 2011

Wakacyjna kosmetyczka MAMY

Jak to jest, że wakacje z rodziną tak szybko mijają... 


Jako MAMA na pełnym etacie a właściwie na dwóch, wyjeżdżając na wakacje musiałam zabrać furę różnych rzeczy nie zapominając przy tym o niezbędnych kosmetykach dla moich dziewczyn. W tym roku musiałam wszystko ograniczyć do minimum, gdyż inaczej byśmy się nie zmieścili do naszego "kombiaka" ;-)



I tak dla dzieci:
  • Nivea Baby Nutri Sensitive Łagodzący żel do mycia;
  • Nivea Baby Delikatny szampon łagodzący z rumiankiem;
  • Oillan emulsja natłuszczająca do kąpieli 65% parafina ciekła;
  • Pasta do zebów Aquafresh kids 0-6 year;
  • HIPP krem ochronny na wiatr i niepogodę;
  • Bepanthen maść;
  • Filtr La Roche-Posay Anthelios Dermo-kids Lotion 50+ SPF



Dla rodziców:
Jak widać zero kolorówki, kremów do twarzy czy pod oczy, itp.

  • Szampon do włosów cieńkich i przetłuszczających się Pantene ProV Aqua Light;
  • Szampon przeciw wypadaniu włosów Seboradin z wyciągiem z drzewa oliwnego i cytrusowego;
  • Kremowy żel pod prysznic Nivea Happy Time o zapachu pomarańczy z mleczkiem bambusowym;
  • Żel pod prysznic Adidas Intense Touch SE;
  • Żel do twarzy Avene Cleanance;
  • La Roche-Posay Lipikar Balsam AP;
  • pasta do zębów Blend-a-med Pro Expert, Mild Mint;
  • Nić dentystyczna Jordan Expanding Fluoride, Mint;
  • płyn do płukania jamy ustnej  Listerine Total Care;
  • Joanna Naturia Peeling myjący z kiwi;

Z powyższych rzeczy jestem bardzo zadowolona najlepiej spisywał się filtr La Roche-Posay którym byłam bardzo zachwycona (wkrótce recenzja). Używaliśmy go wszyscy od maluszka po tatusia ;-)

To by było na tyle, kosmetyczka wcale nie była taka obszerna. Ja nie zrobiłam ani razu makijażu, a wszystko przez to, że na dzień przed wyjazdem zrobił mi się jęczmień na górnej powiece. Oko zapuchło strasznie ledwo mogłam coś nim widzieć, więc na zdjęciach prawie mnie nie ma :-( No i niestety nie obyło się bez antybiotyku mimo, iż jestem "mama karmiąca"... Tak czy owak wakacje były bardzo udane nie licząc utopionej w nocniku nowej komórki i zepsutego obiektywu w aparacie, tak że na dzień dzisiejszy nie mam w ogóle czym robić zdjęć ;-(  Najważniejsze, że pogoda dopisała, dzieciaki się wyszalały. Oj będzie co wspominać ;-P

A jak wyglądają Wasze wakacyjne kosmetyczki? 
Co jest totalnym niezbędnikiem w takiej wyprawie? Chętnie poczytam ;-))

poniedziałek, 4 lipca 2011

wakacje :)

Wreszcie upragniony wypoczynek , MAMA na wakacjach. Wracam 10 lipca wtedy blog ruszy jak trzeba. Pozdrawiam.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...