niedziela, 22 kwietnia 2012

Granatowo mi... Czyli Sleek Original & Mineralissima

Własnie nabyłam swoją czwartą paletkę z cieniami od Sleek'a, tym razem padło na Original. Skusiłam się na makijaż w odcieniach granatu, błękitu i złota. Trudno w to uwierzyć ale ostatni raz tak niebieskie powieki miałam może z 15 lat temu :P W związku z tym proszę brać poprawkę na pewnie niedociągnięcia, bo sama nie mogę uwierzyć w to co mam na oczach i jakoś mi dziwnie... A czy mi to pasuje czy nie oceńcie sami, będę bardzo wdzięczna :))

Poza tym dzięki uprzejmości Yasminelli mogłam wypróbować podkład  mineralny Mineralissima Netherlands odcień 2.0, który od dawna krążył gdzieś w moich myślach. Podkład jest lekki i daje efekt niesamowicie naturalny, bardzo mi się podoba. 

Pozostałe kosmetyki to: róż Mineralissima odcień Flirt Blusher, puder jedwabny Dr.Hauschka, błyszczyk ArtDeco, korektor pod oczy Skin79  seria Oriental Gold Plus, tusz Max Factor 2000 Calorie, korektor do brwi Delia,  czarna kredka Avon SuperShock, Inglot Duraline, baza pod cienie Art Deco.
No i dzisiaj po raz pierwszy zdjęcia w tak dużym formacie, tradycyjnie bez obróbki, choć miałam niesamowity problem by złapać odpowiednie światło przy oknie, raz zbyt słonecznie raz pochmurnie, ech...  :/ 


Użyte cienie zaznaczyłam tym razem buźką :)









wtorek, 17 kwietnia 2012

Uwaga darmowa wysyłka z iHerb.com

Gratka dla zamawiających z iHerb.com otóż do poniedziałku 30 kwietnia będzie darmowa międzynarodowa wysyłka za zakupy od 40$ - 80$ i o wadze do 1814g. 

Dla zamawiających pierwszy raz dodatkowo rabat 5$ z kodem  ZAK594 :)



Warto się pokusić chociażby na pędzle Real Techniques albo Eco Tools :)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Puder mineralny Estee Lauder czyli amerykański hit lata 2011

Kosmetyki Estee Lauder lubię i to bardzo nie ma co ukrywać jakoś mam sentyment do tej marki... Mam swoich ulubieńców i mam nadzieję, że dzisiejszy zakup zasili to grono. Właśnie dzisiaj dotarła do mnie przesyłka z długo wyczekiwanym Double Wear Mineral Rich Loose Powder Makeup (link). 


Zatem na gorąco kilka fotek, bo nie mam zielonego pojęcia jak będzie się sprawował w akcji, sprawdzę jutro :)) Na obecną chwilę mogę powiedzieć, że puder jest bezzapachowy i bardzo miałki. Tonacja również mi odpowiada, choć brałam odcień trochę w ciemno: Intensity 2.0


Puder ten jest w Polsce jeszcze niedostępny, chyba, że o czymś nie wiem ;) 
Bynajmniej w ubiegłym roku był podobno hitem w USA i został doceniony przez ALLURE nagroda Best Of Beauty 2011.  Ja już mam i wietrzę do niego zęby jak głupia, bo do tej pory nie znalazłam jeszcze fajnej wykończeniówki a tu mam jeszcze możliwość używania go jako podkładu. Tak więc nadzieja jeszcze żywa.

Tymczasem jeszcze kilka fotek, więcej innym razem :))




Znacie, jakieś wrażenia ?? A jakie są Wasze ulubione, najlepsze pudry wykończeniowe? Chętnie poczytam, bo nadal szukam tego "wow" :))

środa, 11 kwietnia 2012

Delikatny makijaż świąteczny


Dzisiaj głównie do pooglądania.
Zatem tak oto prezentował się mój makijaż w te święta wielkanocne.
Delikatna fioletowa ruchoma powieka, załamanie brąz, mocno rozświetlone kąciki. Fioletowa kreska. Podkład tym razem Estee Lauder Double Wear, bronzer również Estee Lauder. Tradycyjnie bez różu na policzkach. Rzęsy Max Faktor 2000, błyszczyk ArtDeco. O większości tych kosmetyków pisałam już na blogu, ale jeśli coś kogoś interesuje śmiało pytać :)  
Tadam....
Jak Wam się podoba?
Zdjęcia w różnym świetle.








wtorek, 10 kwietnia 2012

Szampon Avalon Organics czyli włosom na ratunek vol. II

Pewnie wspominałam już nie raz, że moja czupryna to "zemsta bogów" :P Cóż zwał jak zwał coś z tym fantem trzeba robić, tak więc w poszukiwaniach idealnego szamponu jakiś czas temu trafiłam na iherb.com na ten oto szampon. Zamówiłam i tak stałam się szczęśliwą posiadaczką owego cudaka na jakiś czas. Bo nie da się ukryć, że każdy kosmetyk się kiedyś kończy no i też w tej butli, a była nie mała zobaczyłam dno....


Skuszona tysiącami pozytywnych opinii postanowiłam się namacalnie przekonać o dobrodziejstwie składników jakie zawiera ten produkt i muszę przyznać z ręką na sercu, że nie rozczarowałam się. No i nie da się ukryć drogeryjne szampony to nie to samo co "kosmetyki naturalne". 


Wg producenta m.in. biotyna, sok aloesowy, wyciąg z owsa, czy witamina E itd, itd. ma uczynić nasz skalp zdrowszym a włosy mają być grubsze i mocniejsze. Poza tym szampon ma stymulować wzrost włosów, czyścić, odżywiać, wzmacniać oraz zwiększać objętość tak aby w dotyku były grubsze i bardziej miękkie. Szampon też nie zawiera SLS, silikonów i innych szkodliwych substancji. Za to naszpikowany jest dobroczynnymi składnikami (aż 70%) zresztą skład można zobaczyć na zdjęciu poniżej ;)
Więcej można poczytać o tych kosmetykach na avalonorganics.com


Przyznam się szczerze, że na samym początku byłam strasznie niezadowolona z tego szamponu. Do tej pory przyzwyczaiłam się do szamponów wypchanych silikonami i innym dziadostwem, które po umyciu dawało złudzenie wygładzenia czy wręcz "naprawy" włosa. W rzeczywistości prawda jest zupełnie inna, bo moje włosy były tylko coraz bardziej oblepione "czymś" a kiedy tego "czegoś" było już za wiele, włosy były szorstkie, matowe, skóra na głowie swędząca i przetłuszczona, jednym słowem masakra :/ Ale wracając do szamponu Avalon Organics to pierwsze kilka myć wspominam okropnie, włosy były jakieś suche splątane, w ogóle nie mogłam z nimi dojść do ładu. Dopiero po 4  - 5 myciu, włosy stały się nagle bardziej miękkie, zdecydowanie oczyszczone. Stały się jakby lżejsze i gładsze w dotyku. Skóra na głowie o dziwo przestała mnie swędzieć nawet gdy nie myłam włosów przez dwa dni było względnie :)


Szampon oczyścił moje włosy z tych wszystkich drogeryjnych paskudztw. Bardzo dobrze zmywa olejki z włosów, praktycznie za każdym razem wystarczyły mi dwa mycia do nałożenia odżywki - maski. Pieni się bardzo dobrze, jest wydajny i wg mnie ładnie pachnie. Choć zapach nie utrzymuje się zbyt długo. Faktycznie po zużyciu tej butli mogę potwierdzić, że szampon sprawia, że włosy są "grubsze i lżejsze" a przede wszystkim oczyszczone.
Natomiast czy rzeczywiście stymuluje wzrost włosa tego nie mogę stwierdzić, bo po raz zużyłam tylko jedną butlę, a dwa używałam maski Dabur o której pisałam TU, do tego cały czas biorę Vitapil (już drugie opakowanie - tym razem Vitapil z biotyną) o którym wspominałam tutaj :)


Podsumowując: uważam, że do naturalnych szamponów trzeba się po prostu przekonać, a ja jestem od tej pory na TAK i właśnie zaczęłam używać kolejny organiczny szampon innej marki: BeSafe! Choć pewnie do Avalonu i tak wrócę ale lubię zmiany więc na razie zapasowej butli nie mam. Tak czy owak polecam, warto spróbować ;)


niedziela, 1 kwietnia 2012

Maska Dabur Vatika czyli włosom na ratunek vol. I

Nareszcie zobaczyłam dno w tym dość sporym pudełku z odżywką. Przyznam się szczerze, że już troszkę mi się znudziła i mimo, że ogólnie była całkiem dobra to jednak takie duże opakowania mnie przytłaczają...

Kilka słów od producenta:

Maska posiada właściwości odżywcze. Przeznaczona jest do wlosów suchych, matowych pozbawionych blasku. Poprawia  zniszczoną strukturę włosa, nawilża, zapobiega wypadaniu włosów. Maseczka sprawia że włosy rosną silne i zdrowe.
Sposób użycia:
Maseczkę nałożyć na  włosy na około 15 minut po czym obficie spłukać wodą.



Muszę przyznać, że jest to jedna z lepszych odżywek - masek do włosów jakie używałam. Mimo, iż stosowałam ją jako odżywkę i spłukiwałam po 2 min. różnica w wyglądzie i jakości włosa jest znacząca. Zapomniałam dodać na wstępie, że moje włosy są długie do pasa, zniszczone wieloletnim farbowaniem (rozjaśnianiem), proste, suche końcówki, pojedynczy włos jest gruby.

Zaraz po aplikacji włosy stają się miękkie, bardzo łatwo się rozczesują, nie plączą się, nie puszą, są gładkie, wygładzone. Maska nie obciąża włosów i nie powodowała u mnie szybszego przetłuszczania się włosów.
Jedno co mnie trochę drażniło w tej masce to jej zapach, bardzo intensywny, utrzymuje się nawet do dwóch dni na włosach. Z początku mi on nie przeszkadzał ale z czasem stał się naprawdę męczący.

Mogłabym się przyczepić jeszcze do aplikacji, bo nie wiem dlaczego ale jakimś dziwnym magicznym sposobem maska ta zawsze gdzieś mi między palcami przeciekała, ześlizgiwała się przez co przy każdym myciu zawsze coś się zmarnowało i wylądowało w wannie... Albo miałam pecha albo niezdara jestem...?
Ogromny plus to oczywiście skład. Nie ma silikonów, parabenów i innej chemii. Nie uczuliła mnie.



Na koniec jeszcze kilka słów o wersji z proteinami jajecznymi Egg Protein. Dostałam ok. 100 ml tej maski od mojej siostry, która zamówiła sobie obie, bo nie mogła się na jedną zdecydować :) W jej imieniu muszę powiedzieć, że maski te nie różnią się od siebie ani zapachem ani działaniem, jedynie ta ma kolor bardziej żółty. Obie są dobre i godne polecenia. Do kupienia TU albo na allegro.


źródło: net
Od dłuższego już czasu skłaniam się do pielęgnacji naturalnej jeśli chodzi o włosy. Maski Dabur te nie spowodowały u mnie żadnego łupieżu, łatwo się spłukiwały. Liczyłam na trochę lepsze nawilżenie końcówek ale przy tak rozjaśnianych włosach to nie lada wyczyn (farbowane blondynki wiedzą o czym mówię). Chyba nie ma takiej odżywki, która zregenerowałaby do końca zniszczone włosy... Jeśli ktoś taką zna to ja bardzo chętnie proszę o radę :))

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...