czwartek, 22 listopada 2012

Black Friday: przystanek pierwszy... Czyli zakupy pędzli SIGMA :)

Jak co roku Sigma w tzw. Black Friday daje możliwość zakupu pędzli z darmową wysyłką na cały świat :) Mi w tamtym roku się nie udało mimo, że przez bite cztery i półgodziny mając pędzle w koszyku próbowałam przejść do płatności, strona wisiała... :/ W rezultacie odpuściłam ...
W tym roku jest o wiele lepiej, oferta jest aż przez dwa dni no i nic się nie muli, wiesza, działa jak powinno ! Zatem moje zakupy już poczynione :DD
Polowałam m.in. na pędzel E45 niestety już wykupiony :/ Resztę kupiłam planowo liczę, że dołożą mały E25, nie ukrywam przydałby się :D

Poniżej upolowane w tym roku :D
A Wy planujecie zakupy pędzli Sigmy a może już ktoś kupił? 
Pochwalcie się :)


P.S. Jutro planuję dwudniowy atak na Poznań... :) 
Mam nadzieję, że będzie warto...

niedziela, 18 listopada 2012

Kick It Side... Czyli niezniszczalna kredka od Skin79


Przyznam się Wam, że w mojej kosmetyczce kredek do oczu jest jak na lekarstwo, właściwie do czasu kiedy otrzymałam tą posiadałam dwie: żelową czarną z Avonu oraz NYXa Jumbo Milk - białą, która przewijała się tu prawie w każdym makijażu. Jakoś szczególnie nie ciągnie mnie do kredek, wiele razy przekonałam się, że nie warto inwestować, bo przy moich opadających powiekach się odbijały, psuły cały makijaż ale ... No właśnie ALE marka Skin79 obiecuje nam, że kredka z kolekcji Kick It Side ja mam w odcieniu: Mesmeric Purple jest trwała, wodoodporna, nie dobija się, nie rozmazuje, nie ściera, nie traci koloru przez cały dzień! Kiedy tylko nadarzyła się okazja postanowiłam sprawdzić te wszystkie obietnice i przekonać się naocznie. Jaka jest prawda? Zobaczcie sami... Ja oniemiałam z wrażenia :D


Kredka zapakowana jest w ładne porządne tekturowe opakowanie, mechanizm kredki nie zacina się, wszystko działa jak powinno :) Kredka miała plombę na skuwce, więc byłam pewna, że nikt jej wcześniej nie używał. Kredka jest w pięknym fioletowym odcieniu, dobrze nasyconym i zawiera mikroskopijne drobinki, które odbijają światło również na fioletowo. W słońcu wygląda to przepięknie ;) 
Po lewo kredka w słońcu, po prawej po próbie zmycia: wodą z żelem i gąbką, micelem Vichy ...
Jak widać nawet się nie wzruszyła :/
A teraz najlepsze...
Paczkę z kredką odebrałam w pracy a że ja jestem z gatunku niecierpliwców, jak zwykle odpakowałam ją natychmiast i zrobiłam na wierzchniej części dłoni zygzaka (coś na wzór powyżej). Wyobraźcie sobie, że po tym co stało się później ogarnęło mnie niemałe przerażenie, bo... Myłam ręce w pracy chyba kilkanaście razy w ten dzień, tarłam tą kredkę mydłem, ręcznikiem papierowym, na sucho, mokro, drapałam i NIC nawet lekkiego starcia, ZUPEŁNIE NIC... Wróciłam do domu i dalej działam, wzięłam micel Vichy, potem LRP i lekko pobladła :/ Po tym stwierdziłam, że nie nałożę jej na pewno na oko! Ale ostatecznie dała radę dwufazówka z Garniera :) Zmyła się bez problemu, widać do zmycia potrzebny był olejek w składzie...
Przyznam się, że pierwszy raz miałam do czynienia z kosmetykiem, który byłby tak trwały. Niesamowite... Jeśli ktoś chce być pewien, że kredka na oku będzie tak jak zaraz po nałożeniu przez cały dzień to ja ręczę na 100%. Jedyne co mi się w niej nie do końca podoba to to, że jest jak dla mnie ciut za twarda, mogłaby być bardziej kremowa. Zresztą ja nie mam też doświadczenia z takimi produktami ale ta wywarła na mnie niemałe wrażenie.
Poniżej naocznie...
Kredkę można nabyć TU. Dostępna jest w pięciu odcieniach i chyba się jeszcze skuszę na czarną i turkusową.

Ukrywamy niedoskonałości... Czyli korektory Dr. Hauschka

O tym, że jestem wierną fanką Dr. Hauschka to pewnie niektórzy wiedzą już od dawna... Dzisiaj chciałam Wam pokazać kolejne produkty tej ekologicznej marki, mowa o korektorach: Pure Care Cover Stick oraz Concealer . Dostałam je w ramach współpracy z tą marką. 


Wg producenta:
Korektor w sztyfcie (Pure Care Cover Stick) 03 piaskowyKryjący i leczniczy. Przyjemny w zapachu. Korektor kryje delikatną warstwą niedoskonałości skóry i łagodzi jej podrażnienia. Antybakteryjne działanie olejków z drzewa herbacianego i manuki oraz przelotu i nagietka wspomaga właściwości lecznicze korektora. Baza z naturalnych wosków roślinnych pielęgnuje i utrzymuje właściwy poziom nawilżenia skóry, a absorbująca nadmiar sebum tapioka nadaje jej matowy wygląd. Korektor jest przeznaczony tylko do twarzy (nie pod oczy ze względu na dużą ilość olejków eterycznych). Sposób użycia: do miejscowego maskowania drobnych niedoskonałości cery o wyraźnym odczynie zapalnym. Dostępne opakowania: 2 g
Skład: Simmondsia Chinensis Oil, Olea Europaea Oil, Manihot Utilissima Starch, Ricinus Communis Oil, Cera Flava, Lanolin, Elaeis Guineensis Oil, Candelilla Cera, Cera Carnauba, Rosa Gallica Extract, Daucus Carota Extract, Parfum, Limonene*, Linalool*, Geraniol*, Citral*, Anthyllis Vulneraria Extract, Calendula Officinalis Extract, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Tocopherol, Melaleuca Alternifolia Oil, Leptospermum Scoparium Oil, Ascorbyl Dipalmitate, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891, CI 77007, CI 77947. *składnik naturalnych olejków eterycznych 


Korektor ( Concealer) 03 słoneczny brąz - Delikatny krem kryjący maskuje drobne niedoskonałości, zaczerwienienia i cienie pod oczami. Kompozycja z roślin leczniczych: przelotu pospolitego, marchwi i nagietka przynosi ukojenie podrażnionej skórze. Dzięki obrotowemu aplikatorowi można łatwo i precyzyjnie nałożyć korektor. Korektor jest przeznaczony zarówno pod oczy jak i do twarzy. Dostępne opakowania: 2,5 ml
Skład: Aqua, Alcohol, Daucus Carota, Prunus Dulcis, Persea Gratissima, Glycerin, Mica, Cetearyl Alcohol, Buxus Chinensis, Macadamia Ternifolia, Butyrospermum Parkii, Anthyllis Vulneraria, Calendula Officinalis, Parfum, Geraniol*, Limonene*, Linalool*, Citronellol*, Coumarin*, Citral*, Benzyl Benzoate*, Bentonite, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Citric Acid, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77007, CI 77891, CI 77947. *składnik naturalnego olejku eterycznego.
Moja opinia:
Korektory te mają porządne opakowania, poręczne, estetyczne nic się nie psuje, nie zacina, działa tak jak powinno. Ze Stickiem jestem za pan brat już od jakiegoś czasu i bardzo mi służy. Jest kremowy, delikatny, faktycznie działa jak powinien  czyli wpływa na polepszenie stanu skóry oraz ukrywa niedoskonałości. Korektor nie wysusza absolutnie pryszczy tylko je leczy. Odcień na zdjęciu wydaje się być ciemny np. przy korektorze Skin79 ale używam go tylko do twarzy, świetnie się stapia ze skórą, nie odznacza się. Jest dość treściwy i w strefie T u mnie niestety traci na trwałości ale na policzkach sprawdza się świetnie. Dlatego osoby ze skórą bardzo tłustą raczej nie będą wg mnie z niego zadowolone. Jak dla mnie zapach prawie nie wyczuwalny w porównaniu do innych produktów tej marki. Wart wypróbowania :)
Jeśli chodzi o Concealer to jest jedna podstawowa rzecz, która go u mnie na dzień dzisiejszy dyskwalifikuje... Kolor! Niestety otrzymałam korektor w bardzo ciemnym odcieniu, otworzyłam go i użyłam raz by porównać z innymi (jak wyżej). Poza tym jeśli chodzi o wstępne testy jestem pod ogromnym wrażeniem, bo jest niesamowicie lekki, mocno kryje, szybko zastyga na skórze i ma przyjemny aplikator. A chyba największą jego zaletą jest TRWAŁOŚĆ. Wyobraźcie sobie, że trudniej mi było go usunąć z dłoni niż bazę pod cienie z Urban Decay! I w tym momencie ogarnęła mnie czarna rozpacz :( Bo właśnie gdyby nie ten odcień korektor prawdopodobnie wysunąłby się na prowadzenie jeśli chodzi o moje ulubione korektory...  Tylko co ja z nim teraz zrobię...?  :(
Czy polecam? Pytanie! Pewnie, że tak :)

P.S. Na stronie sklepu Dr.Hauschka są aktualnie spore promocje warto zajrzeć, mnie szczególnie kuszą szminki...  Pamiętacie moją poturbowaną malinkę TUTAJ teraz te szminki są za pół ceny :)


sobota, 17 listopada 2012

Iskrzący eyeliner Lucy Minerals...


Ostatnio wspominałam, że przy okazji zakupu podkładu mineralnego w sklepie Annie TU dostałam gratis eyeliner. Piękny czarny, który zawiera pyłek mieniący się we wszystkich kolorach tęczy. Na zdjęciach poniżej można zobaczyć jak bardzo jest on wielowymiarowy.
Przyznam się, że nie używałam go jeszcze jako cienia ale kusi mnie bardzo więc na pewno wypróbuję.
Można go używać na sucho i na mokro. Ja najbardziej lubię go używać w połączeniu z Duraline z Inglota. Koniec z drapaniem czarnych cieni Sleeka :P Na powiece trzyma się super cały dzień, nie traci koloru.


Skład: iron oxides, mica, zinc oxide, titanium dioxide, magnesium stearate.


Jak się prezentuje zobaczcie sami :)


Słabe zdjęcie... Pogoda nie dopisała :/

niedziela, 11 listopada 2012

Szybki makijaż dnia :)

Dzisiaj króciutko :)
Takie oto malunki na dziś... 
Życzę wszystkim z okazji dzisiejszego święta spokojnego popołudnia, najlepiej w domowej zacisznej atmosferze :)



Użyte kosmetyki: podkład, eyeliner i bronzer Lucy Minerals, cienie Sleek i My Secret, kredka NYX Milk, szminka Rimmel nr 16, puder ELF HD, korektor Skin79, Tusz 2000 Calorie.

sobota, 10 listopada 2012

Moja cera, naga prawda + tydzień z MATRICIUM Biodermy

Nie spodziewałam się, że kiedyś nadejdzie ten dzień. A jednak, moja cera bez kamuflażu, bez ściemy. Co prawda jeszcze się nie odważę pokazać w całości ale zawsze to coś :)

Po prawie tygodniu z preparatem Matricium Biodermy o którym wspominałam pierwszy raz TUTAJ, chciałam napisać znów kilka słów. 
Ja widać na załączonych obrazkach, jest co u mnie poprawiać: rozszerzone pory, przebarwienia  zaskórniki, zmarszczki, które widoczne są już pod oczami, na czole, w okolicy nosa... Wiek robi swoje, niestety :/ Dodatkowo moja cera jest bardzo alergiczna, wrażliwa, szybko reaguje rumieniem, mieszana, trudna w pielęgnacji.


Preparat Matricium stosuję codziennie wieczorem a to co zostało używam następnego dnia rano. Ampułka jest dosyć spora, więc wystarcza także na szyję. Podwójną a nawet potrójną porcję kładę pod oczy, na powieki, zmarszczki. Szybko się wchłania, nie pozostawia żadnego filmu na twarzy.
Podoba mi się, że jest w ampułkach mimo, że to trochę mało ekologiczne opakowanie. Za to daje mi poczucie bezpieczeństwa.
Cena ok. 200 zł za miesięczną kurację


Co się zmieniło przez ten krótki czas... 
Zauważyłam, szczególnie rano, że cera nie jest już taka podrażniona, odzyskuje jednolity koloryt co mi się bardzo podoba. Liczę, że ten efekt będzie dłużej się utrzymywał i że jeszcze bardziej się wzmocni. Szybciej też zagoiła mi się ranka po krostce. Strefa T nie przetłuszcza się tak szybko. Niestety nie zauważyłam na razie poza tym nic więcej. Miejmy nadzieję, że to się zmieni i zmarszczki mimiczne choć trochę się spłycą oraz zwężą pory. To moje podstawowe dwa wymagania.
Preparat absolutnie nie podrażnia, nie szczypie w oczy ani w skaleczoną - otartą, podrażnioną skórę. Niestety nie daje mi uczucia nawilżenia, wręcz muszę się po nim posmarować kremem lub olejkiem np. EMU (recenzja) aby zminimalizować uczucie napięcia i nawilżyć suche partie.
Do tego celu stosuję też emulsję Cetaphil MD lub serum zwężające pory Organic Therapy na dzień (będzie wkrótce, ale żadna rewelacja :). 
Natomiast na noc używam kremu marki  La Claree z serii Oliv' - nawilżającego z wyciągiem z liści oliwek (recenzja wkrótce).

Na koniec naga prawda ...






środa, 7 listopada 2012

Najlepszy minerałek na świecie... Czyli o Lucy :)


Dzisiaj będzie długi post o podkładzie, który zasługuje na to by przyjrzeć mu się z bliska a nadal jest niedostrzegany i żyje w "cieniu" innych reklamowanych minerałków swoim własnym życiem. Ja zdradziłam się już w tytule o czym mowa, ale nie będę ukrywać, że moja droga do znalezienia tego naj, naj, naj ... Oczywiście podkładu mineralnego była długa, kręta i wiele razy myślałam, że już nie ma takiego, który spodobałby się mojej skórze :)
Lucy Minerals jestem wierna już od roku, była w ulubieńcach roku 2011, pisałam o tym TUTAJ. Nie wiem czemu tak długo zwlekałam z tym postem... Cóż dzisiaj będę piać z zachwytu. Mimo, że zdjęcia moim zdaniem nie najlepsze, mam nadzieje, że coś tam zobaczycie :)
Zapraszam do dalszej lektury...

Krótko o Annie...
Producentką podkładu jest Annie Langguth, specjalista w pielęgnacji skóry, estetyk. Zamiłowanie do tworzenia produktów upiększających rodziło się przez całe życie Annie, która wychowała się wręcz w sklepie farmaceutycznym swojego ojca. 
Annie zaczęła tworzyć własne minerały osiem lat temu kiedy z diagnozą trądziku różowatego i tłustą skórą przeszukiwała drogeryjne minerały które sprawiały, że skóra wyglądała na tłuściejszą.  Przez wiele lat poszukiwała minerałów, które ukoiłyby swędzącą skórę, nie zawierałyby konserwantów, nie powodowałby nadmiernego błyszczenia czy dodatkowych wyprysków. Annie chciała by jej podkład wyglądał naturalnie, nie tworzył efektu "maski" był zdrowy dla skóry. 
Prawda, że ta historia bardzo bliska naszym doświadczeniom, bynajmniej moim na pewno.... 

O podkładzie wg producentki:
ORIGINAL FORMULA LUCY MINERAL FUNDATION
Podkład jest bardzo kremowy, wodoodporny i utrzymuje na skórze odpowiednią wilgotność. Jest wolny od wosków, szkodliwych substancji chemicznych, środków konserwujących, zapachów, talku. Może być używany na sucho pędzlem typu Kabuki albo Flat Topem. Podkład można również łączyć z odrobiną Ambrozji Multi - Tasking produktu polecanego dla suchej skóry, szczególnie wokół oczu. Ambrozja również jest oferowana w sklepie Lucy Minerals.
Dla lepszego efektu Annie zachęca by podkład utrwalić odrobiną pudru wykańczającego Lucy Minerals. Da to efekt jaki uzyskujemy dzięki air-brush, skóra będzie wyglądać miękko idealnie i podkład będzie trzymać się całymi godzinami.
Lucy Minerals jest inna od wszystkich podkładów mineralnych, bardziej skoncentrowana, napigmentowana.
Słoiczek zawiera 10 g produktu i posiada siteczko z systemem rotacji.

Skład:
zinc oxide, titanium dioxide, mica, magnesium stearate, iron oxides, allantoin, Apple Poly® polyphenols, trans-resveratrol, green coffee bean extract, magnesium ascorbyl phosphate.

Lucy w swoim składzie zawiera dobroczynne składniki, których nie znajdziemy w innych podkładach mineralnych. Na szczególną uwagę zasługuje Apple Poly czyli polifenole z jabłek, które mają działanie przeciw zapalne, antyalergiczne i antybakteryjne. Są także silnym przeciwutleniaczem rozpuszczalnym w wodzie jaki kiedykolwiek wykryto.

Moje doświadczenia z Lucy Minerals

Tak naprawdę do napisania tego postu popchnęła mnie paczuszka, którą odebrałam dzisiaj właśnie z zakupami w sklepie Lucy Minerals. Kupiłam podkład i odsypki dwóch bronzerów a eyeliner i próbki w woreczkach strunowych dostałam za darmo. Otworzyłam podkład i lekko zamarłam bo gołym okiem było widać, że jest zupełnie inny niż moja wersja sprzed roku. Po pierwsze zmieniło się opakowanie, nowe ma mniejszą średnicę ale jest wyższe. Pojemność została zachowana, podkład zdrożał o całego 1$. Jeszcze nie wiem czy to na plus ta zmiana opakowania okaże się w praktyce, bynajmniej włosie pędzla Hakuro H51 wchodzi do pudełeczka bez problemu. Druga sprawa to nie wiedzieć czemu odcień podkładu w opakowaniach różni się lekko od siebie - wybrałam ponownie ten sam. Jednak gdy postawiłam dwa pudełka obok siebie wyraźnie wydać, że stary lekko wpada w pomarańcz...?! A skład bez zmian.
Wysypałam oba na kartkę i nadal delikatna różnica jest widoczna, na szczęście po roztarciu na dłoni i na kartce nie ma różnicy w kolorze. Czemu tak się stało, nie wiem, czyżby mój stary podkład w jakiś sposób się utlenił? Sama nie wiem, a może już taki był... Nie ważne, istotne jest to, że konsystencja i kolor na skórze są idealne, jakby stworzone dla mnie :)
Nie wiem czy widać na zdjęciu z roztartym na kartce podkładem ale w bardzo dużym powiększeniu można się się dopatrzeć mikroskopijnych drobinek rozświetlających, które gołym okiem nie są dostrzegalne w ogóle. Ja dopiero je zobaczyłam na zdjęciu zrobionym w makro z lampą błyskową kiedy odbiły światło.
Czytając opinie o tym podkładzie nie do końca byłam przekonana, jednak teraz z perspektywy czasu wiem, że metka, którą przypięto temu minerałkowi jakoby miałby być "kapryśny" jest stekiem bzdur. Na mojej skórze, bez względu na co go nałożę: krem, serum, puder jedwabny czy obojętnie co czy nic, podkład zawsze dobrze się trzyma i świetne rozprowadza. Nie tworzy plam, nie ściera się w ciągu dnia, nie włazi w zmarszczki i nie podkreśla porów. Wytrzymuje u mnie dłużej niż Double Wear Estee Lauder, który swoją drogą też wychwalałam w tamtym roku i wiem, że spokojnie 6-8 h będzie OK. Później świeci się strefa T, policzki bez zmian. Mimo świecenia podkład trzyma się na swoim miejscu, nie spływa nieestetycznie, nie tworzy dziwnych grudek, tzw. ciasta czy odbarwionych plam. Przypudrowany nadal trwa.
Co dziwne, mam wrażenie, że wszelaka wilgoć w powietrzu typu: deszcz, mgła czy nawet pot sprawiają, że podkład jeszcze lepiej przylega do skóry! Nie zostawia śladów absolutnie na telefonie czy ubraniach, nie pyli też jak inne minerały w trakcie nakładania.
Przyznam się, że zdarzyło mi się nakładać go o 5:30 rano dosłownie z zamkniętymi oczami (od czasu do czasu:) i nigdy nie miałam obawy, że zrobię sobie maskę, będzie widać jakieś plamy... Nic z tych rzeczy, Lucy idealnie dopasowuje się do twarzy, żaden BB krem nie daje takiego wow w połączeniu z tak mocnym kryciem. Podkład w tej formule nie daje całkowicie matowego wykończenia tylko lekki glow - to pewnie zasługa tych drobinek.
To nie koniec zalet, następna to niesamowita wydajność. Podkład przy niskiej cenie bo 15$ kiedyś 14$ (zazwyczaj darmowa przesyłka) starczył mi na rok używania, a do wykonania makijażu potrzeba dużo mniejszej ilości niż przy minerałach innych firm, które używałam a było ich naprawdę wiele. Jest niesamowicie napigmentowany.
Producentka także może dla nas stworzyć indywidualny odcień podkładu gdybyśmy nie znaleźli go w ofercie sklepu.
Żeby już nie przeciągać dodam, że nie zapycha mojej skóry, nie podrażnia jej w żaden sposób a wręcz  ją łagodzi i uspokaja.
Powiecie, czemu zatem kupuję te wszystkie chemiczne drogeryjne śmieci, BB kremy po których się żalę, że mnie wysypuje, że mnie uczulają... Zwyczajnie nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła sobie jakiegoś kosmetycznego ciasteczka :D Nie ważne jak kończą się takie zakupy i eksperymenty wiem, że zawsze mogę wrócić ze spuszczoną głową do Lucy i po tygodniu wszystko wraca do normy...
A dziś rozpoczynam nowy rok z kolejnym nowym opakowaniem podkładu Lucy Minerals  :D

P.S. Innego minerału już od dawna nie szukam, znalazłam... :)

piątek, 2 listopada 2012

Kuracja odmładzająca z BIODERMĄ czas start :)


Tak jak wczoraj wspominałam w październiku dostałam kilka paczek. W jednej z nich była kuracja regeneracyjna MATRICIUM od Biodermy. Bardzo ucieszyłam się z tej propozycji, bo przyznam się szczerze planowałam zakup jakiejś kuracji właśnie na sezon jesienno - zimowy, a tu proszę, ktoś czyta w moich myślach :D 

Wg producenta:
MATRICIUM to pierwszy na rynku produkt o statusie wyrobu medycznego działający na przyczyny starzenia się skóry. Światowy patent, który przywraca komórkom właściwą dla młodej skóry zdolność regeneracji i odbudowy. Dostarcza niezbędne skórze substraty, zapewniające jej optymalne funkcjonowanie. Ma 63 składniki aktywne, które naturalnie występują w skórze i są przez nią całkowicie przyswajane. 
Matricium nie jest ani cząsteczką ani też kosmetykiem, lecz wysokiej klasy środkiem odżywczym dla komórek, który stanowi jedną całość. Ma przedłużać komórką życie i stymulować syntezę komórek przywracając im naturalne funkcje życiowe. Więcej można poczytać TU.
Opakowanie zawiera 30 ampułek na miesięczną kurację.

Prawda, że brzmi bardzo obiecująco a to tylko maleńki fragment tego co pisze producent o tym środku odżywczym. Liczę na ogromną poprawę jakości skóry, tym bardziej, że jestem w przedziale wiekowym 35+  więc moja skóra wymaga aby się nią właściwie opiekować i dostarczać jej tego co najlepsze aby jak najdłużej cieszyć się "młodością" :)
Będę się z Wami dzielić na bieżąco efektami. Mam nadzieję, że będą tylko pozytywne. 
BIODERMA  przygotowała także dla moich czytelniczek niespodzianki więc bądźcie czujni :))




czwartek, 1 listopada 2012

Wkrótce...

Ciekawi... A może ktoś już wie co się tutaj szykuje :) Zdradzę Wam, że będzie dużo nowości, przede wszystkim dotyczących pielęgnacji. Październik był dla mnie miesiącem "paczek" i zakupów a więc będzie też o nowych współpracach i ulubionych mazidłach :)
Zapraszam serdecznie do zaglądania :D

Trzy małe podpowiedzi co wkrótce :)




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...