niedziela, 13 stycznia 2013

Dr.Brandt Signature Flexitone BB cream... Czyli historia pewnego dziwadła ?!

Ten BB krem był częścią limitowanego zestawu The New, New Face Kit by Dr.Brandt, który pokazywałam TU. Wczoraj przed wyjściem do kina robiąc makijaż postanowiłam go wypróbować i całe moje szczęście, że zabrałam się za to dużo wcześniej bo chyba siedziałabym w kinie wciśnięta w fotel ze wstydu :/ Co to za dziwadło?! To pierwsza moja myśl i przyznam się szczerze, że po bliższym zapoznaniu się z tym "kremem" i po szperaniu w necie nadal nie wiem z czym tak naprawdę mam do czynienia...?! Bo moje skojarzenia jako MAMY z doświadczeniem prowadzą tylko do jednego... :P Szczegółowego opisu Wam oszczędzę, wiadomo o co chodzi :P Kończąc ten przydługawy wstęp przejdźmy do sedna sprawy czyli tego  owego kremu...


Producent "swoje" ...
Flexitone BB cream to rewolucyjny, wielofunkcyjny krem BB opracowany przez światowej sławy amerykańskiego dermatologa dr Fredrica Brandta, który ma udoskonalać cerę, ukrywając perfekcyjnie wszelkie jej niedoskonałości i nierówności bez względu na odcień, fakturę czy rodzaj skóry przy jednej cienkiej warstwie. Zawiera Flexitone ™ Color Enhancement Technology - technologie mieszania, blendowania koloru aby doskonalić i korygować większość typów skór.  Formuła kosmetyku zatem wygładza zmarszczki i drobne linie, minimalizuje pory, chroni skórę przed promieniowaniem UVA/UVB i przeciwdziała oznakom starzenia się skóry. Skuteczność kremu zapewniają specjalne składniki: puder perłowy, czyli mieszanka aminokwasów, protein, polisacharydów i minerałów dodających cerze blasku, przy jednoczesnym zagwarantowaniu jej głębokiego nawilżenia. Natomiast lizofosfolipidy i olej perilla - niwelują widoczne zmarszczki i drobne linie, wygładzając powierzchnię skóry, a ekstrakty roślinne o silnych właściwościach przeciwutleniających- pomagają rozświetlić cerę i chronić ją przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Efekt: niedoskonałości i zmarszczki są ukryte, cera jest wygładzona, naturalna (bez efektu maski), delikatnie rozświetlona. Idealny do wszystkich typów skóry, nawet dla skóry wrażliwej.
Kosmetyk dostępny wyłącznie w perfumeriach Sephora. Info. na stronie sklepu.
Cena ok.  199zł / 30ml

Skład: 


MAMA "swoje" ...

Czytając opis producenta, normalnie popadam w samozachwyt, jaki to cudowny kosmetyk udało mi się zakupić :P Ale do rzeczy... Krem od razu z łapki nakładałam Beauty Blenderem jak widać na obrazku poniżej, cieniutką warstewką jak zaleca producent. I w pierwszej chwili nie zauważyłam nic dziwnego poza dość ciemnym odcieniem kremu co mnie bardzo zdziwiło zwłaszcza, że ma być on do wszystkich typów karnacji nawet do tej najjaśniejszej (moja idealnie odpowiada MACowej NC25). Potem zauważyłam na gąbeczce - widać to na zdjęciu kolorowe grudki pigmentu (czarne, czerwone, białe, pomarańczowe) ?!?!  Pomyślałam... O.K. To pewnie ta "technologia tworzenia czy tam blendowania pigmentu" ale na twarzy i na ręce zaczęły powstawać brzydkie plamy w różnych odcieniach :/ Moja twarz natomiast w sztucznym świetle przybrała kolor marchewkowy, który z czasem się jeszcze bardziej uwydatniał - ciemniał :/  Widać było oczywiście poza pomarańczą: plamy, smugi, krycie na poziomie lekkim... Muszę dodać, że produkt jest nowy i tubka była zabezpieczona metalową plombą.


Tego było dość! Nerwowo zerknęłam na zegarek (przypominam szykowałam się do kina :) Czasu było jeszcze sporo więc wycisnęłam większą ilość kremu na przedramię i zaczęłam gąbeczką stemplować, przyglądając się temu coraz dokładniej...  
W tym czasie krem na wierzchniej stronie dłoni ściemniał strasznie co widać na zdjęciu poniżej :/ Nie wiem jak to nazwać to po prostu skandal aby producent selektywnej marki wypuścił na rynek takie "coś".


Nawet gdybym miała ciemną karnację to nie wiem jak poradziłabym sobie z równomiernym nakładaniem kremu, gdyż dość szybko się wchłania. Trzeba naprawdę sprytnie operować gąbeczką czy palcami aby nałożyć go równomiernie.
Sama konsystencja kremu jest przyjemna, lekka z tendencją do rozwarstwiania się produktu. Na tubce nigdzie nie ma napisane aby wstrząsnąć przed użyciem :/ Zupełnie nie przypomina typowych azjatyckich BB kremów, nawet tych do cery tłustej. Raczej zwyczajny (kiepski)  lekki krem tonujący. Zapach ma delikatny, lekko ziołowy.
Krem też nie stapia się ze skórą jak obiecuje producent. Nie wygładza zmarszczek, nie zmniejsza optycznie porów a wręcz je uwydatnia. Puder perłowy faktycznie daje lekki efekt rozświetlenia. Do plusów mogę zaliczyć jedynie dość wysoką ochronę UV i lekką konsystencję ale na tym koniec... 





Na zdjęciu powyżej zaznaczyłam w kółeczkach grudki pigmentu, które okropnie rozmazują się podczas aplikacji tworząc różnobarwne plamy... Widać też w porównaniu do zdjęć powyżej jak krem brzydko ciemnieje.


Na koniec krem na twarzy, nałożony bardzo cienką warstwą różową gąbeczką i starannie roztarty :/ Zdjęcie po lewej w sztucznym świetle zaraz po nałożeniu. Po prawej 10 min. później w sztucznym świetle. Efekt: brzydka maska ze smugami, niedoskonałości zamiast ukryte zostały podkreślone nie wspominając już o marchewkowym odcieniu skóry :/

Jest to mój pierwszy nieazjatycki BB krem z jakim miałam do czynienia. Biorąc pod uwagę to, że krem jest z najwyższej półki jestem mocno zniechęcona kolejnymi poszukiwaniami...


wtorek, 8 stycznia 2013

Pierwsze styczniowe zakupy :)

Dopiero minął tydzień w tym roku a już pierwsze zakupy zostały poczynione :) W tym roku stawiam na pielęgnację włosów, mam nadzieję, że się uda. Zamierzam dalej kontynuować naturalną pielęgnację bo przynosi ona widoczne rezultaty.



Zatem dla odmiany w tym roku postanowiłam kupić zamiast Natura Siberica szampon i balsam regenerujący na brzozowym propolisie Receptury Babuszki Agafii oraz maskę jajeczną. Natomiast do celów specjalnych ulubiony Dercos Vichy


Skusiłam się też na puder bambusowy z Biochemii Urody. Mocno matuje, będzie idealny w strefie T. Z tego sklepu wzięłam też podwójny żel hialuronowy 2%. Mam sporo półproduktów w lodówce więc przyda się do zrobienia jakiegoś serum.


Ostatnio szukałam wśród kosmetyków naturalnych maseczki, która będzie głęboko nawilżać i ma w swoim składzie mleczko pszczele. I tak przy okazji zakupu szamponów trafiłam na tą maskę, opis producenta idealnie wpasowuje się w moje wymagania. Przeznaczona jest co prawda dla osób po 50 roku życia więc ma też właściwości przeciwzmarszczkowe co mi bardzo odpowiada. Używałam już jej dzisiaj i na razie mam pozytywne wrażenia, zobaczymy dalej...


No i tutaj nie chcę zapeszać, bo kupiłam płyn Thayers Rose Petal Witch Hazel pod wpływem pozytywnych opinii i z tego co widzę po mojej skórze działa i to na tyle mocno, że efektem po tygodniu (używam od 1 stycznia) przebiło Matricium Biodermy o którym pisałam TU. Będzie na pewno szczegółowa recenzja tego płynu - toniku. Jeżeli nastąpi jeszcze większa poprawa stanu mojej skóry to zasłuży on na miano nie tylko ulubieńca roku ale i chyba mojego życia, więc tej recenzji warto wyczekiwać :)
 W Drogerii Natura wpadł mi w ręce cień Kobo, kupiłam z ciekawości, bo były w promocji 50% mniej. Chciałam sprawdzić, trwałość, pigmentację, itp... Na razie nie powalił mnie na kolana ale nie żałuję zakupu.
 Na koniec zostawiłam nabytki z buszowania po Złotych Tarasach w Warszawie w przemiłym towarzystwie pań z blogów: MakeUp-Holics, Błahostki Kosmetyczne oraz Piękność Dnia. Pozdrawiam serdecznie :D
Mimo ogromnych pokus czyhających zewsząd skusiłam się tylko na dwa nabytki. Najnowsza kolekcja MACa jest całkiem przyjemna, szczególnie rozświetlacz jednak ja kupiłam tylko płyn do pędzli :P 
W Sephorze za to w promocji za pokuszeniem Krzykli wzięłam ten oto zestaw Dr.Brandta z mikrodermabrazją. W zestawie jest serum pod oczy na sińce oraz 2 miniatury: kremu pod oczy z peptydami i BB kremu. Mikrodermabrazja od razu poszła w ruch i przyznam, że przyjemny produkt, ładnie pilinguje buzie, zobaczymy jak będzie dalej...


Na razie tyle, czas zacisnąć pasa :D

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Lakier na karnawał... Czyli o Estee Lauder Smashed

Dzisiaj głównie do pooglądania... Ten lakier to mój ulubieniec ostatnich tygodni. Przepiękny odcień, który sprawił, że na nowo powróciłam do malowania paznokci :) Niesamowicie trwały, po tygodniu miałam jedynie lekko starte końcówki! Łatwo się zmywa, nakłada, dość szybko wysycha i nie maże się przy malowaniu. Nie jestem znawczynią lakierów ale to mi wystarczy, by stwierdzić, że jest po prostu świetny i jeśli macie okazję to proponuję go dorwać. Na dzień dzisiejszy to najlepszy lakier z jakim miałam do czynienia. Nie mam mu nic do zarzucenia poza tym, że kiedyś się skończy :P
Mój egzemplarz pochodzi z wygranej w konkursie Estee Lauder o której pisałam TUTAJ.
Tymczasem zapraszam do podziwiania :))

Estee Lauder Pure Color 0N Smashed






Uwielbiam takie kolory na paznokciach. A co u Was będzie królować w karnawale?

niedziela, 6 stycznia 2013

TAG Postanowienia 2012 czyli...Rachunek sumienia za ubiegły rok :)


W ubiegłym roku krótko przedstawiłam swoje postanowienia w TAGu Postanowienia 2012. Dzisiaj postanowiłam siebie z nich rozliczyć, zobaczcie co udało mi się osiągnąć ...

1. Niestety nie ograniczyłam zakupów cieni... Wręcz przeciwnie kupiłam ich jeszcze więcej niż w 2011 roku :P Pod koniec roku dołączyła też paleta NAKED2.

2. Dbanie o dłonie i stopy też nie wyszło mi tak jak powinno... Pisałam nawet post o tym TUTAJ. Ratowałam się Merz Spezial, Vitapilem ale nic wielkiego nie osiągnęłam :/

3. Największe wyzwanie: spadek wagi. Tu nie jest źle bo było i lepiej i gorzej ale całościowo wypadam dobrze bo jest 4,5 kg mniej niż na początku roku 2012 ! Poza tym udało mi się też intensywnie ćwiczyć przez prawie 3 miesiące co u mnie jest nie lada wyczynem : P

4. Przykładnie dbałam o zęby. To postanowienie zrealizowałam w 100% tak jak zakładałam :)

5. Tu też postanowienie zostało zrealizowane bo cały rok 2012 w pielęgnacji bazowałam pod kątem naturalnej pielęgnacji. Były oczywiście odchylenia ale zawsze wracałam do Natury :)

Cieszę się, że w dużej mierze udało mi zrealizować plan. Szczerze powiedziawszy to pamiętam, że gdy odpisywałam na tego taga to nie wierzyłam, że chociaż jedno z tych postanowień zrealizuję ... Jak widać nie taki diabeł straszny :)
A czy Wam udało się zrealizować postanowienia na 2012 rok? 

Makijaż dla piwnookich: róż i fiolet (Sleek Darks V2, MAC, Inglot)

Dzisiaj coś w odcieniach różu i fioletu. To jedne z moich ulubionych kolorów na oczach. Pięknie podkreślają brązową, piwną tęczówkę. 

Użyte kosmetyki:

  • Podkład Helena Rubinstein Color Clone nr 13 Shell - cudnie nawilża, łatwo się nakłada, nie podkreśla suchych skórek, idealnie stapia się ze skórą, nie tworzy maski. Trwałość na mojej mieszanej buzi zaskakująco dobra bo 5h idealnie, później lekko ciemnieje :/ Jestem na etapie poszukiwania idealnego nawilżającego podkładu. Aktualnie na czołówkę wysuwa się Totale Capture Diora jednak zanim kupię pełnowymiarowy testuję inne :)


  • Puder Ben Nye Banana
  • Róż Estee Lauder Pure Color nr 02
  • Bronzer Estee Lauder Bronze Goddess Soft Matte
  • Rozświetlacz Bobbi Brown Shimmer Brick Bronze
  • Korektor pod oczy Sisley Eye Concealer with Botanical Extracts nr 3 - bardzo delikatny korektor, idealnie nawilża. Krycie słabe ale ogromnym plusem jest to, że nic a nic nie wchodzi w zmarszczki, nie osadza się w nich. 
  • Liner w kremie Clinique Brush-On Cream Liner (recenzja) nr 2
  • Tusz Max Factor 2000 Calorie czarny
  • Paleta cieni Sleek Ultra Matts V2  731 Darks (zaznaczone gwiazdką)
  • Cień pojedynczy MAC Pink Freeze A22
  • Cień pojedynczy INGLOT nr 126
  • kredka NYX Jumbo Milk 604
  • Kredka do brwi MAC brunette
  • Błyszczyk Estee Lauder Pure Color 09 Rock Candy Shimmer



A jakie są Wasze ulubione kolory cieni ?

Do malowania oczu użyłam dwóch pędzli: MAC 217 i bdelium tools 776, oba świetne. Najczęściej używane :) Cienie w palecie MAC PRO (recenzja).

Gwiazdką zaznaczyłam użyte cienie.

wtorek, 1 stycznia 2013

Noworoczny makijaż ze ZŁOTEM w roli głównej (NAKED2)


Było srebro TU jest i złoto.
Osobiście bardziej czuję się w złocie niż w srebrze... Ale tylko w makijażu. Dziś jeszcze z błyskiem na oku zapraszam do oglądania i komentowania :)

Pełna lista kosmetyków:
  • Podkład Dior Capture Totale nr 21 (rodzi się nowa miłość :)
  • Baza pod cienie ArtDeco
  • Korektor por oczy MAC Pro Longwear odcień NC 20'
  • Cienie palety NAKED 2 - zaznaczone gwiazdką na zdjęciu;
  • biała kredka NYX Milk
  • Kredka AVON SuperSHOCK blackberry
  • Tusz Max Factor Masterpiece MAX czarny
  • Kredka do brwi MAC Brunette
  • Bronzer Estee Lauder Bronze Goddess Soft Matte
  • Rozświetlacz Bobbi Brown Shimmer Brick Brown
  • Liner w kremie Clinique czarny (recenzja)
  • Szminka L'Oreal Colour Riche 176 Sunset Angora (zjedzona :)





LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...