niedziela, 20 października 2013

Red Lips Makeup...

Dzisiaj krótko... Prosty a jednocześnie elegancki makijaż. Przyznam się szczerze, że dopiero niedawno odważyłam się nosić czerwień na ustach. Cieszę się, że się w końcu skusiłam bo stanowi to dla mnie jednocześnie wyzwanie i pewnego rodzaju odmianę od tradycyjnego akcentu na oczy :)
Pierwsze koty za płoty za mną, zatem moja propozycja "red lips" wygląda tak ...


Na ustach szminka Rimmel by Kate nr 22, której odcień w rzeczywistości jest nieco chłodniejszy i ciemniejszy. Niestety mimo prób mój aparat miał problem z właściwym zdefiniowaniem odcienia czerwieni. Mimo pięknego koloru nie jestem z niej do końca zadowolona, bo jako profesjonalny zjadacz szminek z tą nie radzę sobie do końca :P W efekcie mam nierównomierny kolor ust ... :/


Na buzi najnowszy podkład YSL Youth Liberator Serum Foundation w odcieniu B30. Fajnie kryje,  piękny odcień, idealny dla mnie, nieźle się trzyma przy czym jest dość lekki. Na razie testuję próbkę ale podoba mi się na tyle, że rozważam zakup, zobaczymy co czas pokaże :) 
Puder MUFE HD, róż Estee Lauder Pure color nr 02.
Na oczach cienie Sleek MakeUP paleta V2 i Sunset. Rzesy Yves Rocher Sexy Pulp.



Bonus, Stella's red lips :)


czwartek, 17 października 2013

Moje kosmetyki do włosów - październik 2013

Dzisiaj o kosmetykach tylko do włosów. Mały skrót produktów, które aktualnie posiadam. Niektórych używam kilka miesięcy inne tylko od początku października np. wszystkie szampony. Zmieniłam pielęgnację po ostatnim denku. Poniższy zestaw na załączonych obrazkach planuje używać aż do wyczerpania :)
Moje włosy już znacie ale dla przypomnienia napiszę, że naturalnie są dość ciemne i rozjaśniam je na odrostach od lat tą samą farbą Palette De Luxe nr 204, którą niestety teraz wycofali więc mam dylemat co teraz:/ Poza tym od zawsze są długie do pasa czyli od jakiś 30 lat, podcinam je co jakiś czas tak aby miały tą samą długość. Nigdy nie były krótsze. 
Zatem zaczynam, czyli co w tym miesiącu...

1. Natura Siberica szampon przeciwłupieżowy - świetnie myje i oczyszcza, pachnie. Uwielbiam szampony NS więc tym razem nie mogło być inaczej i polubiliśmy się :)
2. John Frieda Sheer Blonde Go Blonder Lightening Shampoo - na razie nie zauważyłam żadnego rozjaśnienia, rozświetlenia, ot myje i tyle. Kupiłam w Rossmanie w promocji 50% za 19,99 zł czy wart jest 40zł ? Nie sądzę :/
3. Giovanni 2 chic Brazilian Keratin & Argan Oil Ultra Sleek Shampoo - świetny skład i obłędny zapach kakao. Produkty Giovanni zaskoczyły mnie bardzo i coś czuję, że staną się moimi ulubieńcami. Włosy są miękkie, czyściutkie, błyszczące i lekkie.
4. Giovanni 2 chic Brazilian Keratin & Argan Oil Ultra Sleek Conditioner - świetna odżywka, nie obciąża włosów. Szkoda tylko, że zapach tak szybko się ulatnia i po wysuszeniu ja już go nie czuję.
5. Pantene Pro-V Deep Moisture Souffle - to pierwsza drogeryjna odżywka jaką kupiłam w tym roku do włosów. Skusił mnie skład oparty głównie na parafinie z dodatkiem panthenolu, którą rozjaśniane włosy bardzo lubią. Włosy są miękkie, nawilżone ale trzeba uważać żeby nie przesadzić z ilością.


6. Macadamia Natural Oil Deep Rapair Masque - była recenzja TUTAJ.
7. Receptury Babuszki Agafii jajeczna maska do włosów - nie lubię się specjalnie z tą maską, jajeczne proteiny powodują, że moje włosy stają się sztywne, dlatego dodaje do niej d-pantenol co znaczenie zwiększa nawilżenie włosów.


8. Schwarzkopf taft Power Keratin Hairfiller pianka do włosów - pianki do stylizacji używam od wielkiego dzwonu czyli raz na kilka miesięcy kiedy mam jakąś imprezę i chcę aby fryzura dłużej się trzymała. Choć u mnie i tak wszelkie lakiery i pianki działają max 3-4 h :/
9. L'Oreal Elnett lakier do włosów - tak jak pianka, raz na jakiś czas. Ten lakier mam już prawie 1,5 roku!
10. CHI Shine Infusion nabłyszczacz do włosów - podobna sytuacja jak wyżej. Z tym, że z tym produktem trzeba uważać, żeby nie przesadzić bo włosy będą do mycia. 
11. Batiste Dry Shampoo - suchy szampon o zapachu wiśniowym. Oj często używam, uratował mnie w wielu sytuacjach :) Bardzo polubiłam i na pewno kupię kolejne opakowanie.


12. Macadamia Natural Oil Healing Oil Spray - mgiełka wzmacniająca do włosów, genialny produkt, używam od lutego tego roku i niewiele ubyło. Wygładza i niesamowicie nabłyszcza. Na pewno kupię ją gdy się skończy.
13. CHI Silk Infusion - używam co jakiś czas na końcówki, raz na 3 - 4 mycia włosów. Używany w ten sposób o dziwo u mnie lepiej działa i nie oblepia włosów. 
14. Biosilk Silk - tak jak CHI. Choć mają różne składy ja nie widzę różnicy w używaniu. Kilka lat temu używałam tego całe litry co dla moich włosów okazało się zgubne. Zasada im mniej tym lepiej tu sprawdza się w 100%.
15. Nevaskaya Korona Olej łopianowy z kiełkami pszenicy i jojoba - oj "włosomaniaczka" ze mnie nie jest na pewno. Wszelkie próby systematycznego nakładania oleju kończyły się fiaskiem. Dlatego używam go co jakiś czas.

I to tyle albo aż tyle. Nie używam żadnych wcierek, od czasu do czasu płukankę z octu jabłkowego. Wiele z przedstawionych produktów zasługuje na osobnego posta. Dlatego zaglądajcie, zapraszam :)
Dajcie znać jak wygląda u Was jesienna pielęgnacja, może mi coś podpowiecie :)

poniedziałek, 14 października 2013

Dzisiejsza paczka od LUSH :)

Kiedy zobaczyłam na stronie Lusha świąteczną edycję nie mogłam się oprzeć. Bałwanki, św. Mikołaje, renifery... Uwielbiam ten okres przedświąteczny więc zamówiłam szybko i bez wahania :)
Paczka przyszła już po tygodniu a dwie maseczki są już przygotowywane do zamrożenia. Niestety ich termin ważności jest do 5 grudnia i boję się, że mogłabym ich nie zużyć więc mrożenie to jedyny sposób na zachowanie świeżości.
Oto co znalazło się w kartoniku...


Wzięłam dwie maseczki, jedną słynną już Catastrophe Cosmetic  - ze świeżych borówek, mchu irlandzkiego, oleju migdałowego, rumianku, itd. Maseczka ma głęboko oczyszczać, niwelować rumień i podrażnienie, więc coś idealnie dla mnie. Zobaczymy... Druga maska to Rudolph ze świątecznej edycji. Pachnie i wygląda pięknie, szczególnie ta czerwona galaretka :) Maseczka ma odżywiać skórę i zmniejszać zaczerwienienia.


Sweetie Pie to galaretka pod prysznic, pachnie bardzo intensywnie. Przypomina mi lato o zapachu  kokosowo, wiśniowo - czereśniowym. Obłęd... :D Ma długi termin ważności, listopad 2014.


Dwa czyściki do mycia buzi. Aqua Marina - przyznam, że bałam się zapachu glonów, szczególnie po nieciekawych doświadczeniach a algami laminaria ale mi zapach tego glutka się spodobał :) Jak na mój nos nie jest zbyt mocny, niemęczący. Drugi to o cudnym lawendowym zapachu Angels on Bare Skin - mielone migdały, glinka, lawenda, rumianek - same cuda. Już sprawdziłam i wiem, że polubię się z tym produktem, delikatny a zostawia buzię czyściutką i miękką :)


Bomba do kąpieli Snowman Ballistic o przepięknym zapachu: wanilii, piżma i ylang ylang z masłem kakaowym. Niestety przyjechał z lekko utrąconym nochalem... Co tu dużo pisać będę leżeć i pachnieć :D


Sandy Santa Body Butter to ostatnie cudo z tej paczki. Masło murumuru oraz shea z peelingiem cukrowym. Efekt jednoczesnego wygładzenia i nawilżenia. Brzmi obiecująco ciekawa jestem tylko jak będzie z tym działaniem w praktyce. Mikołajek cudny aż żal używać... Mała przyjemność na jesienno - zimowe chłodne wieczory. Mikołajek był już wcześniej w edycjach świątecznych ale widzę, że zmienili mu skład - na lepsze :)


To tyle albo aż tyle. Nie będę ukrywać, że już nie mogę się doczekać kiedy wszystkie te cudna pójdą w ruch, och.... :)

sobota, 12 października 2013

Sypki pigment COLOR TATTOO 24HR od Maybelline

Maybelline już jakiś czas temu wypuściło na rynek amerykański (nie wiem czy i gdzie w Europie) kolejną serię cieni Color Tattoo 24HR. Tym razem przyszła pora na Pure Pigments. Pigmenty są w formie sypkiej zapakowane w zgrabny mały plastikowy słoiczek. W tej serii wypuszczono dwanaście odcieni, ja posiadam pigment o nazwie Never Fade Jade 05. Piękny odcień głębokiej zieleni podkreślający brązowe oczy. 
Wg producenta pigmenty mają potężne nasycenie koloru, nie osypują się, trzymają się 24h nie tracąc na intensywności. Dodatkowo są łatwe w aplikacji.






Cień faktycznie ma piękny intensywny odcień o wykończeniu satynowym takim jak lubię, świetnie się rozciera i miesza z innymi cieniami. Najbardziej bałam się osypywania ale proszek świetnie trzyma się zarówno pacynki jak i pędzla dzięki czemu bezpiecznie przenosi się go na powiekę. Ma taką lekko wilgotną konsystencję dzięki czemu nie pyli.
Nie do końca jestem zadowolona z trwałości bo do tej pory stosowałam go tylko na bazie Urban Decay PP Eden i niestety nie dał rady wytrzymać 10h bo tyle noszę zazwyczaj makijaż, ba nie dał rady nawet 5h. Dziwne bo do tej pory żaden cień nie odmawiał współpracy z tą bazą. Niestety w ciągu dnia stracił sporo na intensywności i lekko się zebrał w załamaniu powieki :/ Nie wiem jakby się sprawdził na innej bazie bo nie mam takiej aby się przekonać. Solo na powiekę wolę nie próbować bo przy tak opadającej powiece żaden cień nie daje rady przetrwać.


Podsumowując uważam, że pigment jest fajny i można wiele z niego "wyciągnąć" jednak ja pozostanę  jednak przy dwóch pozostałych seriach Color Tattoo.
Miłego wieczoru :)

poniedziałek, 7 października 2013

Projekt DENKO vol. 3 czyli 25 mini recenzji :)

Kolejne zużycia za mną, denko mniejsze niż ostatnio ale myślę, że produkty warte tego, by wspomnieć o nich chociaż w kilku słowach.
Obiecałam tego posta już przed weekendem więc startujemy...


1. Vichy Dercos (łupież tłusty) - bardzo lubię ten szampon, to już moja któraś tam butelka i kolejna jest w łazience. Używam co jakiś czas, 3-4 mycia i skóra wraca do normy, świetnie oczyszcza.
2. Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor - kupiłam pod wpływem chwili i bardzo się cieszę, że małe opakowanie bo zapach tej odżywki doprowadza mnie do wymiotów, okropny, mdlący. Działanie też nie najlepsze. Ciekawa jestem wersji na rynek amerykański, założę się, że mamy do czynienia z zupełnie innym produktem :/
3. Receptury Babuszki Agafii, Balsam na brzozowym propolisie - oj męczyłam go długoooo... W poprzednim denku był szampon z tej serii. Raczej do tych produktów już nie powrócę, za małe działanie jak na moje wymagające włosy. Pachnie przyjemnie, włosy są miękkie ale to trochę za mało.
4. Nivea Baby Delikatny Szampon Nadający Połysk - produkt który od 4 lat stale jest w naszej łazience, lubimy ten szampon i już. Dziewczynki mają faktycznie błyszczące włoski, które dobrze się rozczesują.


5. Nivea Baby Łagodzący żel do mycia ciała i włosów - kolejny produkt od Nivea, który ma stałe miejsce i kolejne opakowanie. Szkoda, że nie można kupić tzw. opakowania uzupełniającego. 
6. Bobini 2 w 1 szampon i płyn do kąpieli, zapach malinowy - kupiłam jako gadżet dla dziewczynek, bo stały zestaw bywa "nudny". Mini opakowanie starczyło zaledwie na 2-3 kąpiele, pachnie faktycznie malinowo. Pewnie wrócimy do niego za jakiś czas :P
7. Vichy NutriExtra krem pod prysznic do bardzo suchej skóry - świetny produkt, używałam latem. Genialnie nawilża skórę tak, że nie wymaga nawilżania. Polecam :)
8. The Body Shop Cocoa Butter kremowy żel pod prysznic - mini opakowanie a męczyłam je jakby miało litr :/ Kolejny raz dziękuję producentom za mini wersje, bo zaoszczędziłam sporo pieniędzy. Nie polubiłam się z tym cudakiem i już. Wg mnie słabo myje i dziwnie pachnie.
9. The Body Shop peeling o zapachu różowego grejpfruta - była recenzja TUTAJ :)


10. Uroda Melisa Tonik Bezalkoholowy - jeden z moich ulubionych, świetnie odświeża o poranku. Kolejne opakowanie już w mojej łazience.
11. Sephora dwufazowy płyn do demakijażu - coś okropnego, recenzja TUTAJ.
12. Bioderma Sensibio płyn micelarny - wg mnie zwykły płyn jakich wiele. Ot i tyle... Kiedyś używałam namiętnie teraz wiem, że szkoda pieniędzy.
13. La Roche - Posay Effaclar żel do mycia - ulubiony od lat, co jakiś czas wracam do niego.
14. Organique Pianka do mycia grecka - fajny produkt, pewnie skusiłabym się na pełnowymiarowe opakowanie ale nie do końca odpowiada mi ten zapach.


15. B&L Bio true płyn do soczewek - mój ulubiony, używam namiętnie :)
16. Country Divine Ultra Emu Oil - było o nim TUTAJ.
17. Rimmel Match Perfectin podkład w żelu - oj czarna rozpacz dosłownie... Rewelacyjny podkład został wycofany i zastąpiony jakimś badziewiem w butelce :/  Firma chyba opinie klientek ma tam gdzie światło nie dochodzi i tyle w tym temacie. Ja zbyt późno zorientowałam się, że nie można go kupić ale mimo wszystko udało mi się w sklepach internetowych wyszukać jeszcze dwa słoiczki ....


18. Clarena Maska Algowa zielona - świetna maska, choć mam wrażenie, że firma z roku na rok schodzi na psy. Maskę to kupowałam już dobre 10 lat temu i mam wrażenie, że ma zupełnie inną formułę. Teraz w lutym kupiłam również na targach w Poznaniu i jest jeszcze gorsza :/ Nie ma już takiej elastyczności jak kiedyś, długo tężeje. Mimo wszystko bardzo lubię algi Clareny i będę do nich wracać.
19. Dermaglin Maseczka Przeciwtrądzikwa - zwykła glinka z olejkami. Uważam, że szkoda na nią pieniędzy bo mając duże pudełko Argiletz możemy sami ukręcić kilkadziesiąt takich masek za grosze. Do tego wystarczą ulubione oleje z BU lub ZróbSobieKrem trochę chęci i gotowe.
20. Tołpa Dermo Face Strefa T maska-peeling-żel 4 w 1 - dziwny produkt ale lubię do niego wracać. W użyciu okropny ale fajnie oczyszcza buzię. Mam jeszcze kilka tych maseczek.
21. Tołpa Peeling Borowinowy - świetny peeling z mnóstwem dobroczynnych olejów, na koniec kąpieli idealny. Nie trzeba potem używać balsamów.


22. JUVENA Mastercream - jeszcze trochę i dostanę baty za recenzję tego kremu bo obiecuję ją już ponad rok. Próbek 3ml zużyłam kilkadziesiąt, ogólnie wyszłyby gdzieś  2 pakowania pełne. Używam z przyjemnością, zapach cudowny, nawilżanie i delikatność. Ale więcej nie powiem bo recenzja będzie na pewno :D
23. Dr. Hauschka Melissa Day Cream - zużyłam łącznie chyba ok. 10 próbek po 1,5 ml. Pachnie charakterystycznie dla tej marki, fajny ale jak dla mnie za mało nawilża i raczej go nie kupię.
24. Yves Rocher koncentrat antycellulitowy - sam alkohol i tyle. Dobrze, że są próbki bo jestem na NIE.
25. KORRES krem przeciwzmarszczkowy na dzień - zapowiadał się fajnie ale topornie się go aplikuje, nie kupię.

To tyle. Kolejne denko za jakiś czas :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...