niedziela, 19 stycznia 2014

MAKEUP brokatowy vintage romance

Już niedługo wybieram się na bal karnawałowy, dlatego dzisiaj postanowiłam zmalować coś na próbę. Ja wyszło oceńcie sami. 
W roli głównej paleta Sleek Vinatge Romance, cień żelowy Maybelline Color Tattoo 24hr Metal nr 65 Gold Rush i złoty pyłek Inglot nr 57. Na twarzy mam BB krem Dr.Jart+ Black Label i róż W7 Safari. Pozostałe użyte kosmetyki w zdjęciach na dole strony.
Moja rada: jeśli macie problem z przyklejeniem brokatu to świetnie sobie z tym radzi żel do brwi z Catrice, trzyma aż do demakijażu. Absolutnie nie polecam przyklejania na Duraline Inglot :)






P.S. Nie mam pojęcia dlaczego na zdjęciach moje włosy mają taki kolor :P

sobota, 18 stycznia 2014

Idealny? Krem na dzień NATURA SIBERICA do cery wrażliwej SPF 20

Dawno już nie było na blogu produktu do twarzy stricte pielęgnacyjnego, dlatego dzisiaj będzie o kremie do twarzy. Jeśli jesteście ciekawi jak się sprawdził i czy jest wart tego aby włączyć go do porannej pielęgnacji to zapraszam do dalszej lektury :)


Natura Siberica Krem do twarzy na dzień do cery wrażliwej SPF 20. Krem na bazie różeńca górskiego, chroni skórę przed negatywnymi czynnikami środowiska zewnętrznego.Sprawia, że jest ona jedwabiście gładka. Rutozyd wzmacnia skórę, alantoina głęboko nawilża, witaminę P wzmacniającą skórę, czynnik SPF chroni przed szkodliwym promieniowaniem, kwas hialuronowy zapobiega powstawaniu zmarszczek. 
Produkt nie zawiera parabenów, silikonów, olejów mineralnych. Pojemność 50 ml. Tyle w wielkim skrócie wiemy od producenta.


Krem otrzymujemy w zafoliowanym kartoniku w buteleczce typu air-less. Podoba mi się szafa graficzna tej marki, czytelna i miła dla oka. Poza tym opakowania próżniowe pozwalają producentowi na wyeliminowanie części składników konserwujących co jest z korzyścią dla naszej skóry.
Skład kremu naprawdę jest bogaty a popularne szkodliwe składniki jak wspomniałam już zostały wyeliminowane. Mamy całą gamę różnych roślinnych ekstraktów, które skutecznie uspokajały moją cerę i sprawiały, że w krótkiej chwili po zastosowaniu kremu skóra była gładka, miła w dotyku i promienna.


Zapach kremu jest bardzo delikatny, typowo kremowy prawie niewyczuwalny i szybko się ulatnia co mi się bardzo podoba bo nie lubię czuć zapachu kremu pod nosem :) Pompka dobrze dozowała odpowiednią ilość kremu, nic się nie zacinało. Nie był też tępy w nakładaniu, gładko i lekko rozsmarowuje się na twarzy, tworząc coś w rodzaju bazy pod makijaż. Bardzo wygładzał twarz, lekko ją napinając - absolutnie nie ściąga. Wchłaniał się błyskawicznie, po dosłownie 2-3 minutach można było kontynuować makijaż co jest dla mnie bardzo ważne, bo zazwyczaj rano się spieszę. 

Krem starczył mi na prawie dwa miesiące codziennego używania o poranku. Stosowałam go na całą twarz i szyję, jak również na powieki. Był dla mnie bazą pod minerały i pod klasyczny podkład w płynie. W każdym przypadku współpracował bez zarzutu. Samo działanie kremu bardzo mi się spodobało, bo przy mojej naprawdę wrażliwej cerze, alergicznej, skłonnej do podrażnień krem nie wywołał żadnej negatywnej reakcji skóry, koił ją i uspokajał. 


Kosmetyk stałby się moim niekwestionowanym faworytem w porannej pielęgnacji ale ma jednak jedną małą wadę a raczej moja skóra ma potrzeby, którym nie dał rady sprostać. Mianowicie w bardzo suchych partiach skóry jednak zbyt mało nawilżał. Najprostszym rozwiązaniem byłoby dołożyć kolejną warstwę kremu i tak robiłam jednak wtedy podczas makijażu lekko zaczynał się w tych miejscach rolować... Ta okluzyjna warstewka kremu stawała się zwyczajnie zbyt gruba i podczas nakładania "minerałów" czy fluidu pędzlem nieestetycznie się ścierała, tworząc małe glutki. Zaznaczam, że ja naprawdę sporo nakładałam w tych miejscach. Ech... A mogło być tak pięknie. 
Dlatego krem świetnie sprawdzi się przy cerze mieszanej ale nieposiadającej bardzo przesuszonych miejsc, wtedy gdy wystarczy tylko jedna warstwa kremu.
Dodatkową jego zaletą jest to, że posiada filtr ochronny SPF 20. Delikatny filtr mineralny, który nie bieli i skóra po nim nie błyszczy się nieestetycznie. Osobiście nie lubię stosować filtrów ze względu na ich koszmarne składy. Moja skóra praktycznie o tej porze roku nie widzi światła dziennego, wychodzę rano do pracy kiedy jest ciemno na dworze i tak samo wracam a cały dzień spędzam w pomieszczeniach oświetlanych sztucznie :/ To tak na marginesie ...

Natura Siberica podbiła blogosferę szamponami, których sama używałam przez ponad rok i nadal do nich wracam. Teraz zbiera coraz więcej pochlebnych recenzji jeśli chodzi o kremy do twarzy, ja również narobiłam sobie smaku na kolejne kosmetyki tej firmy. Bardzo dobre składy, przystępna cena  a przede wszystkim odczuwalne działanie skutecznie kuszą. 
Dajcie znać koniecznie czy używaliście kremów tej firmy :)

niedziela, 12 stycznia 2014

Ulubieńcy roku 2013 - PIELĘGNACJA

Byli już ulubieńcy roku 2013 w kategorii kolorówka, post możecie przeczytać tutaj. Dzisiaj zapraszam do przeglądu pielęgnacji. Przyznam się, że te produkty lubię, jedne mniej inne bardziej. Nie mniej jednak wybrałam je bo były tymi, które najczęściej używałam lub najbardziej je lubiłam (co oczywiste patrząc na tytuł :P) oraz po prostu sprawdziły się przy moim typie cery. 
Stali czytelnicy wiedzą, że mam cerę 35+  problemową, zanieczyszczoną w strefie T, alergiczną, skłonną do zapaleń z uśpionym trądzikiem różowatym, która na wszelkie niedogodności reaguje mocnym rumieniem. Tyle słowem wstępu a teraz do dzieła :)

Mycie
Przez większość roku używałam czarnego mydła. Świetnie sprawdzało się rano oraz do zmywania makijażu mineralnego. Recenzję mydła można przeczytać tutaj.Cięższe podkłady zmywałam przy użyciu OCM, który był moją alternatywą dla mydełka. Jednak OCM nie stosuję częściej niż 3 razy w tygodniu. Poza tym sprawdzona mieszanka nie zawiera więcej niż 25% oleju rycynowego, reszta to głównie oleje: arganowy, jojoba, konopny lub oliwka Hipp. 
Nie mogłabym także nie wspomnieć o czyścikach z Lusha. Miałam dylemat czy wybrać Aqua Marina (recenzja) czy Angels On Bare Skin. Jednak ostatecznie Angels jest nr 1. Dlatego kolejne opakowania lecą już do mnie ze Stanów :)


poniedziałek, 6 stycznia 2014

MAKEUP Green Smoke Eye

Miał być post o ulubieńcach pielęgnacyjnych z ubiegłego roku ale część opakowań wyrzuciłam... Poza tym sama nadal nie mogę się zdecydować na niektóre produkty a nie chcę, by ten post był naciągany. Dlatego dzisiaj makijaż w odcieniach zieleni :) Aparat zjadł sporo z intensywności cieni a nadal nie mam Photoshopa. Polećcie mi proszę ewentualnie jakiś inny program w którym mogłabym balansować kolorem. 
Co do makijażu to wg mnie jest go bardzo łatwo przerobić w wieczorowy - karnawałowy, wystarczy dodać jakiś złoty akcent, ewentualnie brokat i gotowe :) 

Użyte kosmetyki:
- podkład Clarins Extra Firming Foundation SPF 15 w odcieniu nr 107. Piękny beżowy, idealnie kremowy, świetne nawilżający, bardzo polecam osobom z dojrzałą skórą. 
- cienie Sleek:  głownie zielnie z palety V2 i Glory 2012;
- tusz MF Masterpiece Max czarny
- róż Sleek w odcieniu Suede
- set do brwi Catrice
- korektor HR Magic 01
- puder E.L.F. HD
- czarna kredka Urban Decay
- szminka L'Oreal Caresse nr 101
- kremowy eyeliner Clinique czarny
- baza pod cienie Urban Decay PP Eden. 






Miłego wieczoru :)

środa, 1 stycznia 2014

Ulubieńcy roku 2013 - KOLORÓWKA


Troszkę mi to zajęło ale w końcu wzięłam się za to... Co prawda z wyborem nie miałam większego problemu bo pewnie gdybyście zapytali mnie 3 miesiące temu o ulubieńców wskazałabym te same kosmetyki.
Produktami po które sięgałam naprawdę bardzo rzadko były zdecydowanie lakiery do paznokci. Przez ten rok łącznie może 15 razy pomalowałam paznokcie, mimo to lakiery często wpadały do mojego koszyka :) To samo jeśli chodzi o szminki. Jako rasowy zjadacz produktów naustnych używałam ich w ciągu dnia tylko w momentach strategicznych... Królowały za to u mnie cienie do powiek, oj przerobiłam wiele marek jednak absolutnym hitem pozostał Sleek MakeUP. To tak słowem wstępu, zapraszam do dalszej lektury :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...