piątek, 30 marca 2012

Lakier ZOYA Kristi

Dzisiaj głównie do pooglądania a to za sprawą ostatnio uwielbianego przeze mnie lakieru w kolorze żywej czerwieni. Uwielbiam taki odcień ... 
Co prawda ja nie jestem lakieromaniaczką i w swoim posiadaniu mam może z 10 szt wszystkich lakierów z odżywkami do paznokci włącznie, ale jeśli już mi się jakiś spodoba to męczę go do bólu i tak się stało tym razem.
Czy warto zobaczcie sami :)





Bardzo mile zaskoczyła mnie trwałość tego lakieru, bo prawie po tygodniu a dokładnie po 6 dniach moje paznokcie wyglądały jak na fotkach poniżej a wierzcie mi na słowo ja nie używam żadnych rękawic do prac domowych :) Nie wspominając o tym, że codziennie wykonuję jakieś prace plastyczne, zresztą widać to po moich zniszczonych skórkach o dłoniach nie wspomnę :/
No ale żeby nie było tak różowo to wg mnie ogromny minus za czas wysychania.... Bardzo kiepsko po 2 warstwach musiałam posiedzieć przy kompie dobrą godzinę by mieć pewność, że się coś nie pomaże :/ Chyba potrzebny będzie wysuszacz i to szybko!



niedziela, 18 marca 2012

Fioletowo mi... Czyli MATKA wariatka :P

Jedna z tatą na basenie, druga śpi... A mama mając czas dla siebie oczywiście w swoim żywiole toczy boje z makijażem od dobrych dwóch godzin. Ponieważ będąc dokładnie tydzień temu w poznańskiej Seforze wyżebrałam sporą próbkę podkładu MUFE HD postanowiłam go dzisiaj przetestować, do tego dołączył jeszcze korektor pod oczy Magic HR,  który otrzymałam w paczuszce od "przedobrej kobity" Smieti :-*  
Szczerze powiedziawszy to jednym jestem zachwycona drugi mnie rozczarował... Jeśli chodzi o rozczarowanie to pewnie się już niektórzy domyślają mowa oczywiście o podkładzie MUFE HD. Nie wiem ale dla mnie ten podkład to jakaś masakra bo po pierwsze czuję go na twarzy a po drugie już po 30 min. zaczęłam się świecić jak pewna część psiego zadu - wiadomo o co chodzi :)
Z jednej strony się cieszę bo wiem, że nie kupię go na pewno i spora suma zostanie w portfelu a z drugiej strony nadal nie pojmuję tych wszystkich ochów i achów związanych z tym podkładem, bo jeśli chodzi o mnie to nawet na zdjęciach nie zauważyłam tego fotoszopowego wow. Fotki są jak zwykle bez żadnej obróbki, tylko w ramkach, więc buuuuuuu.... Zresztą widać to chyba na zdjęciu po prawej :/

Za to dzięki Smieti nakręciłam się na korektor Helenki Magic i już zbieram kasę :)) Dzisiaj wypróbowałam pierwszy raz korektor w odcieniu nr 2. a czeka na mnie jeszcze 1. Tak więc potestuję i się zobaczy, który pod moimi oczkami będzie częściej bywał.


Jeśli chodzi o cienie to w roli głównej cień z Inglota, ostatni zakup. Chyba jednak nie przekonam się do tych cieni, jak dla mnie za słabo napigmentowane i zbyt mało kremowe. Co niektórzy powiedzą, że bredzę, ale jest coś co mnie w tych cieniach drażni, nie wiem może jeszcze zaryzykuję i kupię z 2 szt ale na dzień dzisiejszy jestem raczej na "nie"...

No i kilka słów o pomadce NYX, która leżała w moim kuferku dobre pół roku albo i więcej. Pomadka o wdzięcznej nazwie REA (kojarzy mi się tylko z czarownicą z Dark Tower :) taka sobie, nawet powiedziałabym, że bylejaka. Kolor miał być niby nude a wygląda jak jakiś siny brąz. Mówiąc krótko: brzydki.
Na koniec pierwszy raz  bonus w postaci mojej całej facjaty i oczywiście lista użytych kosmetyków.
Dodam jeszcze tylko, że w makijażu pierwszy raz na linii wodnej użyłam czarnej a nie białej kredki. Będę wdzięczna za komentarze: jak Wam się to wszystko podoba ? 


Widać ewidentnie, że podkład jest dla mnie za ciemny.

Lista kosmetyków:
  • Podkład MUFE HD w odcieniu 127,
  • Korektor pod oczy HR Magic nr 2,
  • Bronzer Estee Lauder Bronze Goddes Soft Matte Bronzer,
  • Puder Lucy Minerals Finishing Powder,
  • Tusz do rzęs Maybelline The Colossal Volum' Express,
  • Korektor do brwi Delia (recenzja),
  • Czarna kredka Avon Super Shock,
  • Baza pod cienie ArtDeco,
  • Eyeliner w żelu Essence,
  • Pomadka NYX, Rea.
  • Cienie Inglot, Estee Luder i Sleek.

niedziela, 4 marca 2012

Przedwiosenny niedzielny makijaż Sleek Sunset + Inglot

Już bardzo dawno na tym blogu nie pojawił się żaden makijaż. Powody: totalny brak czasu i okropne światło w domu a na dworze zimnooo. Właściwie to robienie fotek najbardziej mnie zniechęcało bo nawet jak już coś tam zmalowałam to w sztucznym świetle i tak nie wychodziło to wszystko na zdjęciach  jakbym sobie tego życzyła.

Dzisiaj natomiast wreszcie pogoda była piękna, co prawda zimno i trochę wietrznie ale za to czuć już przedwiosenne powietrze :D Uwielbiam ...
Kolejna sprawa to cień jaki sobie ostatnio sprawiłam INGLOT nr 456 kupiony zupełnie w ciemno, miałam wziąć jakiś różowy a wzięłam takie "coś". Cień ma drobinki ale bardzo malusieńkie, które migoczą na różne kolory w zależności od kąta padania światła. Bardzo mi się to ostatnio podoba. Sama jeszcze nie jestem do końca przekonana bo praca z tymi cieniami nie do końca mnie satysfakcjonuje.
Tradycyjnie oczkiem zaznaczyłam użyte cienie.

Do tego cienia użyłam paletki Sunset ze Sleeka i takie oto efekty można podziwiać poniżej. Zapraszam :)

Tym razem naprawdę nie wiele, prawdziwy minimalizm jeśli chodzi o mnie. Delikatnie, skromnie, niedzielnie...





Lista pozostałych kosmetyków użytych do makijażu:

  • Baza pod cienie ArtDeco
  • Tusz Masterpiece Max
  • Eyeliner: Duraline + czarny cień Sleeka
  • Podkład żelowy Rimmel Match Perfection nr 200
  • Biała kredka NYX Jumbo
  • Błyszczyk ArtDeco nr 25
  • Puder E.L.F HD
  • Bronzer Estee Lauder Bronze Soft Matte
  • Korektor pod oczy Skin 79 seria Oriental Gold Plus
  • brwi: Delia Onyx (recenzja)

Ten makijaż to taka odskocznia, bo zazwyczaj do twarzy używam podkładu mineralnego Lucy Minerals, który wręcz uwielbiam, bo żadnej krzywdy mi nie robi i buzia wygląda pięknie. Odstawiłam wszelkie podkładziska, BB kremy stosuję tylko od czasu do czasu jako korektory sprawdzają się idealnie. 

Na koniec bonus, dzisiejsze dzieło mojej 2,5 letniej Stelli :D




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...