niedziela, 23 czerwca 2013

CHANEL vs. BOURJOIS czyli pojedynek na bazy brązujące [dużo zdjęć]

Całkiem niedawno TU pokazywałam na blogu nowość jaką wypuściła na rynek firma BOURJOIS a mianowicie mowa o bazie Bronzing Primer Universal Shade
Na kilku zagranicznych blogach spotkałam się z porównaniem do słynnej bazy brązującej CHANEL Bronze Universel de Chanel
Razem z MakeUpHolics pokusiłyśmy się o takie porównanie aby faktycznie przekonać się, że bazy te są tak podobne do siebie jak "pisze się w sieci" :) Czy tak jest...? Przekonajmy się.

Dodam tylko, że wszystkie pokazywane zdjęcia poniżej są bez jakiejkolwiek obróbki wykonane aparatem Nikon Coolpix P500 w trybie makro. Uwaga będzie mnóstwo zdjęć :P

Nie będę przytaczać jak opisuje te produkty producent. 


Baza Chanel - próbka

Baza Bourjois - opakowanie pełnowymiarowe


Porównania opakowań nie będzie, bo posiadam tylko próbkę bazy Chanel. Postarałam się jednak jak najdokładniej przebadać bazy organoleptycznie i opisać Wam moje doświadczenia ( nie próbowałam jej jeść :P)
Zapach
Obie bazy pachną. Baza Bourjois intensywnie - zapach czekolady mlecznej, dość trwały, długo się utrzymuje jednak wg mnie nie jest zbyt męczący. Baza Chanel pachnie mniej intensywnie, lekko kremowo - charakterystycznie dla produktów tej marki. 
Kolor
Na pierwszy rzut oka baza Bourjois wydaje się ciemniejsza, ma jakby cieplejszy odcień brązu od Chanel. Żadna z nich nie wpada jednak wg mnie w typowo ceglasty czy pomarańczowy odcień. Baza Chanel zawiera widoczne dla oka, delikatne złote rozświetlające drobinki. Bez flesza nie udało mi się ich uchwycić, dopiero lampa błyskowa oddała ich zawartość. Jednak po roztarciu na twarzy czy dłoni różnica nie jest specjalnie widoczna. 

Na górze baza Bourjois, na dole Chanel.

Baza Chanel.


Góra Bourjois, dół Chanel.


Z fleszem - po lewo Chanel, po prawo Bourjois.
Z fleszem: po lewej u Chanel widać złote drobinki, po prawej pudrowa Bourjois.

Zimne światło: po lewo Chanel, po prawo Bourjois.
 Konsystencja
Bourjois jest faktycznie puszysta jak kremowa śmietanka widać to i czuć. Bardzo delikatna żelowa konsystencja, rozciera się niesamowicie łatwo i szybko. Gładka masa dająca efekt "velvet skin". Wykończenie delikatne pudrowe, bez efektu płaskiego matu ale też nie dające rozświetlenia.
Chanel tworzy zbita konsystencję, przypomina mi nieco masła np. TBS. Niby twardawe a w kontakcie ze skórą te silikony "topią się" tworząc półmatowe, satynowo - rozświetlające wykończenie. Pracując pędzlami zdecydowanie łatwiejsza i szybsza w aplikacji jest propozycja Bourjois. Na efekt końcowy Chanel trzeba jednak popracować. Ja używałam do tego celu dwóch pędzli Sigma F86 i The Real Techniques Expert Brush. 
Baza Bourjois zawiera w swoim składzie więcej substancji płynnych od Chanel, która w pierwszym kontakcie wydała mi się nieco sucha - silikonowa. 
Producent pisze o żelowej konsystencji - jednak wg mnie z typowo żelową ona niewiele ma wspólnego. Trudno się nią pracuje jeśli chodzi o używanie na całą twarz, w przeciwieństwie do Bourjois trzeba poświęcić trochę czasu aby nie narobić placków, niestety :/ Obie bazy jednak dość szybko  stapiają się ze skórą nie tworząc wyraźnych granic; w tym miejscu z małym plusem dla Bourjois. Obie bazy nie mają specjalnego krycia - lekkie, ale za to ładnie wyrównują koloryt skóry, wyrównując delikatnie teksturę skóry.

Lewa Chanel, prawa Bourjois.

Lewa Chanel, prawa Bourjois.

Lewa Chanel, prawa Bourjois.

Druga strona kartki. Na dole baza Bourjois, na górze Chanel. Ja widać baza Chanel jest bardziej "sucha".

Lewa Chanel, prawa Bourjois.



       
Największy jednak problem rodzi się gdy obu baz chcemy używać do konturowania. Nie należę do osób specjalnie opalonych latem. Przez całe życie byłam uważana za rasowego "trupiego bladziocha", po 30-tce moja skóra zaczęła szaleć i niestety towarzyszy mi rumień :/ 
Standardowo pasują mi podkłady w odcieniu MAC NC 25, Dior nr 21 - jasna żółta tonacja. 
Bardzo trudno wyczarować ładny kontur tymi bazami. Aplikacja na kości policzkowe - jak typowego różu jest już nieco łatwiejsza ale i tak nastręczała mi problemów bo bazy tak stapiają się ze skórą, że zwyczajnie nikną, giną jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki. Na plus jednak dla Chanel. Co nie znaczy, że ich nie widać, bo widać ale jest to efekt tak jak producent zapewnia - delikatnie opalonej naturalnej skóry. Jednak nie osiągniemy rezultatu takiego jaki dają nam brązery prasowane w pudrze. Wydaje mi się, że nie da się zrobić nimi "krzywdy" ani jednym produktem ani drugim. 

Chanel -  na gołą skórę, dość duża ilość :)

Bourjois na gołą skórę.
Na powyższych fotkach, aby uzyskać widoczny efekt musiałam nałożyć naprawdę sporą ilość bazy. Dlatego jeśli ktoś planuje kupić którąś z tych baz jak produkt typowo do konturowania twarzy może okazać się, że będzie rozczarowany rezultatem. 
Trwałość
Tu na plus dla obu baz. Zarówno jedna jak i druga baza po jakimś czasie zastyga jakby na skórze. Nie migruje po twarzy. Dlatego polecam zaraz po nałożeniu rozetrzeć do oczekiwanego efektu. Jeżeli zrobimy typową plamę, to później bardzo trudno się ją rozciera, nawet bazę Bourjois mimo, że przy nadkładaniu wręcz się rozpływała. Przez cały dzień obie bazy nie tracą koloru, dość dobrze przedłużają trwałość makijażu. Tutaj nie potrafię wręcz przychylić się na którąś ze stron, obie dobrze współgrają z różnymi podkładami, nie rolują się, nie zostawiają śladów na ubraniu czy telefonie. Nie zauważyłam, żeby podkreślały też pory. Boję się trochę używać ich w codziennym makijażu ze względu na skład, szczególnie Chanel. Ciut lepiej wypada Bourjois ale to i tak bazy silikonowe. Dodam tylko, że nie odczuwam żadnego dyskomfortu podczas noszenia ich na twarzy, nie czuje się ciężkości czy wrażenia, że nasza skóra się "dusi". Obie bazy są lekkie w "noszeniu".

Na pędzlu: Bourjois Bronzing Primer.

Chanel 
Podsumowując...
Nie wiem czy zakupię pełnowymiarowe opakowanie Chanel, bardzo rozczarowała mnie pigmentacja a raczej to jak baza zachowuje się na skórze jeśli chodzi o odcień. Zakończę chyba doświadczenia z brązującymi bazami na posiadanych aktualnie opakowaniach. ciekawość została zaspokojona :) No i chyba tyle... Spodziewałam się bardziej spektakularnych efektów, tymczasem konturowanie mi totalnie nie wychodzi. Sprawdzają się za to świetnie jako brązujący primer na całą twarz tak jak zaleca producent. Dają ładny efekt opalonej buzi. Wydaje mi się, że nie warto przepłacać, za tą cenę lepiej sprawić sobie porządny brązer Guerlain czy Armaniego. Kosmetyk typu dwa w jednym nie do końca mnie przekonuje.

Jesli nasunęły Wam się jeszcze jakieś pytania dotyczące obu tych baz to śmiało pytać. Postaram się uzupełnić posta :)

Dziękuję jeszcze raz serdecznie Make Up Holics za udostępnienie próbki do testu i niecierpliwie czekam na Twojego posta porównawczego :)
Buziaki :))

czwartek, 6 czerwca 2013

Baza brązująca od BOURJOIS czyli BRONZING PRIMER Base Lissante Soleil

Ładną mamy jesień pod koniec tej wiosny... Nie mniej jednak nie znaczy to, że nie marzy mi się choć trochę opalenizny. Słoneczko za chmurami więc coraz częściej sięgam po nowość od Bourjois, bazę brązującą Bronzing Primer.

Co o niej wiem od producenta...?
Jest to baza pod makijaż, która ma dać nam trzy efekty w jednym kroku: matowe wykończenie, wygładzenie oraz naturalny opalony efekt. Tekstura bazy jest jedwabista, gładka, idealnie wtapia się w skórę bez pozostawiania granic. Można stosować ją samodzielnie lub jako bazę pod podkład czy puder. Uniwersalny odcień pasuje do wszystkich typów karnacji od najjaśniejszej do ciemnej. 
Zapach dominujący to słodka mleczna czekolada. Poza tym baza zawiera wyciągi, m.in. eliksir z kwiatu pomarańczy. Nie zatyka porów. Więcej możecie poczytać tutaj.
Baza niestety niedostępna w Polsce :/

Moje spostrzeżenia...

Zapach... To jest pierwsze co mnie uderzyło, a raczej mój nos. Faktycznie apetyczny, słodki, mlecznoczekoladowy. Naprawdę chciałoby się spróbować :P  Ale mimo wszystko nie jest męczący.

O Bourjois mówi się jak o młodszej siostrze Chanel, dlatego chciałam porównać słynną Chanelową bazę do tej. Buszując po necie i porównując składy nie znalazłam w nich zbyt wielu podobieństw poza tym, że obie bazują na silikonach. Baza Bourjois ma znacznie przyjemniejszy skład i nie zawiera tylu szkodliwych substancji. Przypuszczam, że pewnie się pokusze kiedyś o Chanel z czystej ciekawości, jednak cena na razie skutecznie mnie zniechęca. 


Konsystencja bazy jest cudna, gładka, puszysta masa. Świetnie się rozciera i idealnie stapia ze skórą. W dotyku buzia po niej jest kaszmirowa, idealnie gładka i miła. Daje delikatny "pudrowy" efekt. To samo dotyczy matu przy czym to nie jest taki tempy mat, sztuczny... Nic z tych rzeczy, twarz wygląda naturalnie i nieświeci się. Jeśli chodzi o odcień to najbardziej zadowolone będą osoby z jasną do średniego tonu karnacją. Przy mocno opalonej skórze baza po prostu zwyczajnie zniknie i stanie się niewidoczna. U mnie (aktualnie pasuje mi odcień z  MACa NC 25) daje efekt lekko opalonej buzi, delikatnie muśniętej słońcem, ożywia ją, staje się promienna i wypoczeta. To mi się bardzo podoba, zwałaszcza, że moja skóra na twarzy jest nieźle przemęczona ostatnimi ciężkimi tygodniami w pracy i w domu. Spokonie można ją stosować jako krem tonujący solo lub wykorzystać tylko do konturowania twarzy. Ja tak robię ostatnio i efekt jest subtelny. W odcieniu nie ma żadnych pomarańczowych tonów mimo, że jest w tonacji ciepłej. Nie ma też możliwości aby przesadzić z ilością i zrobić sobie "ku ku". Choć pewnie znajdą się gdzieś w świecie osoby, które dadzą radę :D Ja dzisiaj nałożyłam jej naprawdę sporo na policzek i wyglądało nadal niesamowicie naturalnie. Nakładam ją pędzlem Real Techniques Expert Brush.


Na zdjęciu obok porównałam ją do dwóch brązerów, które aktualnie używam. 
Ponieważ baza jest oparta głównie o silikony jak większość baz wygładzających, przy grubszej warstwie może się jednak rolować. Ja na twarzy nie zaobserwowałam jeszcze czegoś takiego i mam nadzieję, że się nie przydaży :)
Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu. Co do "zapychania" to w tej kwestii nie mam nic do powiedzenia, bo u mnie na razie nic takiego nie wystąpiło, a "zapycha"mnie wszystko :/ Gdy zużyje całe opakowanie pewnie zrobię update i wyciągnę kilka wniosków. Tymczasem dzisiejszego posta należy traktować jako informację wstępną :)
Podsumowując jeśli macie okazję kupić to serdecznie polecam, bo produkt naprawdę wart wypróbowania.





LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...