Lakier Sally Hansen Limestone w akcji.

Autor StellaLily - niedziela, 17 czerwca 2012

Ostatnio mam fazę na limonkę. Choć owocu jako takiego nie cierpię to kolor bardzo mi się podoba.
Niedawno bliska mi osoba wróciła z wycieczki po Nowym Jorku a w torebce z pamiątkami i kosmetykami znalazłam dwa lakiery Sally Hansen, między innymi ten. Kolor szalenie mi się podoba więc niespodzianka trafiła w mój gust. Świetny świeży wiosenno - letni kolor :)


Moje paznokcie jak widać na załączonym obrazku stan zadowalający... Efekt kuracji odżywkami Eveline, jednak u prawej ręki ciągle jakiś mi się a to wyszczerbi, a to złamie, itd... Szkoda gadać :/


Lakier bardzo przyjemny w użyciu, pojemność spora. Krycie świetne, jedna warstwa już wygląda dobrze ale dałam dwie. Trwałość jak dla mnie zadowalająca, ale ja ostatnio zawsze używam jakiegoś topa z Inglota więc trudno ocenić mi trwałość samego lakieru.



 Pędzelki Sally Hansen są świetnie wykonane ale dla mnie ciut za wąskie i mają długi trzonek więc lewą rękę maluje mi się trochę niezdarnie. 


Bardzo lubię lakiery tej marki mam do nich jakiś taki sentyment :P Od nich zaczęło się moje malowanie paznokci ;) Pamiętam, że jakieś 6 lat temu zakupiłam ich całą furę w Walgreens-ie, cena 1$ za sztukę! To były czasy... ech :)))

Na koniec przypominam zwyciężczyni mojego urodzinowego rozdania o wygranej nadal się nie zgłosiła :/

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

9 komentarze

  1. U mnie niestety taki kolor na paznokietkach się nie sprawdza. Ale o dziwo ton jaśniejszy wygląda już bardziej przyzwoicie...

    OdpowiedzUsuń
  2. kolor rewelacja!!! - siostra musisz mi pomalować pazurki na zbliżająca się imprezkę w pracy;)

    OdpowiedzUsuń
  3. przyszłam Cie pokusieć beauty blenderem :D wiesz ze jest cudak ?:D heheh serio..bylam do niego mega sceptycznie nastawiona a pedzle poszly w odstawke i odkad go mam nie uzywam nic innego hehe ;)
    o cieniach LL pamietam ale jakos sie rozhulalam i zapomanialam a teraz krucho w portfelu haha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och ty wstrętna nie kuś, bo uduszę heheheh Ja też mam mały kryzys, remont domu zaczęliśmy więc muszę trochę odchorować :/
      A z tymi cieniami to się nie przejmuj nadal leżą gdzie leżały :)

      Usuń
  4. Fajny żywy kolor, chociaż ja bym się w takim nie czuła :)

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)