Korektor pod oczy | Benefit FakeUp Concealer

Autor StellaLily - poniedziałek, 20 października 2014

Korektor pod oczy to dla mnie w makijażu kosmetyk obowiązkowy. Lubię mieć ich kilka, wiadomo makijaż to sama przyjemność nie może być nudno więc muszę mieć wybór :)
Skuszona przez Kasię przy okazji zakupów w Chicago wzięłam także i ten korektor. Mowa o FakeUp marki Benefit jesli jesteście ciekawi jak się sprawdził u mnie to zapraszam :)


Producent zapewnia o fantastycznym kryciu zasinień pod oczami. Zapewnia także, że korektor nie wchodzi w zmarszczki a przy tym pielęgnuje delikatną skórę pod oczami. W przezroczystej warstwie nawilżającej znajdziemy w składzie witaminę E oraz ekstrakty z nasion jabłek. Środkowa to właściwy korektor. Kosmetyk zamknięty w praktycznym pudełku na którym znajdują się wszystkie informacje łącznie ze składem. 
Opakowanie samego korektora solidne i poręczne. Mimo, że nie przepadam za stylem tej marki, tu nie mam się do czego przyczepić. 
Mój korektor jest w odcieniu 01 light. Ja zapłaciłam 24$ + tax, (cena w PL Sephora 125 zł).










Używam go już kilka miesięcy zamiennie z innymi i ubytek jest niewielki - zatem korektor jest całkiem wydajny. Aplikacja bajecznie prosta, obie formuły sztyftu podczas kontaktu ze skórą "topią" się i idealnie mieszają tworząc właściwy kosmetyk. 
Co mnie urzekło w tym korektorze to wykończenie, takie jak lubię "mokre rozświetlenie" mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli. Lubię kiedy skóra wygląda na zdrową (nie znaczy matową), spojrzenie od razu odzyskuje blask i świeżość. Nie cierpię pod oczami ciężkich, matowych korektorów zasychających mocno na skórze. I ten taki nie jest, moja skóra pod oczami 35+ nie wygląda już tak samo jak dekadę temu zatem należy jej się specjalne traktowanie. 
Podoba mi się też krycie, mimo, że nie jest tak spektakularne jak to jakie uzyskuję Magic-iem HR (recenzja) to wystarcza mi w zupełności.
Jeśli chodzi o dodatkowe plusy to nie wysusza, nie podrażnia delikatnej skóry.

Jednak nie będzie u mnie do końca tak słodko jak u Kasi. Pomimo powyższych zalet, znalazłam też jednego minusa, który strasznie mnie drażni i powiem szczerze nie potrafię do końca sobie z nim poradzić. Korektor "rozpuszcza" mi tusz do rzęs. Moje dolne rzęsy są dość długie i umalowane dotykają skóry dolnej powieki. FakeUp skutecznie mi go rozmazuje, radzi sobie nawet z tuszem wodoodpornym :/ Próbowałam z kilkoma tuszami i praktycznie każdy poległ w mniejszym bądź większym stopniu. Z kolei przypudrowany traci swoje piękne wykończenie na skórze i niestety zaczyna wchodzić w zmarszczki... 
Mimo dość dobrej trwałości, bo trzyma się dzielnie cały dzień, muszę kontrolować sytuację pod oczami i sprawdzać jaki stopień pandy już osiągnęłam. Poprawiam i jest OK, jednak nie ukrywam, że jest to irytujące. Liczyłam, że FakeUp będzie mocnym konkurentem dla Magica Heleny Rubinstein jednak tak się nie stało. Magic pozostaje nr 1.

Jeśli macie jakieś propozycje jak temu zaradzić bardzo proszę o podpowiedzi :)
Jakie są Wasze ulubione korektory pod oczy?

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

24 komentarze

  1. Słyszałam o nim dużo dobrego, ale, że do nie dawna nie używałam takich kosmetyków zupełnie to jeszcze nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam na tę recenzję, bo wiesz, no Ci polecałam to czuję na barkach odpowiedzialność :)))
    Szczerze mówiąc szokłam z tą pandą... aż muszę sięgnąć po mój Fakeup i sprawdzić, ale no kurczę mi tak nie robił. Choć może miałam wtedy krótsze rzęsy dolne odrobinę. Wypróbuję bo aż jestem ciekawa. A teraz nawet używam niewodoodpornego tuszu także zaobserwuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korektor jest naprawdę dobry ale mi na dzień dzisiejszy pozostaje niemalowanie dolnych rzęs :)
      Swoją drogą sprawdź koniecznie, jestem ciekawa czy tylko ja mam takie doświadczenia czy jeszcze ktoś.

      Usuń
  3. Mam gdzieś ten korektor w czeluściach mojej toaletki. Muszę go odkurzyć, ponieważ zupełnie nie pamiętam czy jestem z niego zadowolona czy zachowuje się u mnie podobnie jak u ciebie.
    Obecnie moimi ulubieńcami są Dior Hydra Life BB eyecream #01 i Collection #2. Używam ich zamiennie, w zależności od potrzeb skóry pod oczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź koniecznie i daj mi znać :)
      A twoich ulubieńców nie znam, napisz mi coś więcej o nich, szczególnie o Diorku :)

      Usuń
  4. Lubię go, ale fakt nie współpracuje on z tuszami....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio! Naprawdę u Ciebie też się tak dzieje, już myślałam, że jakiś wyjątek jestem....

      Usuń
  5. Lubię Skin Food Salmon Darkcircle Concealer Cream, ciekawa jestem i czy go znasz i jeśli tak to co o nim myślisz? Zapach troszkę kojarzy mi się z linomagiem, ale dla mnie to nie jest minus ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam na niego ochotę ale kupiłam inny BB azjatycki, coś czuję, że pokuszę się o niego :)

      Usuń
  6. Nie lubię jak mi się tusz rozmazuje właśnie przez korektor ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda jakby miał krycie zbliżone do kamuflaży. A tym rozmazywaniem tuszu to mnie zaskoczyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety to nie pierwszy korektor, który mi tak robi...

      Usuń
  8. Ja zamiennie używam YSL Touche Eclat oraz NYX HD, No a Benefit widzę, ze nie zdał egzaminu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam NYXa czy jest podobny do TE YSL ?

      Usuń
  9. Ja mam swojego ulubieńca z eveline. Swietnie sie sprawdza, za nieduże pieniądze :) jednak mimo to marzy mi sie pare perełek z Benefit :) <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie znam i w sumie rzadko korektorów używam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znalazłam jeszcze swojego ideału pośród korektorów pod oczy. Tylko raz natknęłam się na odpowiedni odcień, niestety, jego krycie jest mizerne;/

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)