Testuję HITY kosmetyczne blogosfery: ALKEMIE, REALASH, OH! TOMI, RESIBO

Autor StellaLily - sobota, 29 czerwca 2019


Dzisiaj zapraszam Cię na wpis w którym opowiem Ci o kilku kosmetykach, które zrobiły nie mały szum pośród blogerek kosmetycznych. Tak jak każdemu mi też zdarza się niejednokrotnie zapisywać coś na listę musthave z polecenia innych. Wiele z tych produktów odkładam na później aż z nich całkowicie rezygnuję. Jednak jest taka grupa z tych kosmetyków co śmiało mogę powiedzieć zadręczają mnie i mam je gdzieś „z tyłu głowy” – no musisz spróbować ;)


Postanowiłam nabyć kilka z nich i faktycznie przekonać się czy mi się spodobają. Pierwszy to olejek polskiej marki Alkemie. Marka oferuje kosmetyki bogate w naturalne składniki. Wyróżnia się wysoką jakością, zaawansowaną biotechnologicznie aktywnością oraz nowoczesnym i kompleksowym podejściem do pielęgnacji skóry. Ich kluczowym celem jest całkowita naturalność, bezpieczeństwo stosowania i niezmiernie wysoka aktywność. Zdecydowałam się na eliksir Skin Superfood Nr 4. Nature's Treasure Superfruit Oil Infusion Elixir. Wg producenta to nawilżający i regenerujący multiwitaminowy olejek z superowocami. Idealne świetne rozwiązanie dla skóry potrzebującej energii. Szczególnie zaś polecany dla cery narażonej na stres oksydacyjny. Olejek ten zawiera 15% organicznego ekstraktu z guarany, aceroli, rokitnika, żurawiny i amazońskiego camu-camu. Zawarta w nich moc witamin ma skutecznie zwalczać wolne rodniki i rewitalizować skórę. Ponadto stymulować produkcję kolagenu, sprawiając, że skóra staje się młodsza, bardziej elastyczna i pełna blasku. Olejek także ma zapobiegać utracie wody z naskórka, wzmacniać go i uszczelniać. Producent zapewnia także, że jest mega wydajny i nadaje się pod makijaż.
Ten olejek mogę śmiało podsumować jednym zdaniem, absolutnie zgadzam się z deklaracjami producenta i podzielam zachwyty blogerek. Delikatny owocowy, cytrusowy zapach, szybko się wchłania i cera dostaje porządny zastrzyk energii. Skład to prawdziwa bomba witamin!
Pojemność: 30 ml – 155 zł, 15 ml – 99 zł, dostępność sklep Nutridome.pl

INCI: Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Squalane, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Malpighia Emarginata (Acerola) Fruit Extract, Paullinia Cupana (Guarana) Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Extract, Myrciaria Dubia Fruit Extract, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Salvia Hispanica (Chia) Seed Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Parfum, Tocopherol, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Zea Mays (Corn) Oil, Rosa Moschata (Musk Rose) Seed Oil, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool. 


Drugi kosmetyk to odżywka do rzęs REALASH, której zadaniem jest wzmocnienie i wydłużenie rzęs. Powstała ona z myślą o osobach, które marzą o długich, mocnych i gęstych rzęsach. Producent zaleca stosować ją tylko raz dziennie a drobne włoski wokół oczu staną się długie, mocne i bardziej seksowne. Pierwsze rezultaty kuracji mają być widoczne już po 21 dniach stosowania. Bezpieczeństwo tego produktu potwierdzają badania dermatologiczne i okulistyczne. Ta odżywka to prawdziwy hit Internetów i nie tylko, musiałam spróbować. Większość odżywek powoduje u mnie podrażnienie oczu, gdyż od ponad dwudziestu lat noszę soczewki kontaktowe i mam zespół suchego oka.
Odżywka nie spowodowała u mnie żadnych podrażnień, po kilku dniach pojawiła się u mnie na linii rzęs ciemna linia i musiałam odstawić odżywkę. Faktycznie powoduje ona spektakularne efekty. Używałam jej później dwa, trzy razy w tygodniu dla potrzymania efektów i ciemna linia zniknęła.
Cena: 2ml – 149 zł, 4 ml – 229 zł – dostępność Nutridome.pl


Skład REALASH ORPHICA: Aqua, Propanediol, Panthenol, Glycerin, Biotinoyl Tripeptide-1, Acorus Calamus Root Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Calendula Officinalis Flower Extract, Dechloro Dihydroxy Difluoro Ethylcloprostenolamide, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Equisetum Arvense Leaf Extract, Hydrolyzed Silk, Linum Usitatissimum Seed Extract, Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Sodium Hydroxide.



Kolejny kosmetyk, który zrobił na mnie niemałe wrażenie to masło do ciała OH! TOMI o zapachu grejpfruta. To prawdziwy energetyzujący kosmetyk dla skóry. Kosmetyk orzeźwia niecodziennym, rześkim aromatem i doskonale pielęgnuje ciało. Może być używany do każdego rodzaju skóry. Faktycznie tak jak pisze producent łagodzi i odżywia skórę, zwłaszcza tę wrażliwą. Staje się ona nie tylko nawilżona i odżywiona, ale przede wszystkim gładka i jedwabista. Masło dodaje wigoru i pomaga się odprężyć. W jego składzie znajdziesz masło shea, odżywczego grapefruita oraz całą moc witamin. Ta mieszanka olei topi się pod wpływem ciepła skóry. Nałożony na mokrą skórę działa jak zabier regenerujący. Uwielbiam!
Cena: 64,90 zł – 250 ml, dostępność Nutridome.pl



Skład: Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Seed Butter, Persea Gratissima Oil, Parfum, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol, Citral.



Na koniec chciałam opowiedzieć moje wrażenia o kultowym już olejku do demakijażu marki RESIBO. To delikatny olejek do demakijażu. Producent zapewnia, że olejek ten usunie każdy, nawet najbardziej wodoodporny makijaż. Jednocześnie pozwoli pozbyć się zanieczyszczeń gromadzących się na twarzy w ciągu dnia. Ponadto olejek ma regulować wydzielanie sebum skóry tłustej i mieszanej, a suchą dogłębnie nawilżać i natłuszczać. W zestawie z olejkiem znajdowała się ściereczka z mikrowłókna, która pochłania i usuwa zanieczyszczenia.
Olejek faktycznie rozpuszcza makijaż w tym tusz. Ja wiele lat wstecz stosowałam metodę tzw. OCM i bardzo służył mi ten sposób oczyszczania skóry, więc powrót do tego typu oczyszczania wywołał u mnie początkowo niemały entuzjazm. Wtedy także używałam ściereczki z mikrofibry. Mieszanka olejów OCM zawiera w swoim składzie olej rycynowy, tu mi tego oleju brakuje i pomimo tego, ze oleje rozpuszczają dobrze zanieczyszczenia, to właśnie za sprawą oleju rycynowego cała mieszanka sprawia, że skóra jest porządnie oczyszczona. Ten olejek wymaga drugiego etapu czyli dodatkowego mycia twarzy żelem lub pianką do mycia w celu zmycia pozostałości zanieczyszczeń.
Bardzo polecam ten olejek jako jeden z etapów oczyszczania ale nie jako produkt do samodzielnego stosowania. Jest faktycznie bardzo delikatny a olej rycynowy ma właściwości silnie wysuszające i odtłuszczające dlatego w mieszankach OCM trzeba z nim uważać.
Cena: 55 zł – 150 ml, dostępność Nutridome.pl

INCI: Linum Usitatissimum Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Parfum, Limonene.

Podsumowując jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tymi produktami. Patrząc na ich dobre składy można się było tego spodziewać. Drugi powód do dumy to to, że coraz więcej genialnych produktów jest produkowanych w Polsce.
Daj mi koniecznie znać co powinnam jeszcze sprawdzić z hitów krążących po blogosferze, jestem strasznie ciekawa ;)

Zaglądaj tez do mnie na INSTAGRAM tam będziesz zawsze na bieżąco :)

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

4 komentarze

  1. Olejek Resibo bardzo lubię, pozostałe wspaniałości chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chetnie sama poznam ten olejek skoro polecasz i rzeczywiscie dziala, czasami mam tak, ze najbardziej polecane kosmetyki u mnie totalnie sie nie sprawdzaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam tylko olejek Resibo. U mnie świetnie zmywa cały brud, ale na oczach pozostawia bardzo tłustą powłokę i ciężko jej się potem pozbyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam nic z tych hitów blogosfery :D

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)