Hity Roku 2020, Najlepsze kosmetyki do makijażu

Autor StellaLily - niedziela, 3 stycznia 2021

Najlepsze kosmetyki do makijażu roku 2020! Wpis gorący i stanowiący genialną bazę świetnych produktów do make-upu dla każdego. Te produkty są naprawdę dobre jakościowo, sprawdzone przeze mnie pod każdym względem oraz w makijażach na różnych typach cer. To perełki, które zasłużyły na miano Najlepszego Kosmetyku Roku 2020. Uwielbiam je i polecam. Kategorii jest wiele a w każdej po kilka niesamowitych produktów. Jeśli ich jeszcze nie znasz to rok 2021 to dobry moment na nadrobienie zaległości. Oto gotowa lista moich "the best of the best". Zapraszam...




Podkłady 

W tej kategorii są dwie nowości i trzy podkłady, które od lat mam w ulubieńcach i nie przestaję się nimi zachwycać. 
Eisenberg Paris Fond De Tient Correcteur Invisible - podkład legenda! Jeśli jesteś moim czytelnikiem od lat to wiesz, że ten kosmetyk od kilku lat zawsze ma swoje miejsce w tej kategorii. Recenzję tej fundacji znajdziesz na blogu. Trwały, kremowy, pięknie daje się budować i świtnie się trzyma. 

Bobbi Brown, Skin Long - Wear Weightless Foundation - to zdecydowane odkrycie roku 2020. Ultra lekki, krycie można budować, świetny zarówno do tłustej jak i suchej cery. Trzyma się skóry bosko przez cały dzień. Szczegółowa recenzja również pojawiła się na blogu.

Laura Mercier, Flawless Lumiere - niezastąpiony podkład w kufrze wizażysty. Sprawdza się do każdej cery, świetnie nawilża i koryguje. Zawsze po niego sięgałam z przyjemnością.

Sisley Paris, Phyto-tient Ultra Eclat - cudowny lekki podkład upiększający na każdy dzień. Krycie można budować bez obciążenia skóry. To podkład, który również w minionym roku miał swoje miejsce w ulubieńcach.

Christian Dior Backstage - ulubieniec od połowy roku 2020. Świetnie kryje, lekki, wykończenie lekko matowo/satynowe. Dobrze współgra z dedykowaną bazą, wtedy trzyma się bosko aż do demakijażu. Ogromny wybór odcieni, które łatwo się mieszają, wystarczy kupić dwa ciemny i jasny i stworzysz wszystko co potrzebne do makijażu każdej buźki.


Bazy pod podkład

Dior BACKSTAGE Face & Body PrimerUniversal 00 - fantastyczna, lekko żelowa baza. Na początku podchodziłam do niej bardzo sceptycznie ale jak odkryłam jej właściwości nie mogłam przestać używać. Bosko nawilża i sprawia, że podkład trzyma się skóry, dzięki czemu nie waży się i nie migruje. Dior Backstage to niezastąpione produkty w naturalnych tonacjach zamknięte w rewelacyjnych formułach, pozwalających na zabawę intensywnością koloru i pracę z absolutnie każdym odcieniem skóry.

Marc Jacobs Beauty Under(cover) - wygładza i fantastycznie nawilża. Nawet matujący podkład o przedłużonej trwałości na tej bazie będzie wyglądał na naturalny i nie wysuszy naszej skóry. To produkt, który odświeża skórę i perfekcyjnie przygotowuje ją do makijażu. Dzięki nawilżającej i odżywczej formule, jest idealny dla skóry normalnej lub suchej. Stwarza na niej warstewkę, która ułatwia równomierną aplikację podkładu i tym samym przedłuża jego trwałość. Efekt? Makijaż dłużej utrzymuje się na skórze, a ta wydaje się faktycznie młodsza.

Bobbi Brown Vitami Enriched Face BaceBogata w dotyku, ale nigdy nie tłusta, zaawansowana formuła z masłem shea natychmiast nawilża, zmiękcza i wygładza skórę. Genialnie wtapia się w skórę. Działa kojąco, uspokaja cery podrażnione. Ładnie się wchłania i nawilża skórę działając jak krem.

Make Up For Ever, Step 1, Base Hydratante nr 3 - w swojej ofercie MUFE posiada chyba 10 baz z serii Step 1. Lubię kilka są naprawdę warte uwagi, zwłaszcza odżywcza, wygładzająca czy właśnie nawilżająca, która znalazła się w tym zestawieniu. Lekka żelowa a jednocześnie wystarczająco treściwa by nawodnić suchą cerę. w swoim składzie zawiera wyjątkowy Complexe Equalizer, który gwarantuje  gwarantuje trzy kluczowe elementy makijażu: łatwą aplikację, efekt gładkiej cery, przedłużoną trwałość makijażu.

Yonelle Metamorphosis Mus, Maxi Matt & Mini Pore - efekt blur w kilka sekund. Jeśli chcesz mega mocnego matu polecam raczej postawić na totalnie mocno matującą bazę MUFE Step 1. Metamorphosis daje lekki mat ale za to blur jest obłędny. Formuła lekka, nie obciążająca skóry. Baza daje wrażenie pożądanej nieostrości obrazu, dzięki czemu m.in. pory i zmarszczki stają się mniej widoczne, jakby wyretuszowane.


Kremowe, płynne rozświetlacze
Bardzo często w makijażach sięgam po rozświetlające produkty kremowe. dla mnie makijaż nie kończy się na linii żuchwy a tam gdzie zaczyna się ubranie. Wszystko musi być spójne i pięknie łączyć się ze sobą. Tego typu produkty pomagają jednocześnie korygować skórę i sprawiać, że staję się ona lśniąca i piękniejsza. Często też dodaję je do podkładów.

Becca Cosmetics Ignite Liquified Light Highlighter - produkt, który daje totalne glow a przy tym lekko się wchłania, nie lepi się i nie brudzi. Absolutnie fenomenalny, jestem pewna, że w roku 2021 będę po niego sięgała nadal z taką samą przyjemnością. Wzbogacony olejem słonecznikowym i witaminą E zapewnia całodzienne nawilżanie. Pachnie obłędnie energetyzująca kompozycja zapachowa łączy w sobie soczystość ananasa, świeże nuty kokosowe i kwiaty pomarańczy. Cudo! Recenzja szczegółowa na blogu!

Yonelle Metamorphosis, Gold Flash Moisturizer - drugi produkt z serii Metamorphosis, który znalazł się w zestawieniu. Rozświetlający, żelowy ze złotymi drobinkami. Bogaty hydrożel. Wzmacnia nawilżające działanie każdego kremu, dając jednocześnie efekt upiększającej metamorfozy skóry. Specjalistyczny KOMPLEKS AHT (aminokwasy, kwas hialuronowy, trehaloza) sprawia, że cera zyskuje zachwycającą gładkość i elastyczność. Skóra wygląda młodziej, promiennie i świeżo. Ekstra pielęgnacja i matamorfoza skóry w 1 sekundę: dodatkowe nawilżenie, kuszące rozświetlenie, „sexy look”, efekt szklanej tafli „glass skin”, ekstra pielęgnacja i metamorfoza skóry w 1 sekundę. Pięknie łączy się z każdym podkładem ale super wygląda tez solo.

Vita Liberata Beauty Blur  Sunless Glow - to samoopalający krem tonujący, który ja przede wszystkim traktowałam jako produkt rozświetlający. To tak naprawdę produkt wielozadaniowy. Działa jak krem tonujący, samoopalacz i rozświetlacz w jednym. Cudo jako dodatek do rozświetlania podkładów. Dodawałam go do praktycznie każdego podkładu o którym tutaj pisałam. Z każdym super się dogadywał i pięknie wyglądał na skórze. Posiada także właściwości pielęgnacyjne dzięki składnikom takim jak kwas hialuronowy i jedwab hydrolizowany. Po ukochanym Body Blur tej marki Beauty Blur wskakuje również na listę ulubieńców. Konsystencja Sunless Glow jest lekka z organicznym aloesem i masłem shea odżywia skórę minimalizując przy tym ewentualność pojawienia się niedoskonałości. Ten wielozadaniowy produkt zapewnia nieskazitelne wykończenie. Wzbogacony samoopalaczem pozostawia efekt muśnięcia słońcem. Totalny must have. Występuje w trzech odcieniach.

PUPA Milano Sparkling Attitude Fluid Face Highlighter - to ulubieniec, który wskoczył dosłownie rzutem na taśmę, bo należy do limitowanej kolekcji od marki PUPA Milano na sezon zimowy 2020. Inspiracją przy tworzeniu tej wyjątkowej kolekcji było połączenie nowoczesnego stylu ze stylem vintage. Konsystencja produktu jest świeża jak żel i wtapiająca się w skórę jak krem nawilżający, podkreśla cała twarz naturalnym efektem blasku. Formuła jest innowacyjna, półprzezroczysta żelowa wzbogacona ultra odblaskowymi mikro-perełkami. Fajnie rozświetla twarz, uwydatniając jej naturalny blask.


Pudry sypkie

Pojawiły się dwa nowe pudry: LaMer i Smashbox. Z KVD lubię się od lat i naprawdę trudno znaleźć godnego zastępcę na jego miejsce. szczegółową recenzję LaMer i KVD znajdziesz na blogu.

LaMer, Skincolor, The Powder - pięknie rozświetlający, ultra miałki. Skóra jest świeża, promienna, naturalna. Cudo pod oczy. Jest to jeden z najlepszych dostępnych moim zdaniem pudrów na rynku i warto go mieć w swojej kosmetyczce bo efekt jest nie do przebicia. Odcień dopasowuje się do każdego kolorytu cery, nawet tej najjaśniejszej. 

Smashbox Halo Fresh Perfecting Powderto moim zdaniem fantastyczny puder do każdej cery. Z powodzeniem może zastąpić podkład. Jest lekki, trwały, zawierający całą gamę składników odżywczych dla skóry, takich jak jagody goji, złoto i peptydy, dzięki którym się nie roluje i nie osadza w cienkich liniach. Opakowanie jest genialne ma wbudowany aplikator, który mieli precyzyjną ilość pudru, tak aby zawsze był świeży, zapewniając miękkie, naturalne wykończenie z efektem lekkości. Produkt dostępny w 10 odcieniach.

KVD Vegan Beauty, Lock - It Setting Powder  - kocham od lat, fenomenalny, dobry skład. Wegański skład, oparty na technologii Micro-Blurring redukuje widoczność porów. Formuła Lock-It Setting Powder jest niezauważalna niezależnie od karnacji, zawiera matujące cząsteczki, które wygładzają niedoskonałości i utrwalają makijaż aksamitnie satynowo - matowym wykończeniem. Efekt to absolutnie gładkie wykończenie.


Palety kompaktowe
W minionym roku zakochałam się w tych paletach, genialne rozwiązanie na wyjazdy i do szybkiego makijażu. W poprzednich latach zachwycałam się paletą, którą można samemu skomponować od marki MUFE. I nadal ją uwielbiam. Jednak poniższe nowości to cuda obok których nie można przejść obojętnie.

La Mer, Skincolor Soleil De La Mer Bronzing Powder paleta z letniej kolekcji, obłędnie napigmentowana, powiem szczerze radzę używać go lekka ręką, bo ma turbo pigment. Jest lekko sprasowany, i świetnie nabiera się na pędzel. Fenomenalny, naprawdę nie spodziewałam się tak dobrze skomponowanej letniej palety. The Bronzing Powder nadaje skórze natychmiastowy kolor zdrowej i naturalnej opalenizny. Przy jego pomocy każda kobieta stworzy niepowtarzalny La Mer Look, a jej skóra będzie wyglądała jak naturalnie muśnięta słońcem, promiennie i zdrowo. To po prostu trzeba mieć, radzę polować bo oferta limitowana.

Bobbi Brown Bronzing Powder Duo - to wakacyjna edycja limitowana 2020, fajna formuła i dobrze skomponowane odcienie. Róż jest przepiękny z lekko skrzącym się mikro pudrem dzięki temu pięknie podkreśla skórę. Puder brązujący nie jest ani zbyt chłodny ani zbyt ciepły, idealny. Nie jest tak mocno napigmentowany jak La Mer dlatego śmiało można z nim pracować, bez obawy, że przesadzimy z efektem. 

Hourglass Cosmetics, UnlockedAmbient Sculpture Highlighter - absolutnie unikatowa paleta z limitowanej kolekcji, która każdego roku staje się bestsellerem. W 2020 paleta powraca w edycji limitowanej w złotym, kompaktowym etui o architektonicznej formie. Przepiękne opakowanie i zawartość. Zawiera puder do wykończenia makijażu, róż, puder brązujący i stroboskopowy, metaliczny puder rozświetlający. Trzeba wspomnieć, że marka przekazuje 5% zysków ze sprzedaży produktów Unlocked na rzecz organizacji Nonhuman Rights Project, jedynej organizacji w USA działającej na rzecz ochrony praw zwierząt. Ogromnie tylko żałuję, że nie udało mi się kupić dużej wersji palety.



Tusze do rzęs
Chyba tylko MJ był ulubieńcem w 2019 reszta tuszy to dla mnie nowości, które odkryłam w 2020. 

Bobbi Brown Smokey Eye Mascara - zupełnie nie spodziewałam się, że ten tak niepozorny tusz będzie robił tak spektakularne spojrzenie. Mam dosyć kiepskie rzęsy a on podkreśla oczy i sprawia, że są bardziej wyraziste. Nasycony pigmentem tusz pokrywa rzęsy intensywną, głęboką czernią i natychmiast je rozdziela dodając im objętości i wydłużenia. Formuła zapewnia spektakularne rezultaty, jest gładka i równomiernie pokrywa rzęsy. Nie zbija się w grudki i nie osypuje. Idealnie przywiera do rzęs, dzięki czemu daje oszałamiający, długotrwały efekt. Spokojnie można dokładać kilka warstw aż do pożądanego efektu.

Marc Jacobs Beauty, Velvet Noir - typowa maskara pogrubiająca z dedykowaną bazą robi najbardziej spektakularny efekt jaki udało mi się uzyskać na moich rzęsach.  Bardzo czarna, bardzo kremowa, rzęsy po niej nie stają się suchymi patykami. Naprawdę daje efekt sztucznych rzęs. 

Sephora Collection Size Up - wegańska maskara pogrubiająca, zwiększająca objętość rzęs, bardzo podobna do tuszu do rzęs od MJ tylko, że zdecydowanie tańsza. Daje super pogrubienie, kolor jest intensywny. Jeden z lepszych tuszy z jakimi miałam do czynienia. 

Pixi by Petra, Large Lash Mascara - ogromna szczoteczka, która niestety trzeba się na początku nauczyć obsługiwać, ale efekt jaki daje sam tusz jest spektakularny. Ultra czarny tusz pięknie pokrywa rzęsy, jest mega trwały, nic się nie osypuje. Tusz dostałam do testów i naprawdę nie spodziewałam się na początku, że coś z tego będzie ale po kilku użyciach totalnie się zauroczyłam efektem jaki daje. Cały dzień dolna powieka czysta a rzęsy piękne.  

Bourjois, Twist Extreme, Fiber Mascara - odkryłam ją pod koniec roku i od razu przepadłam, a to za sprawą trwałości tego tuszu. Może efekt nie jest tak spektakularny jak przy wszystkich powyżej ale trwałością powala wszystkie jakie do tej pory testowałam. Dopóki moje oko nie płacze rzęsy to powieki wokół są w stanie idealnym, nawet pocieranie mu nie straszne czy popołudniowa nieplanowana drzemka na kanapie. Totalnie cudo. Zdarza mi się, że rzęsy maluję, którymś z powyższych a w ostatniej warstwie nakładam ten aby mieć pewność, że od rana do wieczora mój makijaż oka będzie w stanie idealnym. Niezbędnik!



Korektory
Helena Rubinstein Magic Concealer - mój wieloletni "must have" więcej o nim w osobnym poście na blogu. Ten korektor po prostu zawsze muszę mieć pod ręką, jest niezastąpiony. Zawsze w odcieniu nr 1. Mega kryjący, lekki, nawilżający i co najważniejsze nie zastyga.

Make Up For Ever, Ultra HD Concealer - moja druga miłość, odcień 22 był korektorem po który sięgałam przez wiele miesięcy praktycznie codziennie.  Żelowa konsystencja utrzymuje się przez wiele godzin i tworzy naturalne i nieskazitelne wykończenie "drugiej skóry". 

Tarte Cosmetics Shape Tape - kilka lat temu zrobiłam osobny post o tym korektorze porównując go Magica Heleny Rubinstein. Oczywiście wygrał Magic, jednak zdałam sobie sprawę, że Shape Tape ma pewne zalety, które z czasem doceniłam. Posiadając go w różnych odcieniach można pięknie konturować twarz, zazwyczaj nie używam go pod oczy a właśnie do twarzy, dzięki temu mamy trwałość i mocne krycie.

Marc Jacobs Beauty Accomplice Concealer And Touch-Up Stick -kupiłam go z czystej ciekawości, w odcieniu nr 16. Bardzo kremowy, łatwy w obsłudze. Długotrwały, kremowy korektor, którego możesz też używać jako podkład do szybkich poprawek w ciągu dnia. Fajnie  wtapia się w skórę, dzięki czemu wygląda niezwykle naturalnie. Można nakładać go zarówno pod jak i na makijaż. Wygładza pory, płytkie linie oraz niedoskonałości jednocześnie kryjąc cienie pod oczami oraz wyrównując koloryt skóry. Bardzo niedoceniony. 

Givenchy Teint Couture Everwear Concealer doskonały do dziennych makijaży, fajnie rozświetla, choć nie kryje tak jak Magic. Eliminuje oznaki zmęczenia, koryguje niedoskonałości i cienie pod oczami, wygładza drobne linie i przywraca blask spojrzeniu. Niezwykle komfortowa formuła, lekka i delikatna. 



Produkty do brwi

Od prawie dziesięciu lat byłam wierna produktom Anastasii Beverly Hills, przez lata sprowadzałam je ze Stanów. Uwielbiam je i uważam, że marka tworzy najlepsze produkty do brwi jakie są na rynku. W minionym roku postanowiłam jednak popróbować troszkę innych i odkryłam kilka fajnych produktów...

Anastasia Bevery Hills, Dipbrow Pomade, Dark Brown - kosmetyk, któremu jestem wierna od lat, na jego temat był osobny post na blogu, zatem po szczegóły odsyłam właśnie tam. Można nim budować dosłownie całe brwi. Trwały, kremowy, łatwy w obsłudze. 

Anastasia Beverly Hills Brow Pen - nowość która pojawiła się w ofercie marki właśnie w 2020, ultra precyzyjny, można nim namalować najcieńsze włoski. Idealny do rysowania precyzyjnego. Świetnie imituje naturalne włoski. 

Bobbi Brown, Perfectly Defined Long-Wear Brow Pencil pokochałam tą kredkę od pierwsze użycia, ultra kremowa, precyzyjna, łatwa w obsłudze. Dosłownie w 30 s i mamy brwi gotowe. Od czasu kiedy wykonałam makijaż permanentny brwi (październik 2020) używam właśnie jej najczęściej. Idealny odcień to: Mahogany.

Rimmel Pro Micro - odkryłam przypadkowo, bardzo fajna, średnio twarda w ładnych odcieniach, przypomina mi kredki ABH. Bardzo precyzyjna za małą cenę otrzymujemy genialny kosmetyk.

Christian Dior Diorshow, Pump'N'Browmaskara do brwi, która zapewnia natychmiastową objętość i naturalne wykończenie. Brwi są naturalnie podkreślone a szczoteczka nakłada idealną ilość tuszu, dzięki czemu brwi są zrównoważone bez efektu przeciążenia. Formuła zawiera "włoski", które fajnie przyczepiają się do naturalnych przez co ładnie je zagęszczają. Efekt jest naturalny i mi z powodzeniem zastępuję hennę. Występuje w 3 odcieniach, mam wszystkie każdy uwielbiam.


Błyszczyki do ust
W tej kategorii wybrałam cztery, które używałam najczęściej. Mają obłędną kolorystykę, nie kleją się, nie mają męczącego zapachu. Pielęgnują usta nawilżając je. Buxom i Dior dodatkowo dają fajny efekt chłodzenia i lekkiego wypełnienia ust.  Moi faworyci to: Buxom Full-On Lip w odcieniu Kristen z lekkim shimmerem; Dior Addict Lip Maximizer - absolutnie uwielbiam i mam kilka odcieni, wszystkie piękne ale najchętniej używam te z drobinkami, 10-Holo Pink
Kolejny ulubieniec to cudo z letniej kolekcji marki Sisley Paris  Le Phyto Gloss, który ma nietłustą, kremowa konsystencję, piękny mleczny odcień, daje poczucie ogromnego komfortu. Mój ulubiony odcień to 8 - milky way. Współpraca Pixi Beauty + Chloe Morello zaowocowała powstaniem absolutnie pięknych błyszczyków. Holograficzne cudo, dosłownie! mój ulubiony odcień to Parfait.


Pomadki do ust
Wśród pomadek wybrałam pięć pomadek po które sięgałam najczęściej i które absolutnie uwielbiam, choć nie ukrywam, że pewnie kolejne pięć spokojnie mogłabym dopisać jeszcze do tej listy. Każda z tych tutaj daje totalnie inne wykończenie, ma inną formułę i trwałość. 

Pomadka Dior z serii Rouge Dior Ultra Care Liquid daje lekko transparentne wykończenie, jest lekka i komfortowa na ustach. Mój idealny nudziak to odcień 736 Nude.

Pomadki Bobbi Brown z serii Luxe Lip Color gwarantują wyjątkowe uczucie miękkości i gładkości, doskonale rozprowadzają się na ustach i już za pierwszym pociągnięciem zapewniają wyrazisty kolor i maksymalne krycie. Lux Lip Color nie tylko głęboko odżywia usta ale sprawia, że zyskują delikatny połysk, dzięki czemu cała twarz jest rozświetlona, a cera wygląda promiennie. Mój ukochany odcień to Desert Rose.

Sisley Paris Le Phyto-Rouge zapewnia zarazem makijaż i pielęgnację, dzięki czemu usta są bardziej wypełnione, gładkie i zachowują młody wygląd. Mój odcień 29, pochodzi z najnowszej kolekcji w której pojawiły się 4 nowe odcienie. Ultra intensywny, piękny, i żywy kolor sprawia, że zęby zyskują 100% do białości. 

Anastasia Beverly Hills Liquid Lipstik w odcieniu Dusty Rose, kocham za odcień, który jest idealnym "ślubniakiem". To właśnie po tę pomadkę sięgam zazwyczaj gdy wykonuję taki makijaż. Wykończenie ma mocno matowe, ale wystarczy odrobinę wymieszać z błyszczykiem a otrzymuję ultra piękną pomadkę w idealnym odcieniu. Uwielbiam!

Eisenberg Paris Balsam Fusion daje lekkie krycie ale działanie pielęgnacyjne jest fenomenalne, to kosmetyk, który uzależnia totalnie. Odcień N05 Haussman jest idealnym transparentnym nude, który podkreśla naturalny odcień ust sprawiając, że stają się piękne i kuszące. Prawdziwy eliksir pielęgnacji nawilżającej i odbudowującej z wyciągiem z wiśni, olejem z pestek krokosza oraz witaminą E.


Kremowe cienie do powiek

Kremowych cieni do powiek nie używam na sobie zbyt często na co dzień ale jeśli mam tylko ochotę na mega odlotowy akcent, który zwróci na pewno na siebie uwagę to sięgam właśnie po któryś z tych produktów.
Marc Jacobs Beauty See-Quins Glam Glitter Liquid Eye Shadow to wyjątkowy produkt, który fajnie zastyga i robi robotę. Uwielbiam dwa odcienie: Gleam Girl 82 i Moonstoned 76. Nie potrzbują żadnej bazy, wystarczy nałożyć na powiekę i gotowe. Spokojnie współpracują z cieniami tradycyjnymi i łatwo je łączyć. 

Pixi by Petra we współpracy z youtuberką Maryam stworzyło absolutnie fenomenalny produkt, którego do tej pory nie udało mi się zastąpić niczym innym. Oszałamiający blask i trwałość. To jak gotowy cień foliowy, który po prostu nakładasz, nic się nie osypuje, a trzyma się w stanie idealnym 24h. Fenomenalny! 

Sephora Collection Cram Lip Satin - to oczywiście nie cienie a kremowe pomadki do ust, jednak wśród wizażystek stały się mega popularne jako kremowe cienie. Obłędnie się blendują i sprawdzają się w metodzie "na pomadkach" idealnie. Podbijają pigmentację cieni suchych oraz zwiększają ich trwałość. Jeśli jeszcze nie znasz tej metody polecam spróbować. 


Pudry prasowane

Make Up for Ever Ultra HD Prassed Powder - znam ten puder od lat w wersji sypkiej, jednak dopiero wersja prasowana absolutnie skradła moje serce. Odcień nr 2 lekko żółtawy obłędnie neutralizuje zaczerwienienia i sprawia, że pory znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Bez talku w składzie! Skóra po nim jest nieskazitelnie gładka a makijaż perfekcyjnie utrwalony. Absolutny must have.

Hourglass Cosmetics Ambient Lighting Powder pudry z tej serii są absolutnie fenomenalne moi ulubieńcy to Diffused Light i Dim Light. Jest 6 odcieni w tej serii pudrów i wszystkie są absolutnie przepiękne, choć każdy daje inne wykończenie. To kosmetyk, który kamufluje, wygładza i poprawia wygląd skóry, zapewniając niezwykle subtelny efekt. Formuła zawiera cząsteczki o wielkości mikronów, które są w stanie skorygować kolor, wychwycić i rozproszyć ostre światło i w rezultacie sprawić, że skóra lśni promiennym blaskiem. Puder stanowi ostatni krok makijażu, pozwalając uzyskać efekt filtra fotograficznego. Kamufluje wszelkie niedoskonałości, pory i drobne zmarszczki. Cudo!

Sisley Paris Phyto - Poudre Compacte - pojawił się w roku 2020 w nowej wersji. Natychmiastowo wtapia się w skórę, dając jej komfort i satynowo - matowe, naturalne wykończenie. Formuła pudru została wzbogacona w masło kakao, masło cupuaçu, masło z mango oraz w ekstrakt z kwiatów hibiskusa, dzięki czemu przywraca cerze komfort oraz nawilżenie. Działanie wygładzające Phyto-Poudre Compacte pomaga niwelować widoczność zmarszczek i drobnych linii, a jego formuła dopasowuje się do skóry i długotrwale kryje niedoskonałości. Formuła daje możliwość budowania krycia, aby cera była promienna, ujednolicona i upiększona. Można go używać solo, gdyż bardzo fajnie kryje, nie jest to puder transparentny. Ja posiadam go w odcieniu nr 1 Rosy.

Charlotte Tilbury Airbrush Flawless Finish Setting Powder to ultra lekki puder, idealny w okolice oka. To oddychająca technologia mikro-drobnoziarnistego pudru zapewnia nieskazitelną cerę, która działa jak luksusowy, drobny kaszmirowy welon na skórze, zapewniając jasne, doskonałe wykończenie. Wykończenie jest podobne do pudru Sisley Paris Poudre Compacte ale nie posiada aż tak kryjących właściwości mimo, że występuję w kilku odcieniach.

Phisicianis Formula Mineral Glow totalny wieloletni ulubieniec. Żeby nie skłamać jest to kosmetyk z którym nie rozstaję się od roku 2004! Uwielbiam wszystkie odcienie. Uwaga tutaj dosyć ważna, kupujcie tylko z Made in USA, raz kupiłam z pewnej drogerii ale produkowany w chinach i mimo, że na pewno to był oryginał marka ma kilka miejsc produkcji i jak się okazało odbyło się na jakości kosmetyku. Kocham ten kosmetyk za ultra unikatowe wykończenie, którego nie daje żaden puder i naprawdę jeśli miałabym wybrać totalny "upiększacz"cery to byłby właśnie ten kosmetyk. Absolutnie polecam! Jedyny minus to to, że kosmetyk jest dosyć trudno dostępny i mimo, że marka jest w Polsce to akurat ten produkt jest jakby nieobecny...


Pudry rozświetlające prasowane

Anastasia Beverly Hills x Amrezy - to puder, który w edycji limitowanej pojawił się już dosyć dawno (kupiłam go bodajże w 2019 roku) i na ten moment nie orientuję się czy jeszcze gdzieś dostępny. Jednak efekt jaki daje jest piękny i często w minionym roku po niego sięgałam dlatego znalazł się w tym zestawieniu. 

Natasha Denona, Super Glow - totalny hit, fenomenalna formuła i wykończenie. Bardzo zbliżoną kremową formułę mają pudry rozświetlające z MUFE (z dostępnych wkładów). 02 Light/Medium to piękny szampański odcień. Idealny, nie jest złoty jak Amrezy dlatego pasuje każdej karnacji. Super Glow tworzy piękny i intensywny blask jak w 3D. Jego super miękka formuła jest niewyczuwalna na skórze i pięknie blenduje się ze skórą. Dzięki zawartości kryształów chromu oraz pyłu perłowego ten rozświetlacz sprawi, że skronie błyszczą jak nigdy wcześniej. 

Ofra Cosmetics Pillow Talk Highlighter - bardzo kremowy, dający efekt tafli puder rozświetlający. Ten odcień na pewno sprawdzi się dla bardzo jasnych karnacji, które uwielbiają błysk ale nie mogą znaleźć dla siebie odcienia. Ultra metaliczny, dający efekt mokrej skóry z różowym podtonem.

Phisicianis Formula Mineral Glow w odcieniu Translucent - absolutnie przepiękny! Unikatowe wykończenie o którym pisałam powyżej.

Revolution Make-Up x Kitulec - palety, które pojawiły się z tej współpracy byłby nie małym hitem roku 2020 i ja sama również skusiłam się na nie. Wiedziałam, że Kasia - fanka rozświetlaczy zaproponuje fantastyczne zestawienie i nie myliłam się. Jeśli macie gdzieś jeszcze okazję dorwać te palety to serdecznie polecam.



Paleta do konturowania

KVD Vegan Beauty Shade & Light Contour Palette - fenomenalna, pisałam o niej osobny post. To kosmetyk, który w tym zestawieniu absolutnie wygrywa i nie ma konkurencji. Jeszcze kilka lat temu sięgałam po set od ABH jednak w ostatnich 3 latach ta paleta jest niezastąpiona. Idealny dobór odcieni. Więcej w osobnym poście, szukaj na tym blogu.


CC kremy

Nie często sięgam po tego typu produkty, bo zdecydowanie wolę tradycyjne podkłady. Jednak są trzy, które w minionym roku bardzo lubiłam i waracam do nich od lat.

It Cosmetics Your Skin But Better CC+ SPF 50+ to mocno napigmentowany, wielozadaniowy krem, który niezawodnie pokrywa niedoskonałości cery, wypełnia drobne zmarszczki. Pierwszy raz kupiłam go w 2014 podczas wyjazdu do USA i od razu skradł moje serce. Formuła łączy w sobie krem nawilżający, serum przeciwzmarszczkowe, korektor, podkład i krem przeciwsłoneczny w jednym produkcie. Dodatkowo zawiera mineralny filtr SPF 50+, który chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych UV-A i UV-B, a tym samym przed przedwczesnym starzeniem się skóry. Nawilżająca formuła z peptydami, niacyną, algami, witaminami A, C, B i E, kwasem hialuronowym i hydrolizowanym kolagenem zapewnia skórze długotrwałą świeżość. Fajnie współpracuje z innymi produktami. Pisałam o nim również wiele lat temu na blogu.

Chanel CC Creamto kosmetyk bardzo podobny do It Cosmetics ale ma nieco lżejszą formułę i troszkę mniejsze krycie. Uwielbiam go używać latem. Efekt makijażu jest świeży, naturalny, promienny i długotrwały. Szerszy wpis o tym produkcie również znajdziesz na blogu.

Yonelle Metamorphosis Hydroactive CCC Cream 50 SPF to nowość, którą poznałam w minionym roku.  Krem  z natychmiastowym efektem matującym typu CCC ‒ Care/Color/Correction. Do każdego rodzaju cery, szczególnie do normalnej i mieszanej. Krem łączy bardzo wysoką ochronę przed promieniami UV-SPF 50 z nadaniem skórze równomiernego, ciepłego kolorytu oraz maskowaniem jej defektów. Innowacyjne składniki pochłaniają zarówno sebum, jak i pot. Cera błyskawicznie staje się zmatowiona, gładka, rozszerzone pory są wyraźnie mniej widoczne, a zmarszczki wyglądają na płytsze. Krem aktywnie nawilża, „pompując” wodę do skóry, działa przeciwzmarszczkowo oraz nadaje bardzo atrakcyjny, zdrowy, promienny wygląd, znany jako efekt make-up no make-up.  Polecam go nakładać palcami, daje piękny efekt o średnim kryciu ale przy gąbce i pędzlu niestety trudno go uzyskać.


Pigmenty i brokaty, sypkie

Nie wyobrażam sobie makijażu bez błyszczącego akcentu na powiece, chyba nie zdarzyło mi się nosić makijażu oczu w macie. Często używam pyłki i brokaty. Moje ulubione to te marki INGLOT, Femme Fatale oraz Tammy Tanuka.


Baza pod cienie

Ja mam mocno opadającą powiekę i nie wyobrażam sobie makjażu oka bez dobrej bazy pod cienie. 
Too Faced Glitter Glue to mój sprawdzony od lat sposób na przyklejenie brokatu, pyłku na razie nie znalazłam lepszego zamiennika. Make Up For Ever Eye & Lip Primer 24hto bardzo fajna baza o silikonowej formule, lekka. Genialna jeśli powieka ma nierówności, wygładza i dobrze trzymają się na niej cienie. Natomiast Urban Decay Eyeshadow Primer Potion w odcieniu Eden to produkt, który po raz kolejny rok z rzędu był moją podręczną bazą pod cienie. Bardzo dobrze kryje i koryguje wszelkie naczynka i koloryt skóry. Nałożony gąbeczką wygląda przepięknie. 



Kredki, Linery

Kredki i eye-linery to także produkty po które często sięgamy w makijażu. Marka Make Up For Ever wypuściła genialne kredki do oczu z serii Aqua Resist Color Pencil kredki cudo, wodoodporne, ultra trwałe i bosko napigmentowane. Nie trzeba ich temperować, są wykręcane i pracuje się nimi genialnie. W ofercie jest 10 odcieni. Bardzo podobne do nich są kredki od Marc Jacobs Beauty Highliner o żelowej formule, bogatych pigmentach zapewniających intensywny kolor i niezwykle delikatną aplikację. Podobnie jak MUFE jest wodoodporna, długotrwała i nie rozmazuje się po wyschnięciu. Ma błyszczący i intensywny kolor po jednym pociągnięciu. Wbudowana temperówka ułatwia ostrzenie.
Ciekawe kredki i moim zdaniem warte uwagi ma też marka Hourglass Cosmetics 1.5MM Mechanical Gel Eye Liner - to najbardziej precyzyjne kredki z jakimi miałam do czynienia, cienka, ultra czarna. Producent poleca je jako liner ale uważam, że jako kredka tradycyjna sprawdzi się dużo lepiej. Natomiast jeśli chodzi o typowy liner w pędzelku to uwielbiam ten od Tarte Cosmetics a dokładnie Tarteist Double Take Eyeliner - totalny hit marki i wszystko czego potrzebujesz czyli kredka oraz ultra czarny eyeliner w pędzelku.


Fixery, mgiełki, utrwalacze makijażu

Nie wyobrażam sobie braku mgiełki na koniec makijażu. Absolutnie scala wszystko, utrwala, sprawia, że wszystko wygląda naturalnie. Te trzy marki to moje absolutne ukochane produkty.  Morphe Setting Mist - każda jest świetna, różowa delikatnie nawilża, ultra drobna nie znam fixerów które robią drobniejszą mgłę. Klasyczna czarna utrwala a biała ma działanie matujące. 
Natomiast Urban Decay All Nighter używam zamiennie, lub gdy chcę dodatkowo przykleić pigment tworząc efekt folii. Make Up For Ever, Light Velvet Mist cudo, które odkryłam w 2020 roku, daje lekko matowy efekt, pięknie utrwala a dodatkowo zawiera w sobie matujące elementy pudru, które minimalizują wygląd porów i zapewniają kontrolę sebum, a aloes natychmiast odświeża i koi skórę. to trzeba wypróbować.



Palety cieni do powiek

Na koniec wisienka na torcie czyli najlepsze palety moim zdaniem roku 2020. Są cztery marki, mimo, że początkowo miało być pięć - brakuje Natasha Denona. Jednak uznałam, że pomimo początkowych zachwytów jednak nie są to cienie po które sięgam z tak ogromną przyjemnością jak np. po ABH czy Tarte. Absolutnie uwielbiam cienie do powiek od Anastasia Beverly Hills a gdybym miałam wybrać tylko jedną totalnie uniwersalną paletę wskazałabym Sultry. Wszystkie inne tej marki uwielbiam od czasu kiedy zmieniły formułę czyli pojawienia się palety Modern R. Dla mnie są absolutnie wystarczające pod każdym względem, pigmentacji, tego jak się nimi pracuje oraz tego jak błyski zachowują się na opadającej powiece. Druga marka, która rozkochała mnie w swoich cieniach to Tarte Cosmetics - bajeczne cienie, powiem szczerze, że bardzo podobne do ABH. Troszkę mniej sprasowane ale formuła zbliżona.
Marka Nars Cosmetics także ma genialne palety, zdecydowanie mocniej sprasowane przez co tak nie pylą podczas pracy ale jakość fenomenalna. Na koniec marka, która skradła moje serce w minionym roku a mianowicie Bobbi Brown i paleta ze świątecznej edycji limitowanej, totalny hit. Jeśli jeszcze masz okazję dorwać to cudo to się nie wahaj - Golden Slipper jest absolutnie piękna. O tej palecie i ulubionych produktach tej marki pojawił się post pod koniec listopada 2020 roku na blogu i tam cię odsyłam.

Jeśli to czytasz to serdecznie Ci gratuluję, to był chyba najdłuższy post na blogu, no powiedzmy jeden z kilku... Daj mi koniecznie znać co najbardziej Ci wpadło w oko z tego zestawienia? A może masz już coś czego ja nie mam a co powinnam koniecznie mieć... Jestem strasznie ciekawa :)

Zapraszam Cię także do zaglądania na mój instagram tutaj KLIK, tam będziesz ze mną na bieżąco, zobaczysz też wiele kosmetyków "w akcji". 

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

13 komentarze

  1. Nie miałam okazji używać nic z przedstawionych przez Ciebie produktów. Jako, ze bardzo lubię pomadki kusi mnie od dłuższego czasu wypróbowanie pomadek Anastasia Beverly. Może w tym roku się na jakaś skuszę 🙂 Niech rok 2021 jak i każdy inny będzie dla Ciebie dobrym rokiem. 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję dla Ciebie również a wszystkie produkty serdecznie polecam :)

      Usuń
  2. Dużo fajnych perełek, niektóre z nich miałam, niektóre mam i używam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Same cudeńka <3 Najbardziej kuszą mnie produkty Dior i Sisley, chociaż La Mer też z chęcią bym przytuliła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie trudno się zdecydować, same cudowności :)

      Usuń
  4. Podkłady Eisenberg i Bobbi są genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko co kocham, same cudownosci kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, mnóstwo cudowności tu dostrzegam. Od dawna mam ochotę przetestować pomadę z ABH jednak sie przed tym wzbraniam, ponieważ jest teraz tyle tańszych i dobrych. Myślę jednak, że kiedyś przyjdzie na nią czas. Czaję się także na ten tusz bourjois. Póki co mam So Couture z L'Oreal i jest to mój hit tego roku w tej kategorii :)
    Uwielbiam też pigmenty Inglot. Po ich dodaniu na powiekę nawet zwykły makijaż zaczyna prezentować się wyjątkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prezentuję głównie produkty marek selektywnych. Nigdy nie twierdziłam, że drogeryjne są gorsze jakościowo - są po prostu inne, czasem nawet lepsze. Skupiłam się jednak tylko wyłącznie na pewnej klasie produktów, dlatego o drogeryjnych się nie wypowiem, bo ich po prostu nie znam. Póki co mogę ci powiedzieć, że pomada np Inglota jest równie dobra co ABH, choć ma inna formułę.

      Usuń
  7. i kolejne fajne odkrycia, widzę, że w każdej kategorii jest kosmetyk, który i ja bardzo lubię :)
    Bobbi Brown, Hourglas, pigmenty FF <3

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)