Hity Roku 2020, Najlepsze Kosmetyki do Pielęgnacji Twarzy

Autor StellaLily - sobota, 9 stycznia 2021

Znajdziesz tu najlepsze kosmetyki do pielęgnacji twarzy roku 2020. To gorący wpis stanowiący genialną bazę dla każdego, kto ceni sobie dobrą pielęgnację. Te kosmetyki są dobre jakościowo, składowo. Uwielbiam je i polecam. Dodam na początku, że moja cera to 40+ czyli zmarszczki oraz utrata jędrności. Jest też mieszana/tłusta, alergiczna, mam też problem z zaskórnikami wszędzie, zwłaszcza w strefie T. 

W tych ulubieńcach znajdują się kosmetyki, które śmiało można stosować bez względu na wiek czy rodzaj skóry.

Poniżej znajdziesz, kremy do twarzy, kremy pod oczy, olejki, sera, toniki, produkty do demakijażu, maseczki, peelingi a nawet produkty z retinolem. Oto gotowa lista "best of the best" kosmetyków do pielęgnacji, które warto poznać. Zapraszam...


Kilka słów wstępu... 

Skuteczna pielęgnacja to dla mnie absolutny priorytet jeśli chodzi o jakość skóry i jej wygląd. Ma dla mnie większe znaczenie niż makijaż. Cenię sobie jakość, dobry skład ale też przyjemność w stosowaniu. Rytuały pielęgnacyjne mają nas cieszyć i nie możemy się do nich zmuszać. Już wiele razy zdarzyło mi się zrezygnować z "dobrego i polecanego" produktu gdyż nie byłam w stanie znieść jego zapachu lub formuła i aplikacja go doprowadzała mnie do szału... Dlatego zwracam uwagę na wszystko, nie tylko na to czy dany kosmetyk faktycznie działa. 

Dodam też, że używam bardzo dużo produktów do pielęgnacji. W okresie letnim standardowy krem starcza mi na mniej niż miesiąc, gdyż częste mycie twarzy wiąże się z jego aplikacją kilka razy w ciągu dnia. Druga kwestia jest taka, że u mnie nie ma pielęgnacji porannej i wieczornej a raczej minimum trzy: poranna, ta "po pracy" i wieczorna. Nie wyobrażam sobie przyjść z pracy np. po 16-tej i nie wykonać demakijażu i wszystkich kroków pielęgnacyjnych, tylko czekać do momentu aż będę szła spać.

Musisz też pamiętać o tym, że to czym ja się zachwycam niekoniecznie może się sprawdzić w przypadku Twojej skóry a także o tym, że na jakość skóry wpływa ogromna ilość zmiennych i stałych czynników jak pożywienie, aktywność fizyczna, to jak traktujesz swoje ciało i skórę. Środowisko w którym mieszkasz i pracujesz a także a może nade wszystko stan Twojego zdrowia fizycznego. Skóra jest odbiciem naszego stanu zdrowia a całą pielęgnację należy traktować bardzo holistycznie i nie rozdzielać niczego bo nie jesteśmy robotami (na szczęście :). 

A zatem do sedna, na początek olejki...

Sisley Paris Black Rose Oil, Drogocenny olejek Z Czarnej Róży  suchy, lekki i satynowy olejek pielęgnacyjny. Odżywia i odmładza. Działa naprawdę dobroczynnie na cerę. Przywraca poczucie komfortu, sprężystość, witalność i wyjątkową jędrność. Pachnie obłędnie bardzo relaksująco. Na ten moment absolutnie go uwielbiam.

Guerlain Abeile Royale Youth Watery Oil - uwielbiam całą serię pielęgnacyjną Abeile Royale, już na blogu jak i na instagramie wielokrotnie mówiłam o tej świetnej pielęgnacji. W tym roku wpada do ulubieńców wodny olejek, który oferuje skórze całą moc wyjątkowych składników: miodu od czarnej pszczoły z wyspy Ouessant i ekskluzywnej galaretki królewskiej (mleczka pszczelego). Innowacyjna formuła łączy w sobie moc serum, bogatą konsystencję olejku i świeżość toniku. Skóra momentalnie staje się gładsza, bardziej wypełniona i zrewitalizowana. Odżywcze mikro kropelki olejku uwalniają się w ostatniej chwili, aby nadawać cerze promienny wygląd. Skóra jest niesamowicie jedwabista i miękka w dotyku. Bosko pachnie i cudnie koi. Dobrze współgra z innymi produktami. Często łączę go z A-Passioni DE ale o tym kremie poniżej.

Tarte Cosmetics, Maracuja Oil - to totalnie wielozadaniowy olejek. można go używać nie tylko do twarzy ale także do ciała, włosów. Producent podaje aż 10 możliwych zastosowań, choć tak naprawdę pomysły na zastosowanie leżą tylko w naszej wyobraźni. Ten w 100% olejek tłoczony na zimno działa ujędrniająco, rozświetlająco i wygładzająco, chroni i łagodzi, jednocześnie nawilżając suchą skórę, poprawia wygląd przebarwień i zaczerwienień. Spokojnie można go używać do każdego typu skóry, nawet tłustej i podatnej na podrażnienia.


Jeśli chodzi o kremy to było ich naprawdę sporo ale stawiałam głównie na te które działają mocno nawilżająco i tworzą barierę okluzyjną. 

Yonelle Fortefusion Hyaluronic Acid Forte - mój ostatni zachwyt, bo krem poznałam późną jesienią minionego roku. Formuła absolutnie genialna, jeszcze nie miałam takiego kremu, jakby masełko ale mocno wodniste, które błyskawicznie poi spragnioną skórę. Cała linia Fortefusion jest absolutnie cudowna, myślę, że kolejne produkty z tej linii trafią do ulubieńców w 2021. Krem błyskawicznie poprawia nawodnienie i sprawia, że skóra zaraz po zaaplikowaniu kremu nabiera jedwabistej gładkości i świeżości. Zawiera innowacyjną funkcję hydro-wypełniania i ujędrniania. Po jego aplikacji pojawia się niezwykle komfortowe wrażenie jej soczystości i wypełnienia. Uczucie mokrej skóry trwa przez wiele godzin. Fenomenalny!

Caudalie Resveratol - Lift - o tym produkcie pisałam już na blogu, cała linia jest świetna. Recenzja znajduję się tutaj (KLIK). 

TEOXANE, Advanced Filler - o tej świetnej serii również pojawił się osobny post na blogu, dlatego odsyłam tutaj (KLIK).  Nawilżenie, ukojenie, innowacja w kosmetyce. 

Eisenberg Paris, START Hydra Defense Anti - Pollution - krem przeciwko zanieczyszczeniom powietrza o ultra delikatnej formule. Skóra po nim jest miękka, wypoczęta i sprężysta, szybko się wchłania i jest idealny pod makijaż. 


Do oczyszczania twarzy przykładam chyba największa uwagę i testuję w tej kategorii sporo produktów. Nie znalazła się tutaj żadna pianka ale powód jest taki, że raczej nie mogłam się zdecydować na wybór tej jednej. Gdybym miała wybrać właśnie tą jedną, którą używałam na przestrzeni wielu lat to myślę, że byłaby to Juvena - o tym produkcie był osobny wpis na blogu. 

Eisenberg Paris Gel Nettoyant Demaquillant - ultra delikatny kosmetyk do mycia, nie pieni się i nie podrażnia a odświeża. Idealny do porannej pielęgnacji. 

Dermalogica Daily Superfoliant AGE Smart ten kosmetyk to czarodziej, ten puder złuszczający zawiera w składzie enzymy (papaina, lipaza, subtylizyna), aktywny węgiel binchotan,  niacynamid, kompleks antyadherencyjny. Wszystko to po to by skóra była dokładnie oczyszczona, gładka i zdrowa. Rewelacyjne działanie.

Erborian Solid Cleansing Oil - to już kultowy kosmetyk w moich ulubieńcach, który co roku ma tu swoje miejsce. Uwielbiam za formułę, zapach, skuteczne oczyszczanie. Bardzo podobny do olejku Sisleya ale o bardziej świeżym zielonym zapachu. 

Sisley Paris Triple Oil Balm - obłędnie pachnący (zresztą jak wszystkie produkty marki Sisley) balsam do demakijażu i oczyszczania skóry z trzema odżywczymi, kojącymi olejkami: babassu, shea i macadamia. Za jednym razem skutecznie usuwa makijaż twarzy i oczu (nawet wodoodporny), jak również wszelkie zanieczyszczenia. Super emulguje z wodą i po zmyciu nie pozostawia tłustej warstwy.


Wiele osób uważa tonik za zbędny produkt w pielęgnacji, ja bardzo go sobie cenię i widzę dobroczynny wkład tego produktu w całą pielęgnację. 

W minionym roku przetestowałam całkiem sporo z pielęgnacji marki Sephora Collection i muszę przyznać, że chętnie bym, do ulubieńców dodała jeszcze inne produkty tej marki. Dlatego zachęcam do przyjrzenia się tej pielęgnacji nieco bliżej.

Sephora Collection, Hydranting Booster Pads HYA - gotowe płatki są nasączone kwasem hialuronowym i aloesem naturalnego pochodzenia, które natychmiast nawilżają i wygładzają skórę. 99% składników pochodzenia roślinnego! Lekka i przyjemna konsystencja mega szybko się wchłania. Bardzo przyjemny kosmetyk w super cenie, szybko w stosowaniu, bez zapachu. 

Sephora Collection Gentle PH Balancing Toner Anti-Pollution And Soothinguwielbiam ten produkt, w ciągu roku zużyłam kilka butelek i jeszcze mam 2 w zapasie... Nawilża skórę, wygładza jej teksturę i pomaga usuwać cząsteczki zanieczyszczeń, jednocześnie wyrównując pH skóry. Bardzo kojący, nawet dla skóry ultra wrażliwej. Używa go także moja córka.

Yonelle Yoshino Pure & Care - bardzo łagodny tonik działający jak delikatny, kojący kompres.  Przecieram nim nawet powieki. Zapewnia komfort nawet najbardziej wymagającej cerze. Przywraca prawidłowe pH skóry, daje uczucie lekkiego chłodzenia i odświeżenia. Szybko nawilża i redukuje uczucie ściągania pojawiające się niekiedy po demakijażu, a także występujące w przypadku skóry suchej, odwodnionej czy wrażliwej. Tonik opracowano na bazie esencji z koreańskich kwiatów yoshino. Esencja ma własności antyoksydacyjne, kojące, łagodzące zaczerwienienia i objawy podrażnień. Jej działanie wspomaga czysty kwas hialuronowy, terapeutyczne dawki D-pantenolu, aminokwasy i trehaloza – niezwykle skuteczne nawilżacze o działaniu łagodzącym i zwiększającym odporność skóry. Tonik nie zawiera alkoholu. Mój tip - przelewam go do opakowania z atomizerem i spryskuję całą twarz.

Pixi Beauty Glow Tonic - chyba przetestowałam wszystkie rodzaje toników Pixi by Patera i najbardziej polubiłam Milky Tonic oraz właśnie Glow Tonic, który przyspiesza odnowę komórkową, pozostawia ożywioną i promienną skórę. Cera jest jaśniejsza i o gładkiej teksturze. Przywraca równowagę, przynosi ulgę i koi dla bardziej promiennej i zdrowszej cery. Nie ukrywam, że miałam z tym tonikiem różną relację ale ogromnie go cenię za porządne oczyszczanie skóry. Robi dobrą robotę! 


Serum to mój ulubiony kosmetyk w rytuale pielęgnacyjnym. Niejednokrotnie gdy się spieszę zastępuje mi krem. Zazwyczaj wybieram te oparte na kwasie hialuronowym, bogate w składniki aktywne.
Rano zazwyczaj sięgam po serum z witaminą C a po południu czy wieczorem inne peptydowe, przeciwzmarszczkowe czy z kwasami. Różnie... 
Myślę, że w minionym roku zużyłam spokojnie około dziesięciu różnych produktów tego typu. Starałam się wybrać te, które są naprawdę godne uwagi. Zużyłam np. dwa opakowania Drunk Elephant C-Firma i uważam je za bardzo dobre serum z witaminą C a tutaj go nie ma. Naprawdę wszystkie sera, które używałam w 2020 były dobre lub super no ale trzeba było coś wybrać. Recenzję C-Firma znajdziesz na blogu.

NIOD Multi - Molecular Hyaluronic Complex MMHC2 - serum, które łączy w sobie aż 15 form związków hialuronowych, prekursorów hialuronowych i technologii wsparcia hialuronowego, które mają zapewnić skórze wielopoziomowe nawilżanie. Formuła zawiera także flawonoidy szałwii szparagowejglikozydy z liści babki lancetowatej oraz aminokwasy, które mają chronić skórę przed nadmierną utratą wody. Formuła i skład jest naprawdę unikatowa jak na serum hialuronowe. Kosmetyk ma pH wahające się między 4,0, a 5,0. Ultra szybko się wchłania, dostarcza niezbędnego nawilżenia. 

TEOXANE RHA Serum - o tym serum oraz innych produktach z tej marki możesz poczytać w osobnym dedykowanym wpisie, wierz mi warto! Szczegóły tutaj (KLIK).

Estee Lauder Advanced Night Repair - to kultowy produkt a jesienią roku 2020 pojawiła się nowa odsłona w ulepszonej wersji, która działa jeszcze szybciej. Nie ukrywam, że dla mnie to jest kosmetyk legenda i ja w swoim życiu zużyłam jego ogromną ilość bez względu na "wersje" uważam go za świetny produkt, który stawia skórę na nogi! Pierwszy raz zaczęłam go używać mając dwadzieścia parę lat więc towarzyszy mi drugą dekadę, kocham!

the Ordinary Buffet + Copper Peptides 1% - nie używałam wiele produktów tej marki, jakoś kiedy pojawił się "szał" na tę markę nie poszłam za całym stadem... Wiem, że marka zyskała rzeszę fanów ja jednak kieruję się własną intuicją i potrzebami skóry, jestem też wierna pewnym produktom  jeśli coś działa to nie zmieniam tego pod wpływem fali. Jednak było kilka produktów, którym uległam m.in. słynny peeling kwasowy "czerwony diabeł", który u mnie zyskał niestety miano bubla roku (to było chyba dwa lub trzy lata temu). 
Natomiast serum Buffet + Copper Peptides 1% to zupełnie inna bajka. To doskonałe wsparcie pielęgnacji skóry dojrzałej. Zawiera probiotyk Lactococcus Ferment Lysate, który wspomaga odbudowę mikrobiomu skóry i wzmacnia jej barierę ochronną. W składzie znajdziemy również kompleksy peptydowe, takie jak Matrixyl ™ 3000, Matrixyl ™ synthe'6, SYN ™ -AKE, Relistase, ARGIRELOX ™ o działaniu nawilżającym i uelastyczniającym na skórę, które zostały połączone z tripeptydem miedziowym wspomagającym produkcję kolagenu i elastyny, a także przyspieszającym regenerację skóry. Produkt wzbogacono także o aminokwasy m.in. argininę, glicynę, alaninę, serynę, które wzmacniają  barierę ochronną oraz pomagają zwiększyć elastyczność skóry. Kosmetyk posiada pH w granicach 6-7. Produkt trudno upolować, wszędzie niedostępny jednak wart uwagi i z pewnością będę do niego wracać.

Summer Fridays CC Mewygrało w zestawieniu z C-Firma od Drunk Elephat a wszystko przez ultra lekką formułę i efekt, który był tak jak po zastosowaniu C-Firma. CC Me zawiera dwie super mocne formy witaminy C – dzięki czemu zapewnia efekt natychmiastowego rozjaśnienia cery jednocześnie redukując pojawianie się ciemnych plam i przebarwień, u mnie to okolice skroni. Ponadto zawiera skwalen, który pomaga zatrzymać odpowiednie nawodnienie skóry oraz chroni przed wolnymi rodnikami oraz kompleks peptydowy, który zapewnia młodzieńczy wygląd. Pachnie świeżo, lekko, obłędnie się wchłania, je jest tak ciężkie jak DE. Niestety producent nie podaje stężenia witaminy C. Mogę jednak stwierdzić jasno, że działa ono na moją skórę z takim samym skutkiem, jeśli nie lepszym jak C-Firma. Absolutnie fenomenalny kosmetyk!


Maseczki zdominowały pielęgnację w minionym roku, starałam się je nakładać najczęściej jak to możliwe. Totalnym odkryciem dla mnie było urządzenie Foreo UFO, które ułatwia aplikację i wnikanie składników aktywnych w skórę. Wg mnie to jest absolutny niezbędnik każdego maniaka dobrej pielęgnacji. 

Eisenberg Paris Masque Tenseur Remodelant - to jest magia w tubce o intensywnym działaniu anti-age. Daje natychmiastowy efekt liftingu, ujędrnienia i zagęszczenia skóry na cały dzień! Lekka emulsja zawierająca mikrokapsułki witamin A i E, olej z pestek winogron, wyciągi z zielonej herbaty, które zapobiegają utracie jędrności, redukują zmarszczki oraz przebarwienia pigmentacyjne. Maseczka specjalnie przeznaczona do pielęgnacji skóry twarzy i oczu. Wyjątkowy kosmetyk likwidujący szary i zmęczony wygląd cery. Ja uwielbiam ją stosować w okolicy oczu. To jest coś co sprawia, że moja skóra w tej okolicy po 10 min wygląda jakby miała 10 lat mniej! Nawilżona, napięta, jaśniejsza, zdrowsza, wizualnie młodsza. 

Sisley Paris Black Rose Cream Mask  - bardzo luksusowa maska o obłędnym zapachu i działaniu. Natychmiast przeciwdziała oznakom starzenia i zmęczenia. Moja skóra jest jaśniejsza, bardziej zbita, mokra! Zawiera ekstrakt z czarnej róży o właściwościach wygładzających i ujędrniających - zawiera trzy substancje aktywne przeciwdziałające starzeniu. Formuła bogata w pierwiastki śladowe, witaminy i ekstrakty roślinne odmładza zmęczoną skórę i przywraca jej witalność. Ta maseczka daje nie tylko dobrą pielęgnację skórze ale też zapewnia moment, chwilę prawdziwej przyjemności i relaksu. Podsumowując: nawilża i wypełnia zmarszczki, dzięki czemu skóra jest wyraźnie gładsza, oznaki starzenia są mniej widoczne, twarz jest odświeżona a skóra bardziej pełna blasku. Uwielbiam nakładać jako kilkuminutową maskę pod oczy lub jako maskę na noc na całą twarz.

Foreo maseczki do urządzenia Foreo UFO - szturmem podbiło moją pielęgnację. Urządzenie jest niesamowite. W przeciwieństwie do zwykłych maseczek, UFO oferuje najbardziej zaawansowaną technologicznie i najszybszą na świecie pielęgnację cery.  Wszystko kryje się w połączeniu 4 unikalnych terapii wprogramowanych w urządzenie - termoterapii, krioterapii, pulsacji T-Sonic i fototerapii światłem LED - które aktywują składniki maseczki oraz samodzielnie pielęgnują skórę. Możemy mieć domowe SPA i samodzielnie wykonać niektóre zabiegi. UFO zostało zaprojektowane tak by łatwo można było stosować dedykowane maseczki Foreo. Jednak jeśli masz swoją ulubioną maskę w płachcie, nie wahaj się go użyć a zobaczysz efekt natychmiast. Totalny niezbędnik pielęgnacyjny.
Natomiast z dedykowanych maseczek Foreo bardzo polubiłam: Make My Day, Call It a Night a przede wszystkim Cannabis Seed Oil.


Kremy pod oczy to dla mnie must have pielęgnacji zaraz po serum. Oto moi faworyci:

Sisley Paris Black Rose Eye Contour Fluid  - absolutnie kocham i uwielbiam, lekki a niebywale skuteczny i delikatny w swoim działaniu. O tym produkcie był osobny post do którego odsyłam Cię tutaj (KLIK).

Purles 145 Eye Cream Perfector - niepozorne cudo z witaminą C w składzie aż w 4%. Ponadto zawiera skwalan, który wzmacnia barierę ochronną skóry, Anti-Puff Complex - działa ochronnie, kojąco i poprawia mikrokrążenie, kofeinę, która pobudza mikrokrążenie, obkurcza naczynia krwionośne, zmniejsza opuchliznę, która mi dość często towarzyszczy, zwłaszcza rano i rozjaśnia cienie pod oczami. W składzie jest też masło shea, które regeneruje, odżywia i zmiękcza i hialuronian sodu co dobrze wiąże wodę w naskórku i długotrwale nawilża skórę. Krem skutecznie rozjaśnia cienie pod oczami, działa antyoksydacyjnie, regeneruje i odżywia i wyrównuje koloryt skóry.

Eisenberg Paris Excellence Crème Somptueuse - obszerny wpis o moich ukochanych produktach pielęgnujących okolice oczu pojawił się tutaj (KLIK). Nie ukrywam, że pielęgnacja tej marki jest skrojona na miarę potrzeb mojej skóry i wszystko czego spróbuję budzi mój zachwyt. Być może i Ty się zakochasz, ogromnie polecam!

Bobbi Brown  Extra Eye Repair Cream - bogaty gęsty krem, działający okluzyjnie i nie tylko, często łączę go np. z wymienionym wyżej Eisenbergiem, zwłaszcza na noc. W składzie znajdziemy peptydy, naturalne olejki roślinne i substancje nawilżające. Krem ożywia okolice oczu, przeciwdziała powstawaniu zmarszczek oraz redukuje cienie i "worki" pod oczami. Drugi krem Bobbi Brown Hydrating Eye Cream - o ultra lekkiej formule, idealny pod makijaż oraz dla osób rozpoczynających swoją przygodę z tego typu produktami. O produktach tej marki pisałam w osobnym wpisie tutaj (KLIK) - znajdziesz tam też inne perełki tej marki, które warto mieć na uwadze.


O oczyszczaniu twarzy już było nieco wyżej ale są jeszcze inne produkty o których musiałam także tutaj wspomnieć bo uwielbiam je absolutnie.

Sensai Silk Peeling Powder - peeling legenda! Nie pamiętam od ilu lat się nim zachwycam i zawsze trafia do ulubieńców, niby łagodny w zastosowaniu a efekt jaki daje przyćmiewa wszystko inne. Raz na miesiąc mniej więcej łącze go z z użyciem szczoteczki Luna mini 3 od Foreo i to zestawienie to już jest kosmos. Tak oczyszczonej, gładkiej skóry nie uzyskasz niczym innym. Obłęd! Druga kwestia to wydajność ten kosmetyk starcza na "lata" używania, minimum półtorej roku. Must have!

NIOD Flavanone Mud - maseczka z którą miałam na początku relację love and hate, jednak ostatecznie miłość wygrała. Totalne oczyszczanie porów skóry na miarę domowych zabiegów. Mimo, że produkt nie należy do zbyt komfortowych w stosowaniu i podczas zmywania uczucie "pieczenia" bywa nie do zniesienia to finalny efekt jest wart tego "cierpienia". Maska zawiera w swoim składzie czarną glinkę amazońską, białą glinkę osadową oraz glinkę brazylijską, które wykazują silne właściwości matujące i pochłaniające zanieczyszczenia powierzchowne, wilgoć oraz sebum. Zawarty resweratrol oraz flawonoidy stanowią doskonałą ochronę antyoksydacyjną, a bisabolol działa antyseptycznie, łagodząco i przeciwzapalne. Produkt został także wzbogacony o polisacharydy pozyskiwane z polinezyjskich raf koralowych, które mają za zadanie chronić skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Kosmetyk ma pH wahające się między 7,0, a 8,0. Ja stosuję tę maskę mniej więcej raz na tydzień czasem częściej. To produkt, którego działanie widać natychmiast. 

D'Alchemy Natural Micro - Dermabrasion Peel - tu już grubszy kaliber, dosłownie bo peeling jest mechaniczny. To znakomity i niezawodny eksfoliant, polecany do wszystkich typów skóry w tym jak moja - dojrzałej, za wyjątkiem cery trądzikowej z nasilonymi stanami zapalnymi. Usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, odblokowuje pory i pozwala skórze na lepszą absorbcję składników aktywnych zawartych w kremie. Formuła na bazie białej glinki, zawiera puder z ryżu, który obłędnie rozjaśnia i wyrównuje mi koloryt; hydrolaty i ekstrakty roślinne o działaniu łagodzącym i oczyszczającym oraz niewielkie ilości specjalnie wyselekcjonowanych olejów roślinnych. Preparat pozostawia skórę jedwabiście gładką, miękką w dotyku i lekko zmatowioną, nadając jej młodzieńczy, zdrowy wygląd. Po jego zastosowaniu skóra jest głęboko oczyszczona i wygładzona, bez pozostałości martwych części naskórka, perfekcyjnie przygotowana na przyjęcie preparatów pielęgnacyjnych. Genialny kosmetyk do tego bardzo wydajny.

Purles 101 Roce Exfoliator - coś dla fanów peelingów mechanicznych ale ze skórą nadwrażliwą na tarcie i dotyk. Kolejny produkt z ryżem, który uwielbiam i nie ukrywam, że ten składnik dobrze działa na moją skórę. Tutaj działanie złuszczające zapewnia puder ryżowy, który delikatnie, ale skutecznie peelinguje skórę, nie powodując jej podrażnienia. Oprócz tego wykazuje właściwości rozjaśniające skórę, dzięki czemu skóra po zastosowaniu jest gładka i rozświetlona. Masło shea ułatwia stosowanie, zmiękczając i natłuszczając naskórek, a olej ryżowy odżywia i uelastycznia skórę oraz sprawia, że nie jest ona ściągnięta po użyciu. Ten peeling jest odpowiedni do każdego typu skóry, szczególnie dojrzałej i suchej, ale jak wspomniałam wyżej także unikaj go w przypadku stanów zapalnych. Poza tym cudo, można używać codziennie.


Produkty do zadań specjalnych, które dosłownie ratowały moją skórę z opresji:

Sephora Collection SAL Clarifying Lotioncoś na specjalne potrzeby skóry, lotion na wypryski, który naprawdę działa. Używam go ja oraz moja nastoletnia córka na pojedyncze wypryski. Muszę przyznać, że skuteczność jest niezwykła, bo już po nocy ropna krostka jest totalnie zasuszona. Sprawdziłam go na skórze dojrzałej oraz skórze nastolatki. Także jeśli borykasz się z okazyjnymi wypryskami to warto mu się przyjrzeć. Kosmetyk jest na bazie wody i alkoholu więc trzeba uważać. Składniki aktywne to cynk,  kwas salicylowy, kwasy owocowe AHA. 

Eisenberg Paris, linia START S.O.S. Boutons - kolejny produkt do aplikacji miejscowej na krosty. Jednak już o zupełnie innej formule. To świeży żel ze składnikami antybakteryjnymi i złuszczającymi, szybka kuracja na krosty dla uzyskania czystej skóry. W składzie znajdziemy najróżniejsze wyciągi m.in. z portulaki pospolitej o działaniu przeciwzapalnym i kojącym; wyciąg z nasion moringi olejodajnej o działaniu chroniącym przed zanieczyszczeniami środowiska i oczyszczającym; wyciąg z mikroalgi, która redukuje sebum, oczyszcza, immunostymuluje, odbudowuje oraz witaminę PP lub B3, która pomaga w dokładnym oczyszczeniu skóry i znacząco zmniejsza niedoskonałości. Znajdziemy też wyciąg z kory wierzby czarnej, która pomaga w dokładnym oczyszczeniu skóry dzięki delikatnej eksfoliacji i działaniu antybakteryjnemu i kwas hialuronowy, który oczywiście działa nawilżająco.  Działa bardzo delikatnie ale skutecznie. Spokojnie można go używać także do skóry mocno wrażliwej.

Podopharm MED Regenerating and Soothing Ointment - maść o dość "kontrowersyjnym" składzie ale to jest absolutne cudo jeśli borykasz się ze zmianami łuszczącymi, masz zgrubiły i popękany naskórek. To absolutny ratunek dla chorej skóry. Miałam na lewej dłoni problemy z egzemą na które nie pomogły leki a lekarz rozkładał ręce. Przekopałam Internet aby znaleźć lekarstwo na tę zmianę skórną i trafiłam na tę maść, którą zazwyczaj stosują podolodzy na popękane do krwi i zgrubiałe pięty. Bogata receptura maści jest oparta na naturalnych tłuszczach z colostrum - to ten kontrowersyjny składnik o którym wspomniałam, wosku pszczelego, masła shea, oleju awokado i oleju rokitnikowego. Dzięki tym wyselekcjonowanym składnikom uzyskujemy efekt intensywnej regeneracji i ukojenia, skutecznie pozbywając się suchości naskórka. Lanolina pozwala odbudować barierę hydrolipidową; beta glucan, ekstrakt z żyworódki oraz witamina E nadają skórze utraconą elastyczność i wspomagają jej procesy naprawcze. Zapach mimo takiej ilości tłuszczów naturalnych jest bardzo przyjemny i świeży a to wszystko dzięki zawartości olejku miętowego. Wyczytałam też gdzieś, że pomaga nawet na opryszczkę i inne zmiany skórne. Ja na pewno się z tym cudem nie rozstanę, działa jak lek.


Kosmetyki z retinolem i jego pochodnymi... Muszę przyznać szczerze, że mimo 40+ nie przykładam jakiegoś wielkiego znaczenia do stosowania retinolu i ich pochodnych. Nie mam mani szukania i stosowania wszystkich produktów z tym składnikiem. Uważam, że zdrowa skóra, dobrze nawilżona, soczysta, świeża bez względu na rodzaj zmarszczek jest zdecydowanie piękniejsza niż zmęczona kuracjami z retinolem, które powodują suchość. Druga kwestia to też taka, że retinol absolutnie nie pomaga na opadający owal twarzy, nie działa na zbyt napięte mięśnie, które tworzą zmarszczki widoczne na skórze. Proces starzenia się, który obserwujemy na naszych twarzach to nie tylko zmiany w skórze, ale wszystkiego co się pod nią znajduje i o tym musimy pamiętać.  

Dermalogica Retinol Clearing Oil - produkt, który bardzo zaskoczył mnie swoim składem, bo mamy tu połączenie retinolu i kwasu salicylowego w lekkiej olejowej formule: oleje z dzikiej róży, arganowy i jojoba. Sam produkt przeznaczony jest dla cery dojrzałej z trądzikiem, działa przeciwzmarszczkowo i jednocześnie na stany zapalne. Nie znalazłam jednak informacji w jakim stężeniu mamy tu retinol ale mogę powiedzieć, że preparat działa. Skóra po nim jest wygładzona, rozjaśniona, nie jest przesuszona jak po produktach z retinolem to bywa. Warty uwagi.

Allies of Skin 1A Retinal + Peptides Overnight Mask- to marka, której produkty już któryś rok z rzędu trafiają do moich ulubieńców. I znów w tym roku także maska/krem na noc o której pisałam już na bogu tutaj (KLIK) i którą absolutnie uwielbiam. To jest po prostu fenomenalny kosmetyk, dlatego po szczegóły odsyłam do wspomnianego wyżej wpisu.

Drunk Elephant A-Passioni Retinol Cream - kosmetyk torpeda i dla osób, które nie miały do czynienia jeszcze z retinolem zdecydowanie go nie polecam. Stężenie retinolu ogromne i działanie mocne. Jednak w połączeniu z mądrą pielęgnacją działa on cuda. Zdecydowanie mocniejszy i skuteczniejszy niż produkt La Roche - Posay Redermic R+ o którym też pisałam na blogu i który wg mnie świetnie się nadaje jako pierwsze podejście do retinolu. A-Passioni to ciężki kaliber i nawet przy mojej przyzwyczajonej już skórze nie stosuję go codziennie a efekty i tak są zauważalne. Cudo, niestety w Polsce akurat ten produkt jest bardzo trudno dostępny.


Ochrona przeciwsłoneczna jest nieodłącznym elementem pielęgnacji. Trzy totalne moje hity minionego roku to:

Caudalie SPF 50 Anti Wrinkle Face Suncare - skuteczny, lekki, pięknie pachnie, genialny pod makijaż, bo się nie roluje. Dobry skład. Nawilża i odżywia, nadaje skórze twarzy miękkości i delikatności. Ideał do każdego typu cery. Skóra pod nim się nie dusi, jest niewyczuwalny.

Eisenberg Paris Anti - Agressions UV Hydratation & Protection Intense SPF 50 PA +++ - to chyba najskuteczniejsza ochrona SPF z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Połączenie skutecznych filtrów przeciwsłonecznych i witaminy E chroni i działa antyoksydacyjnie. Wyciąg z kwiatów Stokrotki Pospolitej i Witamina C zapobiegają powstawaniu brązowych plam i pozwalają uzyskać jednolitą i rozświetloną cerę. Absolutny niezbędnik cer bardzo wrażliwych i uczulonych na słońce. Jedyny minus to nie polecam go pod makijaż, bo może się rolować. Nakładamy go szybko i nie poprawiamy. Jeśli miałabym pojechać na upalną pustynię to byłby jedyny produkt kosmetyczny, który bym zabrała.

TEOXANE Advanced Protecting Shield SPF 30 - z linii Pure White to produkt z linii o której już wspominałam na blogu, ta marka to moje odkrycie w minionym roku. Po szczegóły odsyłam do wpisu tutaj (KLIK).


Coś do szybkiego demakijażu musiało się tutaj także znaleźć i produkt, który nieustannie używam to Mixa Dwufazowy Płyn do Demakijażu - szybko radzi sobie z tuszem, nie uczula, nie podrażnia. Niezawodny i tani. Natomiast drugi to produkt o lekkiej żelowej formule, który mimo swojej ultra delikatnej i nie tłustej konsystencji zmywa makijaż równie dokładnie. Mam na myśli kosmetyk marki Sephora Collection Gentle Eye & Lip Makeup Remover. Genialny, świeży i skuteczny, nie pozostawia tłustej warstwy jak Mixa.


Płatki pod oczy niejednokrotnie potrafią "uratować sytuację" i sprawić, że skóra wygląda 100% lepiej niż 15 minut wcześniej. Myślę, że Panie po 40-tce wiedzą o czym mówię i taki kosmetyk pielęgnacyjny stanowi istotny niezbędnik. To już ostatnia z kategorii, zatem oto trzy marki i trzy różne genialne produkty:

Yonnele Fortefusion Beautifying Eye Patches - absolutnie cudne a sam płatek wykonany z biocelulozy cudo! Zdecydowanie mój faworyt w tej dziedzinie. Płatki te w ciągu 15 minut spektakularnie odświeżają skórę, nasycając ją wilgocią. Zmniejszają „worki” pod oczami, będące następstwem np. braku snu, rozjaśniają niezdrowy koloryt skóry. Zmarszczki pod oczami i „kurze łapki” są wyraźnie spłycone, mniej widoczne, a cała twarz wygląda atrakcyjnie, jak po dużej dawce snu lub odmładzającym skórę zabiegu kosmetycznym. Ponadprzeciętne efekty działania płatków osiągnięto dzięki zastosowaniu infuzyjnej biocelulozy, wykorzystywanej także w regenerujących skórę procedurach medycznych. Ten nowatorski materiał biotechnologiczny nasączony jest serum zawierającym 17 składników aktywnych, w tym m.in.: kwas hialuronowy, kofeinę, wyciąg z zielonej herbaty, peptydy, elastynę, escynę, polifenole z kasztanowca. Uwielbiam!

Purles 149 Peptide Hydrogel Eye Patches - genialne płatki, których bardzo często używam na klientkach przed makijażemPłatki zostały zanurzone w esencji bogatej w składniki aktywne, między innymi kwas hialuronowy, który wiąże wodę w skórze podnosząc poziom jej nawilżenia, a także algę chondrus crispus, która koi i odżywia. Dzięki zawartości ekstraktu z liści aloesu oraz ekstraktu z liści zielonej herbaty podrażnienia są złagodzone, a skóra po nich jest nawilżona. W połączeniu z kolagenem i peptydem zastosowanym w formule produkt wspomaga redukcję drobnych zmarszczek i wygładza skórę. 

Patchology - stosowałam już chyba wszystkie rodzaje płatków z tej firmy pod oczy i uwielbiam je od wielu lat, dlatego nie mogło ich tu zabraknąć. Wszystkie natychmiastowo zapewniają dawkę nawilżenia delikatnej skórze pod oczami. Idealne również do zmniejszenia oznak zmęczenia i opuchlizny wokół oczu.

Mam nadzieję, że post się przydał i znalazłaś/eś kilka produktów, które przykuły Twoją uwagę. Ja wszystkie bardzo lubię a nie które wręcz uwielbiam i nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez nich. 

Daj mi koniecznie znać w komentarzu co Cię zainteresowało, jestem strasznie ciekawa, lub napisz mi o swoim ulubionym kosmetyku pielęgnacyjnym!

Zapraszam Cię także do zaglądania na mój instagram tutaj KLIK, tam będziesz ze mną na bieżąco, zobaczysz też wiele kosmetyków "w akcji". 

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

7 komentarze

  1. Same perełki, mam ochotę wypróbować większość z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To miałąś bardzo udany 2020 pod kątem pielęgnacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha jak co roku :) Po prostu stawiam na pielęgnację, a ten rok zdecydowanie nie należał do majkapow! Mam nadzieję że to się zmieni :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wpis. Zaprezentowanych kosmetyków nie znam, ale mam nadzieję, ze będe miała okazję je wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusiu w takim razie trzymam kciuki, bo propozycje są naprawdę warte uwagi :)

      Usuń
  4. Nawet widzę kilka kosmetyków których sama używam :)
    ps. właśnie Cię tu znalazłam na blogu :D

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)