Czyścik Lush Aqua Marina

Autor StellaLily - sobota, 14 grudnia 2013

Aqua Marina to jeden z flagowych produktów firmy Lush, dlatego musiałam przekonać się dosłownie na własnej skórze w czym tkwi fenomen tego i nie tylko tego kosmetyku.
Na tą chwilę możemy je najprościej zamówić do Polski bezpośrednio z brytyjskiej strony Lusha.


Produkt dostajemy w plastikowym czarnym opakowaniu na którym zawarte są wszystkie niezbędne informacje włącznie z tą kto dla nas zrobił ten kosmetyk. W tym wypadku była to Dana :) 
Przy tworzeniu Aqua Marina zainspirowano się syrenami. Czyścik zawiera ocean składników, które mają uspokoić i ukoić cerę. Całość została zrobiona tak, że wygląda jak kawałek sushi. Jak to jest dokładnie wykonane można zobaczyć TU. Mi bardzo się podoba, że firma pokazuje takie rzeczy, to po prostu ciekawe :)



Skład produktu naprawdę zacny: gliceryna, glinka, mech irlandzki, aloes, sól morska, algi nori, olejek ze słodkich pomarańczy, olejek z paczuli, karagen. Produkt jest wegański. Zapach jest niesamowity, ciężko mi go określić ale nie przypomina w żadnym wypadku ryb czy glonów. Jest bardzo świeży, idealny do odświeżenia twarzy o poranku.



Pasta wygląda dość dziwnie, jest bardzo plastyczna. Świetnie miesza się z wodą i dobrze zmywa. Termin przydatności to 3 miesiące. Jednak przy użytkowaniu raz dziennie mi starczyła ledwo na dwa miesiące (małe opakowanie). Zatem nie ma obawy, że jej nie zużyjemy przed terminem. 



Przyznam się, że musiałam się z nią na początku oswoić bo nie jest to kosmetyk, który możemy powszechnie kupić w drogerii, markecie czy aptece. Używanie jego to sama przyjemność ale ma też pewne minusy. Do nich przejdę na końcu.
Na plus: czyścik świetnie odświeża, oczyszcza twarz z brudu i potu; rozjaśnia cerę, zwęża pory. Rewelacyjnie wpływa na zaczerwienienia, uspokaja cerę. Nie powoduje zwiększonego zapychania porów. Po osuszeniu skóra jest niesamowicie gładka, miła w dotyku. Idealna co cery tłustej oraz do strefy T. Można ją używać jako maseczkę. Nie trzeba trzymać w lodówce jak maseczki tej firmy.
Minusy: trzeba dokładnie zmyć ją z twarzy bo może zostawiać biały osad, nie radzi sobie solo ze zmywaniem makijażu wodoodpornego. Przed Aqua Marina trzeba wykonać cały demakijaż twarzy np. micelem, dlatego najlepiej sprawdza się rano. Może wysuszać dodatkowo suche partie twarzy, u mnie tylko na policzkach wystąpiło tzw. ściągniecie naskórka. Dlatego wg mnie nie nadaję się do typowo suchej skóry. Jest mało wydajna i droga.
Dodam jeszcze tylko, że podczas zmywania używałam ściereczki muślinowej Liz Earle wtedy cała procedura przebiega dużo szybciej i sprawniej. 


Podsumowując jest to fajny produkt do mycia jeśli szukamy innych rozwiązań niż tradycyjny żel czy mydło do twarzy. Ale niestety nie zastąpi nam wszystkiego i musimy posiłkować się dodatkowymi kosmetykami jeśli chcemy mieć dokładnie oczyszczoną twarz. Ja nie mam z tym problemu, dla mnie oczyszczanie twarzy jest wieloetapowe i wieczorem poświęcam sporo czasu tej czynności. Pasta rewelacyjnie działa i uspokaja cerę jeśli zostawimy ją na kilka minut jak maseczkę. Niestety wrażliwe suche policzki mogą się buntować bo glinka działa dość agresywnie, stąd może wystąpić przesuszenie i ściągnięcie. Ja na pewno jeszcze kiedyś skuszę się na ten czyścik bo jest godny wypróbowania.
Dajcie znać jeśli mieliście z nią do czynienia lub polećcie mi inne czyściki. Chętnie poczytam :)

P.S. Dziewczyny mam wielką prośbę, w związku ze zmianą nazwy mojego bloga bardzo Was proszę jeśli to możliwe o zmianę mojej nazwy także w Waszych blogrollach ze "Scooby Ciasteczka" na "StellaLily Beauty" :) 
Zapraszam także do polubienia Fan Page strony
Dziękuję bardzo za poświęcony czas i pozdrawiam ciepło :)

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

30 komentarze

  1. Nigdy nic takiego nie miałam i jestem bardzo ciekawa... może kiedyś wypróbuję, narazie musze swoje zapasy pozużywać;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją. przyznam że zapach jest mocno specyficzny...
    bardziej podobał mi się Angels On Bare Skin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angels on bare skin to mój absolutny ulubieniec :)

      Usuń
  3. ale to jest śmierdziuch :D
    a jakoś nie mogę złapać bakcyla pod nazwą "lush" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz mi ten zapach odpowiada :D
      Bakcyla jeszcze nie złapałam ale ciekawość zwyciężyła i zamówiłam raz kilka produktów :)

      Usuń
  4. I love Lush!
    =)
    New post: http://tupersonalshopperviajero.blogspot.com.es/2013/12/tendencias-camisas-de-cuadros.html

    OdpowiedzUsuń
  5. w opakowaniu wygląda okropnie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej wersji nie mam, ale wszystko przede mną :)
    Aktualnie mam Bare on Angels Skin i jestem nim zachwycona!
    Chyba jeszcze nigdy nie miałam tak czystej buzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam jeszcze resztkę tego czyścika używam na wieczór i uwielbiam a kolejne pudełeczko już do mnie leci :)

      Usuń
  7. Swietna recenzja :)
    Obserwujemy?
    http://jakdwiekroplewody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kiedyś ten kosmetyk i byłam z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam zamiar przetestować wszystkie Lushowe czyściki :) Narazie mam Dark Angels- love! i BdN - również fajny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dark Angels raczej nie dla mnie, mam już cerę dojrzałą ale cieszę się, że ci służy :)

      Usuń
  10. zawsze mnie ten zapach intryguje :)
    już polubiłam i zmieniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzeba mu przyznać, że jest specyficzny :)
      A na co zmieniłaś?

      Usuń
  11. Uwielbiam tę maseczkę i wiele osób mówi, że śmierdzi. Ja ją uwielbiam za działanie i za zapach :) Świetne jest też buche de noel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angels on bare skin to to samo co buche le o innym zapachu (świątecznym) :)
      Wolę Angels :)

      Usuń
  12. Zwykła pianka też mi starcza, ale chętnie bym wypróbowała to cudo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei za piankami nie przepadam :)

      Usuń
  13. Ten czyścik wygląda interesująco:) Nie pogardzę kosmetykiem, który zwęża pory. Naturalny skład przemawia na korzyść zaprezentowanego specyfiku. Mam nadzieję, że niebawem Lush wkroczy do Polski i pojawią się sklepy stacjonarne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie musisz spróbować może właśnie dla ciebie będzie idealny :)

      Usuń
  14. Ja mam lusha pid nosem. Moze dlatego nie za bardzo mnie do niego ciagnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak zawsze jest, wszystko nas intryguje do czego nie mamy bezpośredniego dostępu :)

      Usuń
  15. jeszcze tego produktu nie probowalam, ale moze w przyszlosci ... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam ale musze to powiedzeć: wyglada obrzydliwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah wiedziałam, że tak powiesz :D

      Usuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)