MAMA w Ustce... Wrażenia z urlopu

Autor StellaLily - wtorek, 17 lipca 2012

Dokładnie 10 dni temu marudziłam, że nie dam rady się spakować a dzisiaj chce wrócić z powrotem nad morze... Normalnie ciśnie się na usta: jak ten czas zapierdziela. Szok!

Postanowiłam, że podzielę się z Wami moimi wrażeniami i kilkoma kadrami z tego wyjazdu. Poza samym pobytem muszę też wspomnieć o samej drodze do Ustki, cóż w tamtą stronę jechało się szybko i przyjemnie, wyjechaliśmy wcześnie rano bo 4:00 już byliśmy wszyscy w aucie (zajechaliśmy w niecałe 5h).  Za to powrót... Katorga, masakra i jeszcze nie wiem jak to nazwać, samochód nie nawalił nie, nie... Ale wszystko do okoła sprawiało, że podróż trwała ponad 9h z czego blisko 3h w korku łącznie 23 km (Rumia, wjazd do Włocławka), w między czasie dwie burze w tym jedna z gradobiciem i słynną trąbą powietrzną, która minęła nas jakieś 250m! Tego to na pewno nie zapomnę do końca życia... Mimo wszelakich atrakcji przyrodniczych i nie tylko szczęśliwie wróciliśmy do DOMU :D

A teraz żeby nie przeciągać zdjęcia....


Mieszkaliśmy w bardzo przyzwoitym lokum, choć tanio to nie było... Kiedyś nocowałam za 35zł od osoby, teraz ze względu na dzieci a z bólem dla mojego portfela wybieram opcję de luxe :D Mają w swojej ofercie między innymi: podrzewacze do butelek, krzesełka do karmienia, bezpieczny plac zabaw dla dzieci z trampoliną, bawialnie - sala zabaw jak w przedszkolu. Będę polecać to miejsce wszystkim rodzinom i jeśli kiedykolwiek znów pojedziemy do Ustki to na pewno będziemy tam nocować.


Ustka ma piękny port, choć za bezpiecznie to wg mnie tam nie jest, szczególnie jeśli chodzi o dzieci. Co prawda w pewnej części są już barierki ale jednak jeszcze trochę brakuje by dzieci mogły spokojnie dla mojego ducha spacerować.



Klika fotek ze spacerów... Jest pełno knajp pewnie gdybym znała jakiegoś mieszkańca Ustki byłoby nam łatwiej :P tymczasem musieliśmy zdawać się na los jeśli chodzi o kuchnię ... Na szczęście nie trafialiśmy tak źle ;-) Ceny jak widać na załączonym obrazku powiedzmy "przyzwoite".


Pogoda nam dopisała to muszę przyznać, tylko w czwartek po południu przeszła burza. No ale za to żeby nie marnować czasu odwiedziliśmy Centrum Handlowe JANTAR :) Tak, tak nie mogłam i tego sobie odpuścić jednak nic nie kupiłam poza nowymi kolczykami dla Livii (trafiły mi się świetne małe kółeczka z cyrkonią na zatrzask). Raz zmuszona byłam odwiedzić Rossmana bo brakło nam Enfamilu no i niestety padłam ofiarą olejku do masażu z Alterry :/ Litości....

Moje córki były zachwycone morzem a jeszcze bardziej ilością piachu do dyspozycji w każdej postaci. Livia go nawet sporo zjadła... Ulubiona zabawa "błotna vel paiskowa piłka" - widać na foto. Oczywiście tata był pomysłodawcą. Inne zabawy to kopanie studni, wszelakich dołów, robienie zamków czy poganianie mew ;-) Jednym słowem radochy było że hej!
Stella na zdjęciu ze swoją pierwszą wakacyjną koleżanką Viviene z którą bawiła się te kilka dni. Rodziców Viviene serdecznie pozdrawiam :-*




Poza zabawą na plaży moje dziewczyny miały największy ubaw na kolejce, która jeździła w kółko. Cena 5zł od dziecka za 4min. Chyba nie muszę dodawać, że w pewnym momencie omijaliśmy tą kolejkę szerokim łukiem :P
Mieliśmy też okazję posłuchać Dżemu na żywo (motocykle na zdjęciu należą do nich). Zahaczyliśmy o wystawę modeli owadów w Słupsku. Ta blond mrówa zakupowa na fotce za robalem to ja, hahahh :D



Powiem szczerze... Mało mi ! Jednak odpoczełam od pracy, obowiązków domowych i innych pierdół jakie człowiekowi zaprzątają głowę w ciągu dnia.
Czy w przyszłym roku tam powrócimy... Tego nie wiem ale na pewno będę Ustkę wspominać bardzo pozytywnie :D
Pozdrawiam serdecznie wszystkie blogerki z tego miasta!

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

11 komentarze

  1. była w Ustce dwa lata temu i był świetnie, pięknie tam jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę ;) Ja jak jeżdżę nad morze to do Łeby ;) W tym roku chyba też.

    U mnie recenzja podkładów mineralnych Anabelle Minerals ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łeba blisko Ustki, jakieś 35 km zawsze można podjechać autem ;)

      Usuń
  3. Fajnie Ci :)) Ale z tą powrotną przygodą to nie zazdroszczę. Podejrzewam, że najadłabym się strachu co nie miara...

    Kurde, 5 zł za 4 minuty... Już by sobie darowali i zrobili to 5 minut, ale nie... Każdy grosz się liczy... Interes kwitnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak mnie to denerwowało, żeby jeszcze kasowali od każdego dziecka z innej rodzina ale ja za każdym razem dawałam dychę! 5 okrożeń - 4 minuty i wysiadka nie ważne że nikt nie jeździł inny a dzieci w płacz :<

      Usuń
  4. tęskni mi się za polskim morzem... świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje widoki ze zdjęć też są powalające i to bardzo!
      A co do fotek dziękuję, to wielki komplement :))

      Usuń
  5. jak ja bym pojechała sobie nad polskie morze ... może jeszcze kiedyś tam zawitam :) świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)