wtorek, 31 lipca 2012

Pachnąca przesyłka od sklepu KALINA

Jakiś czas temu otrzymałam w paczce niespodziance kilka próbek od sklepu KALINA. Zanim otworzyłam kopertę zapach przedarł się już przez foliowe opakowanie wypełniając całe pomieszczenie...
Nawet listonosz była ciekawa co jest w środku bo tak cudnie pachnie, że aż żal oddawać ha hah chciałaby :D



Przesyłka zawierała sole do kąpieli rosyjskiej firmy ORGANIC SHOP. Przyznam się, że nigdy nie kupowałam tego typu produktów do kapieli ale te pachną tak cudownie, że zwyczajnie nie mogłam się oprzeć i już tego samego dnia wypróbowałam jedną z soli. Zapachy są cudowne naturalne intensywne a jednoczesnie niemęczące. Jestem niesamowicie oczarowana tymi solami. Jeśli chodzi o różnicę między solą a perłami to wydaje mi się, że perły pachną ciut intensywniej.
Zamawiałam trzy razy już w tym sklepie jednak ani razu nie wpadł mi do koszyka żaden z tych produktów, teraz wiem, że czas to zmienić. Nie wiedziałam, że takie dobroci mnie omijają...



Sole te zawierają organiczne ekstrakty i wyciągi z różnych ziół, eteryczne olejki, mocznik. Nie zawierają konserwantów, parabenów czy SLS i ich pochodnych.



Skuszeni....? Bo ja tak i to bardzo! Teraz tylko pozostanie dylemat którą wybrać?

poniedziałek, 30 lipca 2012

Duet idealny czyli emulsja nawilżająca i olejek regulujący Dr.Hauschka

Jakiś czas temu wspominałam, że dostałam paczkę w ramach współpracy od Dr.Hauschka Polska w której znajdowały się między innymi te dwa kosmetyki. Mowa o emulsji nawilżającej oraz olejku regulującym. Zawartość całej paczki możecie zobaczyć TUTAJ.


Oba te produkty testowałam od 29 maja do 7 lipca więc niecałe półtorej miesiąca. Zużycie jak widać emulsji prawie połowa, olejku ok 1/4. Dysproporacja wynika z faktu, że emulsję stosowałam i na dzień i na noc a olejek tylko na noc.
Co do samej emulsji nawilżającej to nadmienię, że jest to moja już 3 buteleczka z tym, że stosowałam ją pierwszy raz w połączeniu z olejkiem regulującym. O samej emulsji pisałam już recenzję, którą można przeczytać TUTAJ. Od tamtej pory moje zdanie na temat emulsji zminiło się tylko na plus. Już wyjaśniam dlaczego... Otóż wtedy stosowałam emulsję bezpośrednio na oczyszczoną suchą skórę teraz natomiast nie czekałam aż skóra całkiem wyschnie po wcześniejszej aplikacji toniku, wody termalnej etc... Tylko jeszcze na bardzo wilgotną aplikowałam emulsję lub emulsję z olejkiem i to był strzał w 10. Skóra zatrzymywała całą wilgoć, zero wysuszenia czy uczucia ściągnięcia. Obawiałam się też wtedy o alkohol jaki zawierają kosmetyki Dr.Hauschka i też zupełnie niepotrzebie, bo nie robi on mojej skórze żadnej krzywny a skóra jest WRAŻLIWA! Alkohol pozyskiwany jest z roślin z ekologicznej uprawy i nie jest skażony substancjami chemicznymi. Zawartość czystego alkoholu w tym kosmetyku sprawia, że działa on jako konserwant, dodatkowo antybakteryjnie oraz przyspiesza wchłanianie emulsji w skórę. Dodatkowe info na temat samej emulsji nawilżającej znajdziecie TU.


Jeżli chodzi o olejek regulujący to jest on zamknięty jak emulsja w szklanym ładnym słoiczku z dozownikiem, który przy olejku kiepsko się sprawdza. Jakiś czas było super a teraz nie wiedzieć czemu olejek migruje gdzieś pod pompką i wycieka mi bokiem ...:/ Nie wiem co jest tego przyczyną bo pompka działa OK, chyba będę musiała poszukać innego opakowania. I to byłby pierwszy i ostatni minus, teraz będą tylko zalety.
Info producenta o produkcie znajdziecie TU.
Głównym zadaniem tego produktu jest pomóc skórze w regulacji produkcji sebum. I tu muszę przyznać rację, zauważyłam w trakcie kuracji, że skóra w strefie T mniej wydziela sebum, pory są bardziej jednolite, skóra poprawiła koloryt, ma mniej zaczerwień - ładniejszy, zdrowszy koloryt  i mniej  stanów zapalnych. Co nie ukrywam bardzo mnie cieszy :)
Żadnen z tych produktów absolutnie nie zapycha bardziej moich porów mimo, że mam do zaskórników otwartych ogromne skłonności i bardzo selekcjonuję kosmetyki, aby nie pogorszyć tego stanu. Tu nic złego w tej kwestii nie miało miejsca.



Przyznam się, że bardzo spodobała mi się forma takiej dwufazowej aplikacji. Mimo, że na dzień olejek wydawał mi się zbyt ciężki pod makijaż to na noc miałam wrażenie, że moja skóra otrzymuje konkretny zastrzyk dobroczynnych składników.

Za co lubię jeszcze te dwa produkty: za absolutnie cudny ziołowy zapach, jedwabistą gładkość jaką pozostawiają na skórze, piękne ekskluzywne opakowanie.

Na pewno powrócę do tej kuracji za jakiś czas bo rewelacyjnie działa na moją skórę. Poza tym olejek na bardzo gorące dni wydaje mi się zbyt ciężki, jesienią będzie za to idealny. Aktualnie testuję serum babuszki Agafii o tym już niedługo :D

Edit:
(na życzenie:)

S K Ł A D Y

Olejek do twarzy:
Anthyllis Vulneraria, Prunus Armeniaca, Prunus Dulcis, Arachis Hypogaea, Daucus Carota, Hypericum Perforatum, Triticum Vulgare, Calendula Officinalis, Melia Azadirachta, Buxus Chinensis, Parfum, Citral*, Limonene*, Linalool*, Citronellol*, Geraniol*, Farnesol*, Benzyl Benzoate*, Benzyl Salicylate*, Eugenol*, Theobroma Cacao.
*składnik naturalnego olejku eterycznego.

Emulsja nawilżająca:
Aqua, Anthyllis Vulneraria, Prunus Armeniaca, Alcohol, Hamamelis Virginiana, Prunus Dulcis, Olea Europaea, Daucus Carota, Arachis Hypogaea, Triticum Vulgare, Hypericum Perforatum, Glycerin, Calendula Officinalis, Lecithin, Buxus Chinensis, Parfum, Limonene*, Linalool*, Farnesol*, Benzyl Benzoate*, Geraniol*, Citronellol*, Benzyl Salicylate*, Citral*, Algin, Xanthan Gum.
*składnik naturalnego olejku eterycznego.

MAMA chwalipięta czyli PANDOROWY prezent jubileuszowy :)

W tym roku w lipcu obchodzilismy Drewniane Gody. O rany jak to brzmi hahahah :P Z tej okazji otrzymałam taki oto upominek...
Powiem krótko... Jestem zachwycona!
Mam wreszcie swoje małe cudo. Kilka charmsów wybrała dla mnie Stella m.in. tą malutką dziewczynkę :) Szkatułka jest równie urocza, porządnie wykonania ze skóry. Jeśli macie okazję kupić to polecam, promocja na te szkatułki jest do końca sierpnia.









Z przykrością muszę przyznać, że cudo to jest sto razy ładniejsze w rzeczywistości niż na zdjeciu :P

czwartek, 26 lipca 2012

Słoneczny mineralny makijaż + Sleek Glory

Palety V2 nie dorwałam za długo trwało moje namyślanie się "kupić czy nie kupić" no i nie trzeba mówić, ze brakło ha ha  ... Ech.. Na pocieszajkę szybko kupiłam najnowszy wynalazek Sleeka z którego to równie zadowolona jestem. (Zagadałam jak sam Yoda mistrz:) Ale trzymając się tematu...
Paletka świetnie skomponowana kolory iście olimpijskie. Zatem zainsporowana taki oto szybki makijaż wymalowałam.
Użyłam:
- podkład Lucy Minerals: Light Medium
- róż Lucy Minerals: Matte Sedona
- błyszczyk Esennce Stay with Me - Milkshake swoją drogą klejuch straszny :/
- puder jedwabny Dr.Hauschka
- baza Urban Decay PP Eden
- Set do brwi z Catrice
- Tusz Max Factor 2000 calorie
- brązowy matowy cień z paletki Sleek Nude
- Inglot Duraline do eyelinera + czarny cień ze Sleeka
- biała kredka NYX milk 604
- Sleek 2012 collection Glory cienie są zaznaczone.







Jak Wam się podoba taki intensywny kolor na powiekach?

środa, 25 lipca 2012

99% żel aloesowy od MillCreek Botanicals

Ponieważ dostałam mnóstwo próśb o pokazanie tego żelu nie mogłam odmówić i spełniam Wasze życzenie :)
Zacznę od tego, że zanim w ogóle kupiłam ten żel używałam zatężonego 10-krotnie aloesu ze sklepu ZrobSobieKrem, który sprawdzał się całkiem przyzwoicie jednak ja szukałam cały czas konkretnego produktu, który mogę używać samodzielnie bezpośrednio na skórę oraz mieszać z innymi produktami. Tym sposobem wpadł mi w ręce po zakupach na iHerb.com ten oto specyfik. Dodam tylko, że aktualnie jest na niego promocja TU i można go dostać za cenę 3,58$ !


Wg producenta produkt ten zawiera wszystkie zdumiewające właściwości czystego aloesu, które zostały ostrożnie wydobyte z rośliny. Dodatkowo żel wzbogacony został wyciągiem z ogórka aby wzmocnić skórę i nadać jej świeży wygląd. Zawiera też wyciąg z żywokostu i alantoinę aby wspomagać proces uzdrawiania skóry. Ten intensywnie nawilżający żel aloesowy przychodzi z pomocą podrażnieniom skórym, uśmierza, łagodzi niegroźne oparzenia, ukąszenia owadów czy poparzenia słoneczne. Łagodzi też podrażnienia po goleniu.

Opis:
  • zawiera naturalne składniki,
  • można używać go codziennie bez ograniczeń,
  • uspokaja i nawilża suchą i spierzchniętą skórę,
  • jest bezzapachowy
  • naturalne pH
  • produkt nie testowany na zwierzętach.


Ja używam tego produktu już prawie rok i jestem z niego bardzo zadowolona. Kupiłam go głównie z myślą na ukojenie skóry w trakcie ubiegłorocznej kuracji kwasami (jesień - zima), smarowałam podraznioną buzię tym żelem a na to olej emu (pisałam o nim TUTAJ). Ponadto stosowałam go na wiele innych możliwych sposobów: na podrażnioną po goleniu skórę na nogach, na lekkie poparzenie wodą, na zadrapania, mieszałam z balsamami, kremami, dodawałam do toników, hydrolatów, maseczek, jako baza pod makijaż mineralny, etc....
Żel jest leki rewelacyjnie się rozsmarowuje, szybko się wchłania, jest niesamowicie wydajny. Jedyny minus żelu a raczej właściwości aloesu to to, że BARDZO delikatnie się klei. Kto używał czystego soku z aloesowego wie, że jest on trochę kleisty i ten żel niestety zachował tą właściwość. Na twarzy mi to lekko przeszkadza. Dlatego ja zawsze z czymś go mieszałam, najchętniej z olejem emu lub pachnotki czy konopnym. Wtedy skóra zatrzymuje całą wilgoć. Jeżeli stosowałam go solo na twarz to bardzo cieniutką warstwę. Skóra po nim faktycznie jest nawilżona, ukojona, szybciej się regeneruje. Jednym słowem zgadzam się z obietnicami producenta :)



Samo opakowanie też jest fajne, lubię przezroczyste tubki, widać wtedy ile produktu zostało. Ta tubka zawiera 180 ml żelu więc wg mnie jest to dość dużo.

Skład:
aloes vera żel (organiczny), dejonizowana woda, wyciąg z ogórka, wyciąg z żywokostu, alantoina, carbomer, tetrasodium EDTA, trietanolamina, oleth-20, sorbinian potasu, benzoesan sodu, olejki eteryczne.
Jest to jeden z tych produktów, które polecam z czystym sumieniem :D

niedziela, 22 lipca 2012

Olejki eteryczne od ZróbSobieKrem

Jeszcze w ubiegłym roku bo w grudniu 2011 pisałam TUTAJ o paczuszce którą otrzymałam od sklepu z półproduktami. Dostałam wtedy kilka rzeczy wśród nich były 4 olejki eteryczne, które namiętnie testowałam na wszelakie możliwe sposoby aż do tej pory... Zatem recenzja niesamowicie przeciągana ale na pewno wiarygodna.
Moje olejki eteryczne to: olejek ze słodkiej pomarańczy organiczny, olejek lawendowy naturalny, olejek sosnowy naturalny, olejek grapefriutowy naturalny. Na temat olejków eterycznych ZSK możecie poczytać TU więc nie będę się powielać.
Napiszę do czego ja ich używałam.


  • Do kąpieli, szczególne  ulubiony lawenda i pomarańcza. Kilka 8-10 kropli i nie tylko cała łazienka ale i cały dom pachnie błogo...
  • Wlewałam 2-3 krople do zwykłej zapalonej świecy (rozgrzanego wosku) i aromatyczna świeca gotowa.
  • Zimą kiedy grzejniki były gorące tak samo 1-2 krople na kaloryfer i cały pokój wypełniał się cudownym zapachem. Szczególnie lubiłam wtedy zapach lasu (sosnowy).
  • Używam ich także w okresie przeziębienia szczególnie lawedowego, kropla pod pudusie :)
  • Dodawałam też kropelkę pomarańczowego do mieszanki OCM szczególnie, aby "zabić" zapach olejku herbacianego, sprawdza się to świetnie.
  • Do maseczek z glinki albo alg laminaria czy spiruliny, ale naprawdę odrobnę mniej niż kropelkę. Warto bo cuchną one strasznie.
Nie używałam do żadnych parówek czy inhalacji bo zwyczajnie ich nie robię. Czasami używam nebulizatora ale bez olejów. Myślę, że z powodzeniem można też dodać do balsamu gdy nie odpowiada nam zapach.

Co do samych olejków to lawendowy i sosnowy są bezbarwne, natomiast należy bardzo uważać z pomarańczowym organicznym bo ma bardzo intensywne zabarwienie i przez nieuwagę można sobie zaplamić odzież. Olejki pachną przepięknie, naturalnie nie czuć żadnej "chemii". Używane w rozsądnych ilościach otulają fantastycznymi zapachami szczególnie wieczorem.
Opakowanie bardzo poręczne z przydatnym kroplomierzem.

Ja na pewno przy okazji kolejnych zakupów skuszę się na jeszcze inne olejki, może na petitgrain, lemongrasowy czy różany.
Jakie są Wasze ulubione zapchy ?

piątek, 20 lipca 2012

Przyjemności... :D

Dumam i dumam co mam napisać i chyba zaraz pęknę hahahh:D
Powiem krótko, Sroczko dziękuję z całego serducha :-*
Cudne!
A kartka powaliła mnie na łopatki :D


Oczywiście rzęsami będę dalej się chwalić... Naocznie.

środa, 18 lipca 2012

Wielka REWOLUCJA... Moja siostra obcięła włosy!

Już nie raz wspominałam, że razem z moją siostrą praktycznie od lat przedszkolnych zawsze miałyśmy bardzo długie włosy. A ściślej biorąc ja zawsze miałam, jej włosy miały różne fazy od pierzastego blondu po rude cudne loki, DREDY do pasa, "krótką szopeczkę" czy wreszcie z powrotem długie za pas włosy. Włosomaniaczką żadna z nas nie jest i nigdy nie była. Z czego pamiętam to moja sis ostatnio myje włosy jakimś badziewnym Fruktisem a odżywki które kazałam jej kupić stoją nie tknięte od pół roku !!!!

Ale do rzeczy zobaczcie co ostatnio z nimi zrobiła... Jak dla mnie jedno wielkie: "Ciach!" Włosy zostały bardzo wycieniowane aby łatwiej się układały i były "lżejsze". Mam nadzieję, że nie będzie żałować tej zmiany :D

Ponieważ widujemy się ostatnio sporadycznie... Niestety! To nie mogłam się oprzeć żeby nie zrobić zdjęcia. Włosy miała pokręcone na palcu i zapięte na wsuwki. Potem utrwaliła lakierem i po 15 min. taki oto efekt. [mam nadzieję, że czegoś nie pokręciłam i nie zabije mnie za tego posta:P]





A chcecie historię włosową? Wierzcie mi fryzury miała czasem "przebojowe" :P

Kosmetyki z wakacji... Top 10 Makijaż

Tak jak obiecałam wcześniej była pielęgnacja i będzie makijaż. Zatem do dzieła...

TOP 10  M A K E U P


  • Dr.Hauschka Seidenpuder Tego pudru przedstawiać nie musze, mój absolutny ulubieniec mimo, że takich sypańców mam kilka ten jest nadal nr 1. Używałam go głównie na filtr i gotowe. Zero podkładu i innych upększaczy. Maszerowałam zawsze na plażę w wersji LIGHT. Recenzję tego pudru możecie znaleźć TUTAJ. Puder przesypywałam do pojemnika po kremie z Clareny i uzywałam baby kabuki z Eko Tools.
  • Dr.Hauschka Inner Glow LE nr 16 Odkąd wpadła w moje ręce innej nie używam. Jednocześnie chroni, idealnie nawilża, sprawuje rolę masełka i nadaje piękny jak dla mnie intensywny malinowo różowy kolor. Więcej o niej i swatche już w krótce.
  • Urban Decay Eyeshadow Primer Potion w kolorze Eden. Kultowy produkt, używałam go na górne i dolne powieki jako korektora i bazy jednocześnie. Żaden upał na plaży mu nie straszny. Mimo, że czasem włazi delikatnie w zmarszczki sprawdzał się niezawodnie.
  • Sleek MakeUP Nude Au' Naturel Moja paleta używana jest tak często, że 2 cieni już praktycznie nie ma :) Bardzo ją lubię ale solo jest nudna dlatego zabrałam drugą...
  • Sleek MakeUP Original przyznam się, że makijaż robiłam zazwyczaj na szybko więc królował delikatny nude z kolorową kreską na dolnej powiece.
  • Korektor do brwi Delia ONYX Sprawdziła się świetnie mimo, że zazwyczaj solo go nie używam na urlopie nie wspomagałam się żadnym cieniem czy kredką. Korektor się nie rozmazuje a brwi się nie czochrają. szczególnie o to deugie mi chodziło, bo moje włoski sa długie i rzadkie. O korektorze wspominałam TUTAJ.
  • Max Factor 2000 Calorie Przyzwoita maskara za niewielkie pieniądze. Miałam tez "żółtą" a Maybelline ale ta wygrała ze względu na trwałość, a na plaży wiadomo... (Dodam, że nie używam wersji wodoodpornych).
  • Estee Lauder Bronze Goddes Soft Matte Bronzer Mój ukochany od roku bronzer. Używam zawsze gdny robię makijaż. Powoli już widać metalowe dno... Gdy go kupowałam wydawało mi się że starczy na 20 lat hahahah bo pudernica jest ogromna.
  • Bioderma Photoderm MAX Solaire Ultra Fluide Tiente 50+ SPF Dostałam go w aptece przy zakupie mleka i wzięłam w ciemno. Użyłam pierwszego dnia i przepadłam. Świetny krem tonujący z wysokim filtrem lekki, wydajny nie daje efektu żarówki :) Jestem na tyle nim oczarowana, że na pewno kupię opakowanie pełnowymiarowe. Ta mała tubeczka starczyła mi na tydzień !
  • NYX Jambo Eye Pencil w kolorze Milk 604 Rozjaśnia pięknie linię wodną, używałam zawsze rano gdy po wieczormym imprezowaniu trzeba było rano "wyjść jakoś do ludzi". Lubię ją i tyle :D
  • Eco Tools Pędzle Zabrałam ze sobą tylko 4 małe pędzelki. Sprawdziły się super. Wydaje mi się, że wystarczyłyby dwa ale na szczęście wiele miejsca w kosmetyczce nie zajęły. Polecam je wszystkim do torebki są super.



O ile w pielęgnacji pojawiły się nieznane wszystkim perełki to zestaw do wakacyjnego makijażu nie budzi specjalnie jakiejś sensacji. Kosmetyki bardzo znane i sprawdzone.
A jak wyglądają Wasze wakacyjne kosmetyczki?


Kosmetyki z wakacji... Top 10 Pielęgnacja

Miał być jeden post ale będą dwa: pielęgnacja i makijaż....

Na urlop nie brałam wielu kosmetyków... Tak mi się wydaje :P Mimo to z tego co zabrałam używałam 2/3 bardzo CZĘSTO. Mogę śmiało powiedzieć, że nie tylko są to moi ulubieńcy urlopowi a nawet ulubieńcy czerwca i lipca  :D

TOP 10      P I E L Ę G N A C J A


  • Chusteczki Pampers Sensitive i Pampers + aloe Miałam obie wersje i obie lubię równie bardzo. Zdecydowanie jedne z lepszych zaraz po J&J. Używaliśmy wszyscy cała rodzina, szczególnie dziewczynki. Ja zabrałam też osławione chusteczki z Alterry ale niestety nadały się tylko do rąk (pienią się zbyt bardzo i podrażniają - u mnie burak murowany!).
  • Eau Thermale Avene Thermal Spring Water Woda świetnie chłodzi, koi. Spryskać i krem lub serum na mokrą jeszcze skórę, zdecydowanie wspomaga nawilżanie. Opakowanie 300 ml udało mi się kupić przed wyjazdem za niecałe 17 zł !
  • NIVEA Pielęgnacyjny olejek pod prysznic Sprawdził się u mnie rewelacyjnie, wcale nie potrzebuję się po nim balsamować czymkolwiek. Skóra jest gładka i miła. Pachnie też przyjemnie.


  • La Roche-Posay Solution Micellaire Physiologique Na dzień dzisiejszy mój ulubiony micel. Do Biodermy na pewno nie wrócę, bo 6 latach używania mam jej dość. W domu używam miceli jedynie do demakijażu oczu, na wyjeździe używałam do przemywania całej twarzy.
  • MillCreek Botanicals 99% Aloe Vera Gel Ten produkt zdecydowanie zasługuje na osobny post i pewnie się doczeka. Używam już ho ho, od listopada chyba i co tu dużo mówić rewelacyjny produkt. Stosowałam go już chyba na wszelkiee możliwe sposoby, a przez ten tydzień głównie pod serum wieczorem lub po opalaniu.
  • La Roche-Posay Anthelios Dermo-kids 50+ SPF Tego mleczka do opalania używaliśmy w ubiegłym roku (pisałam już o nim TUTAJ). Sprawdza się super, zero poparzeń słonecznych. Nie ściera się od pisaku, nie zmywa od wody, lekkie i przyjemne w stosowaniu.
  • Eau Thermale Avene Cleanance Mój ulubiony żel, jedyny i jak na razie niezastąpiony do mycia twarzy i pędzli. Recenzja już była, zapraszam TUTAJ. Na wyjazd zabrałam wersję mini.
  • Blend - a - Med Pro Expert Regeneracja Szkliwa Świetna, odświeża, czyści. Na pewno będę do niej wracać.
  • NATURA SIBERICA Szampon do włosów farbowanych i zniszczonych. Używałam bez odżywki i też sam dawał radę. Na dzień dzisiejszy ulubieniec. Mam już w szafce drugą butlę ale wersja do włosów suchych. Dam znać później który lepszy :D
  • Receptury Babuszki Agafii Zatrzymanie Młodości Serum Organiczne do 35 lat Serum zaczęłam używać na dzień przed wyjazdem (zaraz jak dostałam paczkę:) i powiem krótko cała moja dotychczasowa pielęgnacja poszła w kąt. Dla mnie bomba, lekkie, cudnie nawilża, buzia gładziutka i widzę, że działa! Nie stosuję już żadnego kremu, olejku odkąd mam to serum. Opiszę je dokładnie w osobnym poście. Zatem spodziewajcie się sensacji :D
  • Liz Earle Muslin Cloth Zabrałam ją ze sobą w ostatniej chwili i nie żałuję. Moja wygląda już faktycznie na "szmatkę" ale działa i bardzo ją lubię choć nadal uważam, że cena za ten kawałek materiału jest skandaliczna!
To by było na tyle. Już niedługo Top 10 z wakacji do MAKIJAŻU. Zapraszam ;)
Czy w swoich ulubieńcach też macie których z tych produktów? A może znacie lepszy zamiennik chętnie się dowiem :D

wtorek, 17 lipca 2012

MAMA w Ustce... Wrażenia z urlopu

Dokładnie 10 dni temu marudziłam, że nie dam rady się spakować a dzisiaj chce wrócić z powrotem nad morze... Normalnie ciśnie się na usta: jak ten czas zapierdziela. Szok!

Postanowiłam, że podzielę się z Wami moimi wrażeniami i kilkoma kadrami z tego wyjazdu. Poza samym pobytem muszę też wspomnieć o samej drodze do Ustki, cóż w tamtą stronę jechało się szybko i przyjemnie, wyjechaliśmy wcześnie rano bo 4:00 już byliśmy wszyscy w aucie (zajechaliśmy w niecałe 5h).  Za to powrót... Katorga, masakra i jeszcze nie wiem jak to nazwać, samochód nie nawalił nie, nie... Ale wszystko do okoła sprawiało, że podróż trwała ponad 9h z czego blisko 3h w korku łącznie 23 km (Rumia, wjazd do Włocławka), w między czasie dwie burze w tym jedna z gradobiciem i słynną trąbą powietrzną, która minęła nas jakieś 250m! Tego to na pewno nie zapomnę do końca życia... Mimo wszelakich atrakcji przyrodniczych i nie tylko szczęśliwie wróciliśmy do DOMU :D

A teraz żeby nie przeciągać zdjęcia....


Mieszkaliśmy w bardzo przyzwoitym lokum, choć tanio to nie było... Kiedyś nocowałam za 35zł od osoby, teraz ze względu na dzieci a z bólem dla mojego portfela wybieram opcję de luxe :D Mają w swojej ofercie między innymi: podrzewacze do butelek, krzesełka do karmienia, bezpieczny plac zabaw dla dzieci z trampoliną, bawialnie - sala zabaw jak w przedszkolu. Będę polecać to miejsce wszystkim rodzinom i jeśli kiedykolwiek znów pojedziemy do Ustki to na pewno będziemy tam nocować.


Ustka ma piękny port, choć za bezpiecznie to wg mnie tam nie jest, szczególnie jeśli chodzi o dzieci. Co prawda w pewnej części są już barierki ale jednak jeszcze trochę brakuje by dzieci mogły spokojnie dla mojego ducha spacerować.



Klika fotek ze spacerów... Jest pełno knajp pewnie gdybym znała jakiegoś mieszkańca Ustki byłoby nam łatwiej :P tymczasem musieliśmy zdawać się na los jeśli chodzi o kuchnię ... Na szczęście nie trafialiśmy tak źle ;-) Ceny jak widać na załączonym obrazku powiedzmy "przyzwoite".


Pogoda nam dopisała to muszę przyznać, tylko w czwartek po południu przeszła burza. No ale za to żeby nie marnować czasu odwiedziliśmy Centrum Handlowe JANTAR :) Tak, tak nie mogłam i tego sobie odpuścić jednak nic nie kupiłam poza nowymi kolczykami dla Livii (trafiły mi się świetne małe kółeczka z cyrkonią na zatrzask). Raz zmuszona byłam odwiedzić Rossmana bo brakło nam Enfamilu no i niestety padłam ofiarą olejku do masażu z Alterry :/ Litości....

Moje córki były zachwycone morzem a jeszcze bardziej ilością piachu do dyspozycji w każdej postaci. Livia go nawet sporo zjadła... Ulubiona zabawa "błotna vel paiskowa piłka" - widać na foto. Oczywiście tata był pomysłodawcą. Inne zabawy to kopanie studni, wszelakich dołów, robienie zamków czy poganianie mew ;-) Jednym słowem radochy było że hej!
Stella na zdjęciu ze swoją pierwszą wakacyjną koleżanką Viviene z którą bawiła się te kilka dni. Rodziców Viviene serdecznie pozdrawiam :-*




Poza zabawą na plaży moje dziewczyny miały największy ubaw na kolejce, która jeździła w kółko. Cena 5zł od dziecka za 4min. Chyba nie muszę dodawać, że w pewnym momencie omijaliśmy tą kolejkę szerokim łukiem :P
Mieliśmy też okazję posłuchać Dżemu na żywo (motocykle na zdjęciu należą do nich). Zahaczyliśmy o wystawę modeli owadów w Słupsku. Ta blond mrówa zakupowa na fotce za robalem to ja, hahahh :D



Powiem szczerze... Mało mi ! Jednak odpoczełam od pracy, obowiązków domowych i innych pierdół jakie człowiekowi zaprzątają głowę w ciągu dnia.
Czy w przyszłym roku tam powrócimy... Tego nie wiem ale na pewno będę Ustkę wspominać bardzo pozytywnie :D
Pozdrawiam serdecznie wszystkie blogerki z tego miasta!

sobota, 7 lipca 2012

MAMA na wakacjach :D

Nareszcie upragnione, wyczekane....bla bla bla.. Zresztą wiecie o czym mówię, każdy z nas czeka na te wymarzone wakacje przeważnie raz w roku.

My także, cała nasza czwórka wyjeżdzamy dzisiaj w nocy tym razem do Ustki :D Będziemy TUTAJ (pięknie prawda ;) Zresztą tak naprawdę nie ważne dokąd grunt to na trochę opuścić ten dom, jestem już zmęczona, masakrycznie zmęczona WSZYSTKIM. Kto śledzi mojego służbowego bloga ten wie o czym mówię :/ Czerwiec dał mi nieźle w du..ę nie ma co ukrywać, dorobiłam się sporej kontuzji, że kilka dni byłam unieruchomiona i chodzić nie mogłam. Tymczasem jest lepiej, pakujemy się ...
Litości, spakować dwójkę maluchów to nielada wyczyn wierzcie, nie wiem jak my się pomieścimy bo w tym roku nie mamy boxa na dachu :/ A nadal są dwa wózki do zabrania...

Po powrocie szykuję dla Was niespodziankę, bądźcie czujni.
No i wreszcie blog ruszy jak powinien, mnóstwo zaległych recenzji szczególnie ze wspólprac i tych moich obiecanych ...

Tymczasem znikam wracam w połowie lipca :D
Trzymajcie kciuki za pogodę pleaseeee .......

źródło tu

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...