LUSH Fresh Farmacy Cleanser... Czyli o kolejnym czyściku :)

Autor StellaLily - sobota, 17 maja 2014

LUSHowa fascynacja trwa... Dzisiaj o kolejnym czyściku, który mam przyjemność używać od ponad 2 miesięcy. O Aqua Marina i Angels On Bare Skin możecie już poczytać na blogu :)


Fresh Farmacy to środek czyszczący (czyścik) to twarzy w kostce ale mydłem jako takim nie jest. 
Moja kostka przyleciała do mnie za oceanu i kosztowała 9,95$ + tax. Pachnie obłędnie i powiem szczerze, że zapachy tych produktów chyba uzależniają bo wraz z częstotliwością używania bardziej mi się podobają.
Sama kostka nie ma kształtu typowego mydła a raczej jest "kawałkiem ciasta", który choć uroczo wygląda to na początku w użytkowaniu poręczny nie jest. Nie mniej jednak jest znacznie prostszy w obsłudze niż wspomniane wyżej dwa czyściki.






Fresh Farmacy używam tylko rano (wieczorem preferuję oczyszczanie olejami) do obudzenia twarzy i zaraz po niej aplikuję serum i krem na dzień oraz filtr UV. 
W kontakcie z wodą pieni się dość delikatnie a proces zmydlania tej kostki jest wolny więc naprawdę starcza ona na dość długo. 
Można jej także używać na różne sposoby, także jako maseczki czy peelingu.   W składzie zawiera puder calamine, który ma bardzo dobre właściwości absorbujące tłuszcz i brud. 
Jest to całkiem niezły kosmetyk jednak, gdybym miała wybierać to nadal ulubieńcem pozostanie AOBS dlatego, że najmniej wysusza mi skórę. Fresh Farmacy okazał się dla mnie jednak zbyt mocny i o ile w strefie T sprawdza się idealnie tak już na policzkach niekoniecznie. Po osuszeniu twarzy czuję w tych partiach ściągnięcie i wysuszenie... Szkoda bo pewnie już drugi raz po niego nie sięgnę. 

Zużycie po 2 miesiącach używania.
Polecam go raczej do skóry tłustej, nawet przy mieszanej może okazać się zbyt agresywny w działaniu. 
Myślę też, że tym składnikiem drażniącym u mnie może być tutaj glikol propylenowy, który jest zaraz na drugim miejscu w składzie. Moja skóra go nie toleruje i zdarza się, że nawet w delikatnych płynach micelarnych podrażnia skórę czy spojówki.  Prof. Różański na temat tej substancji wypowiada się niezbyt pochlebnie, szczególnie jeśli ma ona kontakt z oczami (a notorycznie widzę ją w składach własnie takich produktów np. odżywki do rzęs) dlatego staram się jej unikać. 

Reszta składu jest bardzo fajna, jednak pamiętajcie, że LUSH nigdzie nie deklaruje, że jest w 100% naturalny dlatego nie mam pretensji o wspomniany glikol. Zawiera m.in. różne olejki: kokosowy, lawendowy, herbaciany, różany. Zapach jak wspomniałam wyżej, obłędny. 

Jeśli będziecie mieć okazję robić zakupy w LUSH, a z UK wysyłają do Polski to warto mieć na uwadze ten czyścik, ma długa datę ważności i przy tłustej cerze może okazać się strzałem w dziesiątkę :)
P.S. Zapraszam na mój Instagram TUTAJ :)

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

15 komentarze

  1. Wow, bardzo wydajny ten porodukt.
    Ja z kosmetykami Lush mam takie problem, że poza ceną oczywiście ;), wolałabym zobaczyć je na żywo, powąchać - póki co wszystko mnie zachwyca i nie wiem na co się zdecydować, więc odkładam wciąż zakupy na czas mojej wizyty w ich sklepie :)

    Mi Twoja kostka przypomina drożdże z wyglądu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja tez wolałabym zobaczyć ale niestety to nie zawsze jest możliwe. Kupuję on-line sugerując się tylko opiniami innych :)

      Usuń
  2. Ja mam co prawda cerę tłustą, ale podatną na odwodnienie, która nie lubi zbyt agresywnego oczyszczania, więc podejrzewam, że raczej by się u mnie nie sprawdził. Ale faktycznie wygląda jak kawałek ciasta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak bardzo agresywny to on nie jest :)

      Usuń
  3. ...Jeden z moich ulubiencow! :D...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda jak kawałek drożdży :) Nie używałam nigdy czegoś takiego, ale chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahh faktycznie, nie pomyślałam o tym :)

      LUSH ma ciekawa ofertę warto coś sprawdzić :)

      Usuń
  5. Faktycznie, wygląda apetycznie, jak kawałek ciasta :)

    Podoba mi się formuła, ale obawiam się, że i dla mnie produkt mógłby okazać się zbyt inwazyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz suchą skórę to faktycznie nie dla Ciebie...

      Usuń
  6. Słyszałam o Lush, ale nigdy nie miałam okazji wypróbować :) Może jak się kiedyś wybiorę za ocean :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz wybierać się za ocean, możesz zamówić z brytyjskiej strony. Wysyłają do Polski :)

      Usuń
  7. Też ostatnio testuję Lush :) na blogu pojawiła się już pierwsza recenzja. Następnym razem rozejrze się za tym czyscikiem. Fajnie, zw ma długi okres ważności. ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam może okazać się fajny :)

      Usuń
  8. Mam it mydło ale jeszcze nie używałam Aqua Marine uwielbiam

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)