FitMAMA czyli dzisiejszy poranek...

Autor StellaLily - piątek, 10 sierpnia 2012

źródło: net

Nie było jeszcze takiego postu więc to tam, kiedyś musi być ten pierwszy raz :P
Wiele z Was zaczęło ćwiczyć jedni z Ewą inni z Jillian. Nie będę pisać którą wolę ale cieszę się, że jest taki mały zryw wśród blogerek któremu i ja dałam się porwać a wierzcie mi lub nie bardzo mój organizm potrzebuje ruchu... Moje ostatnie 4 lata należały do fizycznego leniuchowania i o ile w pracy mam od czasu do czasu trochę ruchu to okres dwóch ciąż, każda w połowie przeleżana (niestety) dało mi nieźle w kość :/ Moje mięśnie stały się o połowę mniejsze a siły fizyczne... Szkoda gadać - jak u komarzycy hahah :D

No ale od pewnego czasu ćwiczę i jak na moje możliwości dość intensywnie, bo dwa razy dziennie. Nie chodzi mi o to żeby schudnąć ale aby moje mięśnie odzyskały swoją sprawność, chcę się rozruszać. A gdybym schudła jakieś 5 kg wcale bym się nie pogniewała :D

Zatem codziennie rano jakaś rozgrzewka, krótkie cardio od wczoraj przyłączyłam się do fajnej zabawy FitRudej - zachęcam. Zobaczymy jak daleką trasę pokonam :) Dzisiaj "pokonałam"  550km

Po południu jak zwykle intensywny 30 min. trening interwałowy. Jeszcze 8 dni i pomyślę nad jakąś zmianą... 
Zobaczymy jakie będą rezultaty powakacyjne przed wrześniowym powrotem do pracy, trzymajcie kciuki :)

A na koniec moje dzisiejsze śniadanie :)


P.S. Nie jest mi łatwo, mam strasznie zakwasy bolą mnie mięśnie stawy i w między czasie dorobiłam się małej kontuzji ale wszystko idzie do przodu małymi kroczkami. Acha i jeszcze moje aktualne wymiary 170/64kg. 

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

8 komentarze

  1. ja też planuje schudnąć, 6 kilo jakieś, czyli ciut więcej ;) staram się jak mogę znów i mam nadzieję, że się uda, Tobie życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za 6 kg mniej też bym się nie pogniewała ;)
      U mnie największa zmora to brzuch po ciążach...

      Usuń
  2. Trzymam kciuki, abyś wytrwała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo, najważniejsze to zacząć :) Ja nadal trwam przy Jillian, staram się codziennie ćwiczyć 1h - raz cardio, raz siłowe. Poza tym też dołączyłam do skakankowego wyzwania, doskakałam już ok. 2200km, ale mam nadwyrężoną kostkę i teraz czeka mnie przerwa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ćwiczysz Shred...?
      Współczuję kostki ja w czerwcu miałam skręconą, ból i opuchlizna straszna tym bardziej, że to już było drugi raz na tej samej kostce, dlatego teraz ćwiczę ostrożnie, lekki ból kostki i zmieniam ćwiczenie :/

      Usuń
  4. Życzę dużo silnej woli :) U mnie z tym cienko...

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę kolejną osobę chętną poprawić swoją kondycję. My ćwiczymy z Ewą ale również polecam ćwiczenia umieszczone na naszym blogu http://kashyalarysa.blogspot.com/
    Z Ewą ćwiczymy już 4 miesiące a po 8 minutowym treningu z Amerykaninem naprawdę "czuję" mięśnie brzucha i nóg.

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)