Komentarz VICHY POLSKA w sprawie mojej "afery alkoholowej"...

Autor StellaLily - wtorek, 7 sierpnia 2012

Ostatnio na blogu pokazywałam Wam próbkę Vichy NORMADERM i ulotkę - zapraszam TUTAJ  po więcej szczegółów. Jak widać wyszła z tego mała afera :P 
Tymczasem na pewno już nie muszę do nich pisać bo firma sama się odezwała...
Zobaczcie same :)

I co Wy na to?
Ja cieszę się, że firma zareagowała wg mnie to dobrze o nich świadczy, że interesują się tematem i śledzą blogosferę. Mam tylko bardzo cichą nadzieję, że to nie była świadoma "pomyłka" hmmmm.... 
Dziewczyny zatem jeśli macie takie "kwiatki" zachęcam do ich publikacji.

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

29 komentarze

  1. dobrze, że się chociaż zainteresowali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Pomyłka czy nie pomyłka mnie odpowiedź usatysfakcjonowała.

      Usuń
  2. Trzeba zwracac uwagę na takie "pomyłki" firm.

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem pod wrażeniem szybkości reakcji i samej jej formy!

    OdpowiedzUsuń
  4. No to teraz ja im już nie wierzę ha ha. Zdecydowanie wiedzieli co robią. Mnie nie mieści się w głowie taka pomyłka w broszurze informacyjnej. Byłam skłonna uwieżyć w zmianę składu ale nie w taki błąd gdzie resza ekspertów siedzi zanim coś na rynek wypuszczą. Loreal nie kręci kremu w piwnicy a potem przygotowuje na domowej drukarce ulotki.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to jestem w szoku, że zareagowali, ale nie wierzę w te wyjaśnienia... Jeśli w ulotkach byłby taki błąd to dział PR by za to beknął. A tymczasem myślę, że to była czysta marketingowa zagrywka :) Fajne hasło - wykorzystajmy to, bo przecież na skład nikt nie spojrzy ;-) Wyjaśnienia szyte grubymi nićmi, ale ok :)

    OdpowiedzUsuń
  6. sratytaty...inaczej mogli napisac tak "jak ma pani uwagi to proszę pisać do nas, a nie ogłaszać je publicznie, psuje nam to reputację".
    Fakt ich reakcja i to że twoją notkę znaleźli budzi podziw.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czujemy się wywołani do odpowiedzi.

    Joanno, nawet sobie Pani nie wyobraża, jak u nas trudno jest w czymś się „świadomie” pomylić…
    I pomimo tego, że obowiązują nas procedury, procedury i jeszcze raz procedury, to w największej nawet korporacji pracują ludzie i czasem zwyczajnie może zdarzyć się niezamierzony błąd.

    Na każdym produkcie znajduje się etykieta informująca o składzie produktu. Nie jest to żadną tajemnicą, obowiązują nas pod tym względem określone, bardzo restrykcyjne regulacje.
    Same formuły produktów są testowane dermatologicznie, aby oddawać w ręce konsumentów produkty najwyższej jakości.
    Nie mamy powodów, aby wstydzić się ich składu.

    Pozdrawiamy serdecznie
    Vichy

    OdpowiedzUsuń
  8. Napewno trudno bo są Państwo pod stałą lupą konsumentów:-) a dzięki ogólnodostępnej sieci łatwo teraz każdy błąd rozdmuchać.
    Cieszę się, że są Państwo czujni i słuchają głosu konsumenta :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Justyna, dziękujemy za miłe słowa :)
    Staramy się wykonywać pracę jak najlepiej.

    Mamo Stelli i Livii - dziękujemy za gościnę na blogu.

    Pozdrawiamy serdecznie
    Vichy

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie sądziłam że firmy czytają blogi :) A jednak.
    Vichy Polska brawo za odzew!

    OdpowiedzUsuń
  11. Brawo dla firmy za odzew, na pewno to poprawia wizerunek marki, co swoją drogą w tym momencie było potrzebne...
    Przykro mi, ale do mnie tłumaczenie to w ogóle nie przemawia. W ulotce jak byk stoi, że bez alkoholu, w składzie mamy alkohol i na to komentarz, że skład jest jawny... Czyli jak ktoś nie zdecyduje się poddać informacji producenta weryfikacji, to niech się nabiera?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ten chwyt jest coraz popularniejszy. Słyszałyście o parówkach drobiowych bez drobiu ? Albo jeszcze lepiej bez mięsa w których białko jest tylko dzięki soji ? Dadzą trochę sztucznych składników smakowych i mamy parówki.
      To coraz częstrze zjawisko na rynku.

      Usuń
    2. Ta, o parówkach to by można było książkę napisać :D
      Ale wiesz tutaj nie dość, że była buba, to fajnie producent reaguje, tylko że moim zdaniem pogarszając sprawę... Nie rozumiem jak mogła zajść pomyłka tego rodzaju, gdy Vichy tłumaczy to jakby to była literówka... W dodatku jeszcze wybielając się tekstami typu skład jest jawny :/ Już wolałabym, żeby przyznali się, że ktoś niekompetentnie zaprojektował tekst na ulotce.

      Usuń
    3. O... składy parówek to ja czytam skrupulatniej niż kosmetyków hahahah :)

      Ale faktycznie można tam wyczytać niezłe rzeczy.
      Ostatnio jak zapytałam panią w mięsnym czy "ta szynka jest wędzona czy tylko 'maczana' w płynie z zapachem i kolorem"
      to oczy zrobiła jak 5 zł i stwierdziła, że żarty sobie robię z poważnych ludzi... I to jest świadomy sprzedawca hahahahah Ręce opadają :/

      Usuń
    4. Oj, teraz będziesz sławna wśród ekspedientek tego sklepu, jako "to ta pani z tymi wymysłami" :D

      Usuń
  12. ja uwazam ze dobrze ze sie chociaz tym zainteresowali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że dobrze, wiele firm pozostawiłoby to bez odpowiedzi...

      Usuń
    2. Pytanie tylko czy tłumaczenie się w taki sposób aby na pewno jest lepsze, niż brak odpowiedzi... Dla mnie odpowiedzią byłoby "sprawdzimy treść naszych materiałów reklamowych", a nie jest skład i proszę sobie czytać...
      To tak jakby napisali na batoniku "nie zawiera orzechów", a potem by się tłumaczyli, że błąd i można sobie przeczytać skład. Sorry, ale nie wierzę w ten "błąd".

      Usuń
  13. Zgadzam się z wypowiedziami Joanny i Ms Jumanji!

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)