Hity kosmetyczne 2019! - Najlepsze kosmetyki do pielęgnacji twarzy

Autor StellaLily - środa, 5 lutego 2020

Ten post to najlepsza dawka informacji o produktach do pielęgnacji twarzy.  Znajdziesz w tym wpisie najlepsze kremy do twarzy i pod oczy, serum, toniki, produkty z kwasami, peelingi, produkty do pielęgnacji ust, maseczki, kosmetyki do demakijażu oraz olejki. Kosmetyki, których działanie na mojej cerze było odczuwalne i które polecam jako produkty warte przetestowania bo mają wyjątkowe formuły, świetny skład, działanie no i opakowanie też cieszy oko.
Zapraszam na kosmetyczne podsumowanie mojej pielęgnacji w roku 2019 :)


Jeszcze zanim przejdę dalej musisz wiedzieć, że to tylko moje wybory i to co u mnie się sprawdza, może ale nie musi być Twoim ulubieńcem. Nasze skóry mają różne potrzeby a my sami mamy różne preferencje.  Jeśli jesteś fanem vege, kochasz tylko organiczne produkty moje wybory również nie przypadną Ci do gustu. Natomiast jeśli szukasz wyjątkowych rozwiązań, lubisz technologiczne nowinki, bierz długopis bo być może zaraz trafisz na coś co musisz mieć!

Moja skóra

Dla przypomnienia, jestem 40+. Pierwsze zmarszczki mam już dawno za sobą, zwłaszcza w okolicy czoła, ust, oczu... Walkę z pierwszymi oznakami starzenia rozpoczęłam prawie dwie dekady temu więc sporo przetestowanych kosmetyków już za mną. Moja skóra w zależności od sezonu: mieszana (zimą) ale bardziej w kierunku tłustej (większa część roku), zaskórniki - okolice nosa, czoło. Walczę ze zmarszczkami, zanieczyszczeniami, pojedyncze pryszcze towarzyszą mi raz na kilkanaście tygodni. 


Kremy do twarzy

W minionym roku naprawdę sporo kremów wpadło w moje ręce. Nauczona już doświadczeniem wiem czego szukać i w większości moje wybory okazały się być trafionymi.

Juvena Mastercream to dla mnie krem historia, powróciłam do niego po dobrych kilku latach. Kosmetyczne arcydzieło marki, o którym w szczegółach przeczytasz tutaj (KLIK) Technologia tej marki wywodzi się z dziedziny intensywnej opieki medycznej, gdzie tworzono skórę. Naprawdę ta szwajcarska marka zna się na rzeczy! No i ten zapach, to z pewnością jeden z najpiękniej pachnących produktów do pielęgnacji twarzy. Ogromna pojemność i przyjemność używania na wiele miesięcy.

Allies of Skin to marka, która szturmem wdarła się do mojej pielęgnacji, nie mogłam przejść obojętnie obok nowinki technologicznej. Nie pisałam o niej jeszcze na blogu, ale na pewno taki wpis się pojawi. Pokochałam 1a All Day-Day Pollution Repair Mask od pierwszego użycia (pH 5,0 - 5,4). To pierwsza na świecie maska na dzień chroniąca przed zanieczyszczeniami, o silnie działającej formule, która uwalnia się w sposób rozłożony w czasie, zwalczając stany zapalne i odmładzając skórę. Działa w sposób skoncentrowany, leczniczo jak maska i równie lekko jak krem nawilżający, naprawia zmęczoną, uszkodzoną skórę, jednocześnie chroniąc ją przed stresorami środowiskowymi we wszystkich postaciach. A wymierne korzyści to: miękka i gładsza skóra, ochrona przed skutkami działania niebieskiego światła HEV, więcej blasku, eliminacja zmęczenia. Drugi produkt marki 1a Retinal + Peptides Overnight Mask - to naprawdę multizadaniowy kosmetyk na noc. Ta maska na noc o pH 5,2 - 5,7 została wzbogacona o uwalniany stopniowo retinaldehyd a także 13,5% kompleks peptydów, 9 antyoksydantów oraz 5 substancji rozświetlających, aby nawilżać i rozświetlać suchą i zestresowaną skórę, oraz naprawiać skutki przedwczesnego starzenia się skóry. Co więcej uważam, że jest to także idealny kosmetyk na rozpoczęcie swojej przygody z retynaldehydem, bo działa naprawdę łagodnie tutaj. Ja jestem absolutnie zakochana w tych dwóch kosmetykach i mam ochotę na więcej...

W zastawieniu najlepszych kremów nie mogło zabraknąć Drunk Elephant. Ta marka towarzyszyła mi przez cały rok i także w tym będzie wiodła prym. Lala Retro Whipped Cream to mój absolutny must have jeśli chodzi o skórę alergiczną a moja właśnie taka jest. Szczególnie w sezonie wiosennym czy jesiennym, gdzie najróżniejsze alergeny (pyłki, grzyby, pleśnie) na które jestem uczulona  dają mi w kość i wywołują okresowo podrażnienia. Ten krem działa jak bariera okluzyjna i ratunek jednocześnie.   Momentalnie koi i łagodzi, skóra po nim wraca do normalnej pracy.

W zestawieniu kremów nie mogło także zabraknąć marki Eisenberg. Tutaj mogę Cię zaskoczyć bo jest to krem przeznaczony do stosowania po opalaniu. Ja jednak Sublime Tan używałam cały rok, nawet aktualnie w lutym kończę jego resztki. Kocham za to jak koi i łagodzi, z powodzeniem może zastąpić mi apteczny produkt z panthenolem na oparzenia posłoneczne. Obłędnie też nawilża skórę, skóra po nim wręcz jest "mokra". Uwielbiam ten efekt i będę do niego wracać!


Kremy pod oczy

Tutaj znów pojawia się marka Eisenberg, praktycznie w minionym roku zdominowała tę kategorię. Ufam tej marce bezgraniczne, poza tym ogromne pojemności kremów starczają na wiele miesięcy używania. Szerszy post na temat produktów tej marki właśnie pod oczy przeczytasz tutaj (KLIK).  

Yonelle Trifusion Eye Ultra Lift to innowacyjny kosmetyk naszej rodzimej marki, którą bardzo cenię i uwielbiam ich produkty. Jeśli masz mocno opadającą górna powiekę, jak ja warto się nim zainteresować bo faktycznie działa liftingująco na ten obszar. Za efekty odpowiedzialne jest połączenie miorelaksującego spilantolu z heksapeptydem à la botulina i biopolimerowej siateczki ekspresowo liftingującej. 

Nocną pielęgnację okolicy oka uprzyjemniała mi także marka Sisley Paris. Krem Sisleya L'Integral  Anti - Age to prawdziwy skarb jeśli chodzi o pielęgnację dla cery dojrzałej. Działa jak prawdziwa kołderka, która otula skórę pod oczami ujędrniając ją i przeciwdziałając zasinieniom i opuchnięciom rano. Sisley zapewnia prawdziwie kompleksowe rozwiązanie, przeciwdziałając widocznym oznakom starzenia się skóry w trzech wymiarach: starzenie genetyczne, środowiskowe i teraz także związane z indywidualnym stylem życia.

Serum do twarzy

W tej dziedzinie również nie mogłam wybrać jednego, ja zdecydowanie w kwestii pielęgnacji nie jestem minimalistką. 

Serum marki Drunk Elephant C - Firma Day Serum dosłownie pokochała moja skóra. Aktualnie używam już kolejne opakowanie, to uzależnia! Najlepsze serum z witaminą C jakie miałam przyjemność używać, no i te opakowania, kocham! 

Kolejna marka, którą uwielbiam i do której pielęgnacji zawsze wracam to oczywiście pielęgnacji Guerlain. Jeśli szukasz produktu, który naprawdę robi wiele to właśnie Double R Serum z linii Abeille Royale tak działa. Delikatny peeling i skuteczna walka ze zmarszczkami. Naprawdę to serum  ma moc, ach gdyby tylko jeszcze się nigdy nie kończyło... Kolejny kosmetyk, który momentami zastępował mi całą pielęgnację to Elixir Au Ginseng od marki Erborian. Absolutnie fenomenalny produkt! Szerzej pisałam już o nim w osobnym poście, który przeczytać możesz tutaj (KLIK).


Peelingi

Z całej prezentowanej trójki najdłużej wierna jestem kultowemu Sensai Silk Pouder. W połączeniu ze szczoteczką Foreo daje oszałamiające rezultaty. Skóra jest tak gładka jakby nałożony został jakiś preparat super wygładzający. 

Natomiast peeling A'Alchemy Natural Micro - Dermabrasion Peel poza działaniem złuszczającym zauroczył mnie jeszcze tym jak obłędnie przywraca naturalny piękny i zdrowy koloryt. Moja skóra bezpośrednio po użyciu tego peelingu wygląda jak skóra dziecka. Uwielbiam używać bezpośrednio przed wielkim wyjściem. Bałam się go na początku bo jest to peeling mechaniczny ale  zupełnie niepotrzebnie, moja wrażliwa alergiczna skóra go wręcz kocha. Dawno nie trafiłam na tak dobry produkt tego typu! 

Erborian Black Scrub Mask to moja tajna broń, gdy moja skóra zbyt mocno się przetłuszcza. Wykonuję go zazwyczaj rano, bo jest mega szybki w stosowaniu a efekty są niesamowite. Cały nadmiar sebum dosłownie zostaje wyssany a makijaż dzięki temu przez cały dzień wygląda zdecydowanie lepiej. To jest cudo, efekty się widzi i czuje natychmiast. 


Toniki 

Ponad dziewięć miesięcy towarzyszył mi to tonik marki Erborian  Eau Ginseng, który przelewałam sobie to buteleczki z atomizerem. Obłędny zastrzyk energii zwłaszcza o poranku. Aktualnie używam kolejne opakowanie wieczorem jako produkt do rozprowadzania receptury R-01 Dr Chlebus i sprawdza się fenomenalnie. Pięknie nawilża i koi, a przede wszystkim przygotowuje skórę do dalszej rutyny pielęgnacyjnej. Więcej o tym wyjątkowym kosmetyku poczytasz we wpisie tutaj (KLIK).

Na ostatnie dwa miesiące minionego roku do pielęgnacji włączyłam tonik złuszczający MURAD Replenishing Multi-Acid Peel, jednak zaskoczył mnie tak pozytywnie, że musiałam go tu pokazać bo minimo, że opakowanie w połowie pełne to produkt fenomenalny. Dosłownie wymiata wągry z porów, a wacik po jego użyciu na skórę jest czarny. Szok, naprawdę! To prawdziwa kuracja, która nie tylko złuszcza, rozpuszcza bród ale też przywraca piękny koloryt skóry. Cena jest wysoka ale kosmetyk jest wart każdej złotówki. Formuła produktu zawiera w sobie dwie fazy: złuszczającą - kwasy AHA/BHA/TXA, które wygładzają i rozświetlają oraz fazę odżywiającą skórę w skład której wchodzi adaptogenna święta bazylia oraz oleje bogate w kwasy Omega, które chronią i wzmacniają powierzchnię skóry.


Kosmetyki z kwasami

Od początku minionego roku towarzyszyło mi serum Sunday Rilay Good Genes All-In-One Lactic Acid Treatment, które w okresie wiosennym również świetnie potrafiło zastępować krem. Kosmetyk tak wielofunkcyjny, który fantastycznie się sprawdza, gdy jesteśmy zabiegani i nie mamy czasu na cały rytuał pielęgnacyjny bo z powodzeniem zastępuje serum i krem. Nawilża skórę na calutki dzień i genialnie sprawdza się pod makijaż. Niestety w Sephora Polska jest dostępna wersja tylko w kwasem glikolowym, tej z mlekowym nigdy nie widziałam na stronie. Jeśli uda ci się upolować tę wersję, którą ja posiadam to się nie wahaj, bo jest absolutnie cudowna!

Kolejnym kosmetykiem, który skradł moje kosmetyczne serce było serum Dermalogica AGE Bright Clearing Serum. Jeśli śledzisz mój profil na instagramie to z pewnością już wiesz, że kocham to serum od pół roku za to jak fantastycznie radzi sobie z regeneracją skóry, zmniejsza pory i przebarwienia. Głównym składnikiem zaraz po wodzie jest niacynamid. Co więcej zawiera także kwas salicylowy, który świetnie redukuje stany pozapalne. Więcej o tym świetnym serum typu 2 w 1 opowiem Ci wkrótce.

Muszę przyznać, że jestem szczęściarą, bo dorwać w Europie Drunk Elephant T.L.C. Sukari Babyfacial Facial Lissant to naprawdę nie lada gratka a kosmetyk jest naprawdę wart przetestowania. W moim odczuciu zdecydowanie lepszy i efekty daje bardziej spektakularne niż tzw. "czerwony diabeł" The Ordinary AHA 30% +BHA 2%. 
T.L.C. Sukari Babyfacial ma ciut mniej kwasu AHA bo 25% a nie 30% ale całość formuły jest zdecydowanie przyjemniejsza w stosowaniu niż "czerwonego diabła" i zdecydowanie bardziej komfortowa podczas zabiegu. Moja skóra po tym peelingu jest mocno złuszczona, lekko czerwona ale nie piecze i nie jest ściągnięta jak w przypadku The Ordinary, gdzie potrzebowałam natychmiastowego ratunku i ukojenia. Dodam, że w obu przypadkach bardzo trzymam się zalecanego czasu. Efekty i komfort stosowania sprawiły, że zdecydowanie wolę  T.L.C. Sukari i będę na niego polować nadal w sieci.

Ostatnim kosmetykiem w tym dziale jest produkt marki Eisenberg z najnowszej linii marki START Clean SOS Boutons, który dosłownie jest pogromcą pojedynczych  pryszczy, czy podskórnych "gul". Leczy takie gagatki w maksymalnie 2-3 dni, podczas gdy wcześniej zajmowało mi to ponad tydzień. Moja córka również go używa, a jest w okresie dojrzewania i także u niej sprawdza się wyśmienicie. 




Maseczki

Uwielbiam maski różnego typu, zarówno te w płachcie jak i w tubkach czy słoiczkach. Jeśli chodzi o porządną i szybką dawkę nawilżenia to maseczki Sephora Blue Mask nie mają sobie równych. Skóra po nich jest tak nawodniona, że dosłownie się sączy, absolutnie kocham tę wersję i robię zapasy przy każdej promocji. Podobne działanie wykazuje maska nocna pod oczy LANEIGE Sleeping Eye Mask. Naprawdę zmęczone oczy o poranku są już tylko wczorajszym wspomnieniem. Nawet mój mąż czasem podkrada mi ją bo odkrył jej obłędne właściwości. Z kolei jeśli nie mam czasu a potrzebuję szybkiego efektu wow pod oczami to sięgam po łatki Patchology, to mój zdecydowany faworyt od kilku lat. Stawiają dosłownie skórę "na nogi" za sprawą porządnej dawki kofeiny.

W kwestii detoksykacji skóry Smartmud od Patchology nie ma sobie równych. To jak moja skóra wygląda po zastosowaniu tej maski jest naprawdę niesamowite, wprost uwielbiam. Efekt utrzymuje się kilka godzin i och jaka szkoda, że nie mogę go zatrzymać na dłużej. Więcej o maskach Smartmud pisałam tutaj (KLIK). Podobny efekt ale trochę mniej spektakularny uzyskuję także dzięki masce Origins Original Skin. To innowacyjna maska typu 2 w 1 w swoim składzie zawiera śródziemnomorską różaną glinkę, kanadyjską wierzbownicę i złuszczające mikrocząsteczki jojoby, delikatnie ale głęboko oczyszcza skórę i wyrównuje jej strukturę. Powiększone pory może nie znikają całkiem jak pisze producent ale znacznie się zmniejszają. Klarowność zostaje przywrócona a skóra błyskawicznie nabiera pięknego blasku.

W tym zestawieniu także pojawia się marka Eisenberg, to tylko świadczy o tym jak bardzo uwielbiam tę markę. Masque Tenseur Remodelant to maska z intensywnym działaniem anti-age, która fajnie się sprawdza jako maska bankietowa. Ja uwielbiam ją także stosować pod oko, podczas np. zabiegów złuszczających z kwasami. Po jej zastosowaniu skóra wygląda wizualnie zdecydowanie młodziej i zyskuje na jędrności. 

Ostatnim kosmetykiem, który tutaj się pojawia jest krem Dr. Jart+ Cicapair. Nie jest to maska ale stosuję go właśnie w formie maski nakładając grubszą warstwą, gdy tylko czuję potrzebę a moja skóra jest mocno podrażniona. Zawiera ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej (tiger grass), która ma niesamowite właściwości kojąco-regenerujące. Krem jest jak masełko, które fajnie nawilża i natłuszcza skórę, idealny opatrunek na zimowa porę roku.


Pielęgnacja ust

W kwestii pielęgnacji ust wybrałam trzy produkty. Lanolips, kosmetyk na bazie lanoliny towarzyszy mi już kolejny rok z rzędu, tutaj wersja kokosowa ale najchętniej sięgam po klasyczną ze względu na brak zapachu, tworzy idealną barierę okluzyjną. Ochronny balsam do ust marki Eisenberg to nie tylko pielęgnacja ale i piękny naturalny nude odcień, uwielbiam, zwłaszcza przy naturalnym makijażu. Więcej o tym kosmetyku pisałam tutaj (KLIK). Moim odkryciem okazał się również genialny Sugar Mint-Rush od marki Fresh Beauty, jestem absolutnie uzależniona od tego kosmetyku. Obłędnie zmiękcza usta, naprawdę nie spotkałam jeszcze kosmetyku o takim działaniu jeśli chodzi o produkty do ust. Jest drogi ale naprawdę wart każdej złotówki, polecam wypróbować. Ma jednak mały minus, ma bardzo delikatną i miękką formułę ale za efekty jakie mi daje jestem skłonna to wybaczyć.


Demakijaż

W roku 2019 używałam całkiem sporo żeli do mycia, pianek oraz olejków do demakijażu. Nie ukrywam, że miałam niezłą zagwozdkę, żeby tu coś wybrać. Całkiem fajny był żel Beste No. 9 od Drunk Elephant czy pianka do mycia z linii START od Eisenberg
Te produkty są bardzo dobrej jakości, jednak nie są to kosmetyki, których nie można zastąpić innymi.
Tego jednak nie mogę już napisać o masełku do demakijażu od Eborian Solid Cleansing Oil. To jest prawdziwy hit! Sprawdziłam naprawdę wiele kosmetyków tego typu i Erborian powala konkurencję na kolana. Kocham za skuteczne i delikatne działanie, przyjemność stosowania i boski zapach. Równocześnie używałam także masła do demakijażu od marki Drunk Elephant i również tutaj Erborian okazał się lepszy ale jest to temat do szerszego porównania, na inny wpis. 


Olejki do twarzy

To ostatnia grupa produktów w kwestii pielęgnacji twarzy to olejki. Zdecydowanie te dwa zasługują na wyróżnienie. O olejku Sunday Riley już szerzej pisałam na blogu dlatego odsyłam Cię do wpisu tutaj (KLIK). To cudo pokocha każda skóra nawet w okresie letnim za sprawą lekkości. Drugi olejek to olej z opuncji figowej od Ministerstwo Dobrego Mydła. Jego działanie jest niesamowicie wielowymiarowe a przy tym jest bardzo lekki i szybko się wchłania. Uwielbiam lekkie oleje, które wspierają pielęgnację ale nie dają wrażenia ciężkości na skórze. I te dwie propozycje własnie takie są. Olej z opuncji świetnie się również sprawdza jako produkt pod oczy. Posiada wyjątkowe właściwości immunostymulujące, wspomaga układ odpornościowy skóry czyniąc ją mniej podatną na wpływ czynników zewnętrznych. Ponadto łagodzi podrażnienia, stany zapalne i uelastycznia naskórek. Śmiało mogę powiedzieć, że to także naturalny botoks bo bardzo fajnie radzi sobie z delikatnymi zmarszczkami. Jeśli lubisz organiczną pielęgnację to ten olej musisz mieć. 


Gratuluję! To już koniec... Sporo tego było ale nigdy nie byłam minimalistką w kwestii pielęgnacji a to naprawdę tylko namiastka tego czego używałam przez cały rok 2019.

Daj mi koniecznie znać czy coś z moich propozycji wpadło Ci w oko. Jestem też ciekawa Twoich ulubieńców, koniecznie daj mi znać jaki był Twój ulubiony kosmetyk minionego roku.

Zapraszam Cię także na mój instagram KLIK , tam będziesz zawsze na bieżąco ;)

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

14 komentarze

  1. Patrząc na Ciebie myślałam, że jesteś co najmniej dekadę młodsza. Nie dziwię się patrząc na te wszystkie wspaniałości. Wszystkie chciałoby się przygarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku dziękuję, bardzo mi miło! Czyli jednak moje wieloletnie prewencyjne działania zdają egzamin ;) A te wspaniałości naprawdę mocno polecam!

      Usuń
  2. Dużo ciekawych kosmetyków! Osobiście nie znam, używam jednak głównie tych drogeryjnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W skórę warto inwestować, wiem, że są drogie ale warto szczególnie dla nowych technologii!

      Usuń
  3. Znam tylko erborian z próbek, ale chętnie bym włączyła sobie jakąś ich pielęgnację. I na Origins mam ochotę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Erborian ma mnóstwo ciekawych produktów to naprawdę nieliczna z Koreańskich marek która mnie zachwyciła.

      Usuń
  4. Nie znam żadnego z tych kosmetyków :) zainteresowały mnie peelingi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam produktów o których piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ojaaa, nie znam kompletnie żadnego produktu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? W takim razie polecam szybciutko nadrabiać zaległości ;)

      Usuń
  7. Same perelki, creme de la creme chetnie poznam kilka z nich. P.S. nie wygladasz na 40+ kochana <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, widać kosmetyki działają!!!
      No i oczywiście bardzo polecam to naprawdę same perełki!

      Usuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)