Estee Lauder Pure Color Blush... Czyli ulubieniec półrocza!

Autor StellaLily - poniedziałek, 22 lipca 2013

Zanim ten róż wszedł w moje posiadanie wszelkie róże były ze mną na bakier. Zawsze coś mi w nich nie pasowało a szczególnie odcień. No i trafiłam na ten swój a właściwie od trafił sam do mnie, bo wygrałam go w konkursie Estee Lauder na FB o którym pisałam TU. To jedna z moich ulubionych marek jeśli chodzi o kolorówkę i pielęgnację, wspominałam już pewnie o tym ze sto razy ale w moim odczuciu mają naprawdę świetne produkty. I w tym momencie zaczynam piać z zachwytu nad tytułowym produktem :)

Róż do konkursowego kolażu wybrałam zupełnie w ciemno sugerując się jedynie zdjęciami na FB. Jak się okazało to był strzał w 10! 
Posiadam odcień 02 o wdzięcznej nazwie Pink Kiss, róż ma wykończenie satynowe. 


W polskiej ofercie jest 6 różnych odcieni tego różu w dwóch wykończeniach: satynowym i połyskującym. W ofercie amerykańskiej do wyboru mamy nie 6 a 18 odcieni! Przykre prawda :/ Producent zapewnia, że róż da nam delikatny naturalny kolor, który można stopniować w zależności od nałożonych warstw; nie pozostawia smug, nie blaknie, kolor jest długotrwały a efekt jaki nim uzyskamy to świeża i promienna cera. I.... Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z tym w 100%. Absolutnie w kwestii trwałości nie mam mu nic do zarzucenia bo na koniec dnia nadal wygląda dobrze choć podkład "wymięka" :)


Konsystencja jest jedwabista, niepyląca, na pędzel nakłada się świetnie i bardzo dobrze trzyma się skóry. Dobrze miesza się pędzlem z innymi kosmetykami w pudrze na skórze. Absolutnie nie podkreśla porów, nie wchodzi w zmarszczki nie zostaje na telefonie czy ubraniach oczywiście przy normalnym użytkowaniu. Nie utlenia się i nie zmienia koloru, jest wg mnie mocno napigmentowany.
Poprzez swoją "satynowość" róż wygląda naprawdę szlachetnie na policzkach. Wiele razy gdy go użyłam usłyszałam, że mam "piękne policzki" albo wyglądam "rześko, zdrowo". Same niejednokrotnie pytałyście mnie o ten róż w komentarzach widząc zdjęcia makijażu. 
Mimo, że go nie kupiłam jestem zdania, że jest absolutnie wart swojej ceny i pewnie za jakiś czas skuszę się na inny odcień, może coś z tej szerszej oferty...


Róż jest niesamowicie wydajny, używam go od dnia kiedy paczka od Estee Lauder do mnie dotarła czyli 7 miesięcy i ubytek maleńki. Jeśli chodzi o strukturę to zawiera on w sobie mikroskopijnej wielkości srebrne, nie złote drobiny. Absolutnie nie są one widoczne gołym okiem, zobaczyłam je dopiero robiąc zdjęcia w makro i to pod słońce. Wydaje mi się, że ten odcień jest idealny dla porcelanowych cer, blondynek oraz osób, które szukają pięknego dziewczęcego różu w chłodnej tonacji. To będzie ideał, jestem pewna :)


Nakładam go tylko pędzlem z MACa 168, pasuje mi idealnie. Na zdjęciach pędzel nie myty przez tydzień czasu, jak widać róż nie osadza się mocno we włosiu. 
Co do opakowania to jak przystało na Estee, piękne, eleganckie, porządnie wykonane. Nie trąci tandetą. Jeszcze słowo o zapachu, kosmetyk nie pachnie intensywnie, właściwie trzeba się bardzo w wąchać aby cokolwiek poczuć, ale jest to zapach delikatny, prawie nie wyczuwalny. To lubię!





No i na koniec, krótkie podsumowanie, gdzie i kiedy można było zobaczyć to cudo w akcji...
Aby ułatwić Wam przeszukiwanie bloga zapraszam TU, TU, TU i TUTAJ i w wielu wielu innych ale starałam się wybrać posty ze zdjęciami tak aby był jak najbardziej widoczny :) 
Może jeszcze dzisiaj wrzucę makijaż w którym również był użyty ten róż, więc zaglądajcie, zapraszam :)
A jaki jest Wasz ulubiony róż? Ten naj, naj... Chętnie poczytam :))

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

10 komentarze

  1. piękny jest! lubię takie delikatesiki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie miałam EL różu ale wygląda ładnie. Ja bardzo lubię Hervanę Benefit a uwielbiam wszystkie róże Mac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę musiała się MACowym przyjrzeć lepiej :)

      Usuń
  3. Kolor jest piekny ! Nigdy nie mialam zadnego rozu z EL ale ich podklady uwielbiam :) Moimi ulubiencami jesli chodzi o roze sa MACzki :)

    OdpowiedzUsuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)