Maseczka z zielonej glinki ARGILETZ i oleju arganowego

Autor StellaLily - sobota, 14 maja 2011

Maseczka ta mi bardzo służy i bardzooo ją lubię. Jeszcze przed narodzinami mojej drugiej córki robiłam ją dwa razy w tygodniu. Teraz niestety z powodu masakrycznego braku czasu robię najczęściej co tydzień... Niestety :(
Przede wszystkim skóra po niej jest ukojona, krostki szybciej się goją, zaczerwienienia blekną a to dla mnie najważniejsze. Zwłaszcza, że na mojej skórze ewidentnie zagościł najprawdopodobniej trądzik różowaty :-((
Używam glinki sypkiej Argiletz. 


Wydaje mi się, że ta glinka jest lepsza niż ta w paście a tylko z takiego powodu, że do ukręcenia maseczki mogę dodać dowolny hydrolat lub tonik który też ma określone właściwości.

 Sucha zielona glinka Argiletz
 Glinka z hydrolatem oczarowym
 Dodany olej arganowy
Gotowa maseczka na twarzy 

Używam hydrolatu oczarowego z którego robię też tonik, ale o tym innym razem. Ma cudowne właściwości kojące i zapach który bardzo mi odpowiada. Więcej o tym hydrolacie TUTAJ


Olej który używam do maseczki kupuję w sklepie Biochemii Urody, to mój ulubiony obok konopnego ;-)



Podsumowując do wykonania maseczki potrzebuję:

  1. Szklaną miseczkę;
  2. Miarkę i szpatułkę;
  3. Hydrolat oczarowy z Biochemii Urody (wlewam "na oko" do porządanej konsystencji)
  4. Glinka zielona Argiletz - sypka ok 10g 
  5. Olej arganowy ECO z Biochemii Urody (wlewam ok. 1 ml)
Po nałożeniu maseczki twarz spryskuję wodą mineralną zmieszaną 1:1 z hydrolatem oczarowym. 



Najważniejsze by nie dopuścić do wyschnięcia maseczki, bo to może podrażnić skórę, więc ja zazwyczaj siedzę z lusterkiem w ręku i wodą - atomizerem co 2-3 minuty spryskuję twarz. Zmywam wszystko letnią wodą po 20-30 min.
To na tyle takie domowe SPA ;-))
Polecam!

UPDATE 12.01.2015 r.
Aktualnie nie uzywam już maseczek z glinką zieloną. Moja cera w przeciągu tych trzech lat niestety jeszcze szybciej się podrażnia a rumień jest większy. Odeszłam od glinki na rzecz alg ;)

  • Udostępnij:

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

7 komentarze

  1. Uwielbiam jak piszesz o naturalnych sposobach na pielęgnację, bo sama jestem fanką takiego dbania o urodę :-) kocham glinki i kocham maseczki, w planach mam jeszcze błotka.
    Na trądzik różowawy powinna pomóc Ci francuska glinka czerwona (możesz ją dostać na ZróbSobieKrem - Klik -> http://www.zrobsobiekrem.pl/?342,francuska-glinka-czerwona), mam ją i uważam, że działa świetnie, jest glinką typowo dla cer problematycznych.

    Pozdrawiam :-)

    p.s. też uwielbiam hydrolat oczarowy, ma zabójczy zapach i działanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci pięknie za radę ;-* Jakiś czas temu miałam małą porcję glinki czerwonej ale nie mogłam się do niej przekonać, bo miałam wrażenie, że nie zmywa mi się do końca z twarzy i zostawia lekkiego "buraka" ;-) Ale może jeszcze wróci do moich łask ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie, zostawia zaczerwienienie, bo wchodzi w pory, ale właśnie dlatego tak dobrze sprawdza się przy cerze trądzikowej, bo jako jedna z nielicznych mocno wchodzi w pory. Trzeba więcej czasu poświęcić na zmycie (np. własnorobionym płynem micelarnym lub po prostu mleczkiem) :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze przekonujesz mnie coraz bardziej. Coś mi się wydaje, że wkrótce ponownie się skuszę ;-P

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam tą glinkę, czyni cuda ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki sens ma dodawanie oleju do maseczki z glinki? Wszystko co glinka może dać jest raczej wodolubne nie olejolubne.
    Olej raczej przeszkadza a nie pomaga. Chyba lepiej byłoby użyć oleju po zdjęciu i zmyciu maseczki. W miejscach gdzie olej będzie miał kontakt ze skórą stworzy warstewkę nieprzepuszczalną dla hydrolatu i składników zawartych w glince. Spróbuj użyć glinki z hydrolatem a po zmyciu maseczki nałożyć odrobinę oleju. Efekt będzie lepszy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za rady, dawno już nie używałam glinki.
      Bez olejku glinka bardzo wysusza i tak już suche moje policzki.
      Spróbuję wg Twojego przepisu i podzielę się spostrzeżeniami.

      Usuń

Ślad w postaci komentarza jaki zostawisz po sobie jest dla mnie dowodem na to, że blog i treści w nim zawarte są ciekawe i godne uwagi. Dziękuję wszystkim za każde słowo czytam je z przyjemnością :)